niedziela, 16 lutego 2014

Mój numer 1!

Hej Misiaki!


     Pisałam Wam o rozmaitych mazidłach do ust, które pojawiły się u mnie na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy. Niektóre lubiłam bardziej, inne mniej, jednak dzisiaj chcę się z Wami podzielić swoim absolutnym ulubieńcem. Produktem, po który sięgnęłam przy okazji jednej z promocji i który od pierwszego użycia zdeklasował wszystkie inne.




     Mowa o Soft Sensation Lipcolor Butter marki Astor. Zdecydowałam się na zakup dwóch kolorów: 002 Loved Up i 008 Hug Me, ale to właśnie Hug Me zdobył u mnie palmę pierwszeństwa.




Dostępność:
Produkt ogólnodostępny. Można go dostać w Rossmannie, Naturze, Hebe i innych drogeriach, jak i w sklepach internetowych.

Cena: 
Zaczynają się już od 19,90zł, jednak stacjonarnie pomadka kosztuje średnio 25zł.

Trwałość:
30 miesięcy od otwarcia.




Opakowanie:
Jest to kolejny produkt sprzedawany w formie dużej, wysuwanej kredki, którą tak bardzo polubiłam. Jest szalenie wygodna, estetyczna (do momentu aż nie zetrą się napisy ㋡ ) i niezwykle praktyczna.

Konsystencja:
Produkt oficjalnie zwie się masłem do ust i ma w sobie łączyć kolor szminki, nawilżanie balsamu do ust oraz połysk. Konsystencja oddaje to połączenie bardzo trafnie, bo istotnie mamy tu i kolor i maślaną formułę zamknięte w sztyfcie, który sunie miękko po ustach.

Zapach:
Słodkawy, jakby waniliowy, ale i nieco kosmetyczny. Przyjemny.




Aplikacja i działanie:
Masełko spełnia swoje obietnice, to znaczy koloruje, odżywia i nadaje połysk ustom. Tak się składa, że moje usta w okresie zimowym często ulegają przesuszeniu i pierzchną, co z kolei powoduje, że większość klasycznych szminek wygląda na nich źle. Po Hug Me sięgnęłam bez większych oczekiwań, ot dlatego, że spodobał mi się kolor, jednak jak tylko ją nałożyłam, moje oczy zrobiły się okrągłe ze zdziwienia. Owszem, kolor świetny, wręcz idealny (takie właśnie uwielbiam). Owszem, bardzo przyjemny zapach, co w kosmetykach zawsze doceniam. Jednak tym, co ostatecznie przesądziło było uczucie na ustach - kredka nałożona na spierzchnięte wargi nie tylko nie podkreśliła skórek, ale wręcz je ukryła! W dodatku zniwelowała suchość, zmiękczyła i ukoiła.
Jestem usatysfakcjonowana w 100%!




Skład:
Brak go na opakowaniu, ale zainteresowanych odsyłam TUTAJ.

Czy kupię ponownie:
TAK! Już kupiłam jedną na zapas ㋡
Jak wspomniałam na początku, mam też kolor Loved Up, który jest jaśniejszy i wpada w beż, jednak Hug Me to mój numer 1 i o ile nie zostanie wycofana ze sprzedaży, zagości na stałe w mojej kosmetyczce.


28 komentarzy:

  1. Najbardziej podoba mi się nazwa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. podobają mi się produkty w kredkach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo lubie balsamy w kredkach, przyjemnie wyglądają i sprawdzają się na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, choć kredka kredce nierówna. Mam kilka z różnych firm i każda z nich ma nieco inną formułę, inaczej wygląda na ustach i inne daje efekty. Ale każda jest fajna na swój sposób :)

      Usuń
  4. pierwsza kredka do ust, która jest fajnie ścięta i kolorek ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych które testowałam tylko ta jest tak ścięta i to działa na jej korzyść :) A kolor uwielbiam! Zupełnie jakby ktoś zaprojektował ją specjalnie dla mnie :D

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Polecam :) Dla mnie jest niezastąpiona.

      Usuń
  6. piekny! nie rzuca się mocno w oczy, ale świetnie podkreśla usta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyczny kolor w stylu "moje usta, tylko lepsze" ;)

      Usuń
  7. zapamiętam :) mam ostatnio "fazę" na produkty do ust, mnóstwo ich mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo i pojawiło się wiele fajnych i wartych uwagi produktów :) Jest w czym wybierać!

      Usuń
  8. Ja też polecam i uwielbiam tę kredkę ^^ Kolor jest przepiękny, bardzo naturalny i twarzowy.
    Napisy na opakowaniu ścierają się chyba od samego patrzenia... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te ścierające się napisy to chyba generalna plaga wszystkich kredek ;) Nie trafiłam jeszcze na taką, która by się nie wytarła ;)

      Usuń
  9. Masz tak piękne usta, że i bez niczego ładnie będą wyglądać;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Katalinko, widzę u Ciebie też zoom na usta ;) Piękny odcień wybrałaś, a Twoje usta " we wszystkim " i bez niczego perfekcyjnie wyglądają, już Ci o tym pisałam nie raz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mnie jakoś wzięło od pewnego czasu ;) Jeszcze mam w zanadrzu kilka innych mazideł :D I dziękuję :*

      Usuń
  11. za astor średnio przepadam, ale mam kredkę z gosh'a którą uwielbiam jeszcze bardziej niż tę z lumeny :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lumene nie używam wcale, za to z Gosha miałam kilka rzeczy i żadna nie wywarła na mnie piorunującego wrażenia. Ostatnio miałam np liner, który okazał się dość marny... To nie zachęca mnie do dalszych testów produktów tej marki.

      Usuń
    2. linery w pisaku nie są fajne, ale te długotrwałe już tak :) mam czarny i bardzo go lubię ;)

      Usuń
    3. Najważniejsze, że się u Ciebie sprawdza ;)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.