niedziela, 23 marca 2014

Kolejny miszmasz...

Hej Misiaki!

     Tym razem pomyślałam, że podzielę się z Wami klasycznym wpisem grupującym różne skrawki ostatnich tygodni mojego życia - przynajmniej jego "dziewczyńskiej" części. To wygodna forma umożliwiająca mi pokazanie Wam różnych na pierwszy rzut oka nie połączonych ze sobą tematów.

     Zacznę od tego, że  jak większość kobiet lubię zakupy. Moje metody być może odbiegają odrobinę od ogólnych standardów, ale generalnie lubię polować i zdobywać. Najczęściej miewam nagłe przebłyski w rodzaju "chcę tego!", albo "potrzebne mi tamto", ewentualnie "wcale tego nie potrzebuję, ale jak tego nie kupię, będzie mnie to prześladowało diabli wiedzą jak długo". Najczęściej takie przemyślenia dotyczą ubrań. Wcześniej dotykały kosmetyków, jednak od długiego czasu, ku mojej ogromnej radości stopniowo coraz bardziej uodparniam się na wszelkie super-promocje w drogeriach.

☘☘☘

     Obecnie z przerażeniem zauważam, że zaczynam podchodzić w ten sposób do perfum. Przerażenie bierze się stąd, że perfumy to droga przyjemność. Z pewnością droższa niż kolejny tusz do rzęs, czy szminka, ale prawda jest taka, że mało co działa na mnie tak intensywnie jak zapach. Przykładam do niego sporo uwagi tak u siebie, jak i u innych - zwłaszcza u mężczyzn. Dobrze pachnący mężczyzna zawsze spotka się z moim uznaniem.
     Perfumy, których używam zazwyczaj ograniczały się ilościowo do 3-4. Stosowałam je zamiennie w zależności od nastroju i w zupełności mi to wystarczało. Aż tu nagle zjawiła się Sabbath i postawiła wszystko na głowie. To dzięki Niej poznałam wiele nowych zapachów, a trzy z nich postanowiłam kupić  w wersji pełnowymiarowej. 

     Mój ostatni nabytek to:



    Sabbath pisała o nim TUTAJ. Pewnego razu podzieliła się ze mną odlewką Un Bois Vanille i cynamonowej Rousse. Polubiłam oba zapachy, ale Vanille zdecydowanie bardziej.

☘☘☘

     Kolejna rzecz była moją obsesją przez dobrych kilka miesięcy. Jeszcze w zeszłym roku uparcie szukałam botek utrzymanych w moim ukochanym rockowym stylu. I zdawałoby się, że to nic prostszego, w końcu w sklepach aż się od nich roiło. A jednak żadna z par mi się nie podobała. 

Bo miały być rockowe, ale nie grunge'owe. 
Miały mieć ćwieki, albo łańcuchy, albo sprzączki, ale przy tym wszystkim miały wyglądać jak buty kobiety, a nie bezdomnego menela, albo fana subkultury emo. 

Przebierałam i wybrzydzałam tracąc powoli nadzieję na to, że cokolwiek mi się spodoba, aż tu nagle... 




     Tylko utwierdzam się w przekonaniu, że warto regularnie zaglądać do Venezii, bo chociaż ich ceny często przyprawiają o zawał, to jednak pod względem fasonów i jakości rzadko zawodzą.

☘☘☘

     Kolejna rzecz, na punkcie której miałam ostatnio obsesję to... bielizna. Tutaj z przyczyn oczywistych nie będę wdawała się w zbyt daleko idące szczegóły, jednak muszę wspomnieć o fajnej promocji w salonach Esotiq - kupując komplet bielizny z nowej kolekcji klient(ka) dostaje 100zł do wydania na dowolną rzecz z poprzedniej kolekcji. Z promocji tej korzystałam ostatnio parę razy. W efekcie moja bieliźniana szuflada przeszła odczuwalny lifting.




     Na zdjęciu widzicie część moich skromnych zasobów ;). Mam nadzieję, że nikt nie poczuł się urażony. Bielizna to jedna z moich dziewczyńskich słabości. Obok perfum, to właśnie ona niezawodnie poprawia mi nastrój. Jeśli nie wierzycie w jej "magiczną moc", zróbcie taki eksperyment:
     Ubierzcie się w prosty, niczym niewyróżniający się strój, ale wcześniej zapakujcie się w jakąś wystrzałową bieliznę. Ot tak, dla siebie. Gwarantuję Wam, że poczujecie się jak milion dolców!

☘☘☘

     A żeby nie było, że tylko kupuję i gromadzę, chcę Wam pokazać to:




     Nie bardzo to widać, ale wierzcie mi na słowo - torba jest spora i ledwo zmieściła się w szafce. Zawiera wszystkie rzeczy, których nie noszę z różnych powodów. Od pewnego czasu stopniowo wietrzę szafę, w efekcie czego pozbywam się masy ubrań. 
     Robiłam już kilka podobnych czystek, zadając sobie kilka pytań pomocniczych:
☘ Czy to na mnie pasuje i leży jak powinno?
☘ Czy to wciąż nadaje się do noszenia? - czasem coś kompletnie "nie wygląda" a mimo to nie chcemy się z tym rozstawać, bo ma dla nas wartość sentymentalną... (tu dopuszczam pewne ustępstwa ㋡ )
☘ Kiedy ostatni raz to nosiłam?
☘ Czy jeszcze kiedyś będę w tym chodziła? Ale tak serio, serio.
☘ Czy dobrze się w tym czuję?
☘ Czy to pasuje do mnie, mojego stylu i osobowości?

     Kiedyś nie robiłam podobnych czystek, przez co po pewnym czasie ilość ciuchów, których nie lubiłam i nie nosiłam zaczęła mnie przytłaczać. Wolę oddać te rzeczy komuś, kto ich potrzebuje i kogo ucieszą, a sama dzięki temu zyskam więcej przestrzeni. Same plusy.


☘☘☘

     Pora na poletko kosmetyczne. Jakiś czas temu odwiedziłam Yves Rocher i kupiłam tam kilka produktów. Wielu osobom są doskonale znane, bo i niejednokrotnie widziałam je na różnych blogach, jednak dla mnie do tej pory pozostawały nowością.

     Są to:




     Póki co w ruch poszedł kawowy żel, który pachnie jak słodkie frappe (bosko!). Wersja miodowa czeka na swoją kolej, ale zapach ten znam (mam krem do rąk z tej samej serii) i bardzo lubię. Używam też toniku - pierwszy raz od kilku lat (!), to jest odkąd odkryłam płyny micelarne. Jest całkiem fajny, choć hydrolatu oczarowego nie pobił.


☘☘☘

     Udało mi się spełnić jedno z moich ogromnych chciejstw! Weszłam w posiadanie czegoś, o czym długo marzyłam, a co było poza moim zasięgiem - Naked 3 od Urban Decay. Chciałam ją mieć, odkąd zobaczyłam ją po raz pierwszy. Dzięki kochanym Simply i Słomce, mogę się teraz do woli miziać tymi wspaniałymi cieniami, co z resztą czynię każdego dnia.



     Oto przykładowy makijaż zmalowany cieniami z palety Naked 3. Jeden z częściej wykorzystywanych przeze mnie wzorców makijażu dziennego.



     Simply dodatkowo postanowiła obdarować mnie lakierem i balsamem koloryzującym w kredce. Dziękuję pięknie! Jestem oczarowana stopniem pigmentacji kredki! Z pewnością będę jeszcze o niej pisać, ale na tą chwilę mogę Wam powiedzieć, że pod względem nasycenia rzuca na kolana niejedną klasyczną pomadkę.





     A co do lakieru, to zebrałam za niego kilka komplementów. Raz jeszcze uzmysłowiono mi, że nawet jeśli wydaje nam się, że ktoś czegoś nie zauważa, czasem okazuje się, że jest dokładnie na odwrót. Na powyższym zdjęciu użyłam Urban Vibe od Maybelline jako dopełnienie transparentnego beżowego "zwyklaczka".

☘☘☘

     Następne kosmetyczne smakołyki kupiłam już sama, w dodatku jakiś czas temu, ale jak dotąd nie było okazji o nich napisać. 




     Róż ma numer 18 i nosi nazwę Rose Pop / Pop Pink. Chłodny i intensywny odcień. Bardzo odświeża cerę. Jeden z moich ulubionych. Kupiłam też dwa atramenty do ust z nowej kolekcji Rouge Infusion. Na ich korzyść przemawia całkiem spora gama kolorystyczna zarówno odcieni neutralnych i bezpiecznych - co nie często się zdarza - jak i tych bardzo odważnych i rzucających się w oczy. Planuję zakup jeszcze jednego odcienia, Rosewood. Tak na szybko mogę powiedzieć, że są dość trwałe, choć tych obiecanych 10h nie wytrzymują. Są za to niesamowicie nawilżające! Zapewniają bardzo wysoki komfort noszenia.

☘☘☘

     Na zakończenie - moje pierwsze świece YC. Teraz jak o tym myślę dochodzę do wniosku że mogłam kupić największe wersje, bo zapłaciłabym tylko 20zł więcej, a ilościowo wyszłabym BARDZO na plus. No cóż... trudno. Jeszcze żadnej nie zapaliłam, ale oceniając zapach ze słoika, mogę powiedzieć, że jest bosko.




     Pozwolę sobie w tym miejscu na małą prywatę. 
Słomcia, ten zapach, który mi kiedyś sprezentowałaś, a którego nazwy żadna z nas nie mogła sobie przypomnieć to Sugared Apple ㋡ Odnalazłam etykietkę.


OK, to tyle jeśli chodzi o mój miks różności. Mam nadzieję, że nie przynudziłam za bardzo. Pozdrawiam serdecznie i do następnego!

Kat :*


36 komentarzy:

  1. rozumiem i podzielam słabość do bielizny:)
    jestem w stanie wydać na bieliznę znacznie więcej niż na buty, czy ubrania,
    nic nie poprawia mi samopoczucie tak bardzo jak fakt, że mam świetną bieliznę:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ta świadomość bardzo poprawia nastrój :) Robisz coś od początku do końca dla samej siebie - kwintesencja rozpieszczania się :)

      Usuń
  2. Ile niebieskości w stanikach :) wow :) piękne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, to przypadek, który i mnie zaskoczył, jak spojrzałam do szuflady - zawsze więcej było u mnie czerwieni niż niebieskości. Na zdjęciu nie widać, ale na jednym jest turkusowa koronka, drugi to klasyczne indygo, trzeci - typowy granat. Teoretycznie każdy jest inny, choć na zdjęciu wydają się zbliżone :D

      Usuń
  3. Ja też mam bzika na punkcie bielizny, perfum i ostatnio już mniej Yankee Candle :) Bieliznę lubię najbardziej z Kingi, ale Esotiq ma śliczne stringi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam markę Kinga - uwielbiam ich modele! Oni i Konrad to chyba jedne z lepszych marek na naszym rynku :)
      A co do YC to mnie bardziej chodziło o świece jako taką i jej zapach. Właśnie teraz palę Black Coconut i przyznam, że zapach jest boski! Ale mogliby być ciut tańszy...

      Usuń
  4. Taki obszerny wpis zrobiłaś, że nie wiem co chciałam napisać ;) Buty piękne! Bielizna... cóż ja co pewien czas wywalam i kupuje nowe, bo wiadomo tu się rozciągnie, tu źle leży itd. Ubrania? Jak ostatnio zrobiłam czystki to 3 czarne worki na śmierci wyniosłam rzeczy przenoszonych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały urok takich wpisów polega na tym, że są o wszystkim i o niczym :D Bardzo lubię je pisać, bo dają mi sporą swobodę pisania ;)

      Bielizna niestety zużywa się bardzo szybko :/ Żeby wszystko dobrze leżało warto regularnie patrzeć, czy to już nie pora na zmianę. Co do ubrań, to pierwszy taki rzut miałam przed rokiem i od tamtej pory konsekwentnie przeglądam to co mam. Ale fajne jest to, że dzięki temu bardziej świadomie robię zakupy. Bardzo mi dało do myślenia to jak często w przeszłości kupowałam coś i nosiłam parę razy by nigdy do tego nie wrócić. Teraz jest już inaczej :)

      Usuń
  5. Podniosłaś mi ciśnienie chciejstwowe, które z trudem uśpiłam, niech już będzie pierwszy i hajs na koncie; a Naked 3 zazdraszczam, bardzo nie po chreścijańsku, ... usmażę się w piekle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj Boże tylko takie niechrześcijańskie odruchy ;) hehehe A pierwszy będzie już za chwilę, więc nie ma tragedii :) Tym bardziej że pracujący tydzień ma ostatnio tę magiczną właściwość, że mija niepostrzeżenie :D

      Usuń
  6. Bardzo fajne nowości, ale najbardziej zachwyciły mnie perfumy. Bardzo chciałabym poznać zapachy Lutensa, bo jego osoba niesamowicie mnie intryguje. Może kiedyś będzie mi dane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłam na nie przypadkiem w jednej z perfumerii internetowych, przy okazji zupełnie innych zakupów ;) Pomyślałam, że taka okazja trafia się rzadko i kliknęłam. Warto się porozglądać, bo perfumy SL co jakiś czas pojawiają się tu i tam :)

      Usuń
  7. bardzo lubię Twoje kompilacyjne wpisy :)

    ach, naked 3 <3 chcę, chcę, chcę. myślę, że zostanie prezentem urodzinowym lub gwiazdkowym, kiedy J się spyta, co mi się tam marzy ;)

    Rimmel właśnie wprowadził kilka nowych odcieni tych szminek w kredce. najchętniej kupiłabym przynajmniej sześć z dostępnej dziesiątki, bo są naprawdę śliczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy :)

      Naked 3 jest fantastyczna! Wiem, że są osoby które ją odradzają, ale jeśli lubi się takie neutralne odcienie o różowawym lub ogólnie chłodnym odcieniu, to nie ma mocnych - spodoba się :) Tak więc zdecydowanie polecam rozmowę z J ;)

      A kredki z Rimmla sobie zgooglowałam i masz rację - piękne mają odcienie! W dodatku z tego co sprawdziłam naustnie, są bardzo trwałe! Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona :)

      Usuń
    2. mam obecnie fazę na szminki, dlatego nie mogę tych rimmelowych wywalić z głowy. no i pewnie w końcu kupię, a jak już kupię, to nie jedną sztukę ;)

      Usuń
    3. Tym razem mogę z pełną świadomością powiedzieć, że warto :) jakość tej kredki jest imponująca. Myślę, że nawet gdybyś obkupiła się w całą serię, to byś nie żałowała :)

      Usuń
    4. a co do naked 3 - jestem przekonana, że takie różowe neutrale będą do mnie pasować, a akurat mimo że neutralnych cieni u mnie nie brakuje, nie mają one tego różowego podbicia ;)

      tak sobie teraz myślę, przemyśliwałaś jeszcze nad naked 2. undress me too z mua ma naprawdę bardzo, bardzo podobne odcienie. wiadomo, że to nie jakość ud, ale jeśli chcesz coś w podobnych/prawie identycznych kolorach, a nie zależy Ci tak bardzo na oryginale, mogę Ci kupić paletkę mua. kosztuje 4 funty, ułamek ceny paletek naked, a jakościowo nie jest zła. maty są dość słabe, ale cienie metalicznę wypadają pozytywnie:)

      Usuń
    5. Jak nie mają różowego podbicia, to już w ogóle nie masz się nad czym zastanawiać :D
      Tak, Naked 2 też chodzi mi po głowie. O paletce z MUA słyszałam wiele dobrego. Zastanawiam się, bo z jedne strony bardzo mnie kusi żeby ją przetestować, ale z drugiej mam już jakąś podróbę (tak sądzę) Lorac Pro i tam są bardzo podobne kolory.

      Usuń
    6. to się zastanów, bo dla mnie nie ma problemu wysłać Ci paletkę :) cena bardzo zachęcająca do testów ;)

      Usuń
    7. Przemyślę to i dam Ci znać :) Cena zdecydowanie zachęca.

      Usuń
  8. nie wiem od czego zacząć hehe ja jestem typem chomika - zawsze myślę, że coś mi się jeszcze przyda i tak sobie komplikuję od lat życie. ale na nowe też znajdzie się miejsce np. YC świece <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja tez miałam tak samo :D Niestety w którymś momencie okazało się że miejsca zaczyna brakować... ;)
      A świece YC chyba na stałe wejdą do wyposażenia mojego mieszkania. Znalazłam nieopodal dwa stacjonarne stoiska :D Można się sztachnąć na miejscu i podjąć świadomą decyzję.

      Usuń
  9. Doskonale rozumiem Twoją miłość do perfum:) Ostatnio wzbogaciłam się o trzy flakony. Lubię mieć wybór. Każdego dnia wybieram taką kompozycję, która odzwierciedla mój nastrój:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - dobrze jest mieć wybór :D Tyle że zastanawiam się czy przypadkiem nie zaczynam przeginać. Mam już 10 flaszek, właśnie zamówiłam 11, a kusi mnie na kilka kolejnych... Jestem zła ;)

      Usuń
  10. Kompilacyjne posty są fajne, lubię je oglądać/czytać :) Naked 3 to takie moje małe nieśmiałe marzenie, a te atramenty muszę obmacać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy ;) Naked 3 marzyło mi się bardzo, bardzo! Oj bardzo! :D Naked 2 też bym chciała - może jeszcze nadarzy się okazja :)

      Usuń
  11. Uwielbiam Yankee Candle :) Szkoda ,że są cieżko dostępne w PL :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Internetowo łatwo je dostać - coraz więcej sklepów je oferuje. Ja akurat kupiłam je stacjonarnie - mam nieopodal siebie dwie lokalizacje :)

      Usuń
  12. ja choruję na naked 2:) ale 3 też mi się podoba:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, bo sama chciałabym mieć także 2 :) Może kiedyś się uda :)

      Usuń
  13. Perfumy i bielizna to także moja ogromna słabość, nie potrafię się powstrzymać przed kolejnymi zakupami. Po prostu muszę mieć!
    Lubię mieć wybór, dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodzi :) Jakieś swoje małe fanaberie można i trzeba mieć :)

      Usuń
  14. Serge Lutens... Katalinko! Ja poluję na jego perfumy, ale kuszą mnie Różane lub Kwiat Pomarańczy, te pachnące Czystością też, jednak musiałabym wpierw powąchać je przed zakupem, on tworzy dosyć specyficzne perfumy, a wolałabym wydać kasę na te, które naprawdę pokocham ;)
    Butki śliczne, bardzo mi się podobają, i bielizna *-* - wraz z perfumami tworzy moje małe uzależnienie :)
    Makijaż piękny!
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj na ceneo.pl - tam jest sporo linków do różnych zapachów :) Wiadomo że najlepiej byłoby powąchać przed zakupem, ale w razie czego można zamowić próbki :) W ten sposób poznasz zapach i nie wykosztujesz się za bardzo.

      Usuń
  15. Stanikowy raj *.* Ja z moim rozmiarem nie moge sobie niestety pozwolić na takie miłe szaleństwo, dlatego zazdraszczam jak nie wiem co :) Butki świetne! Bardzo lubię Venezię, mam kilka par butów od nich i zawsze jak jestem w pobliżu zaglądam z przyjemnością :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój rozmiar jest dość powszechny, więc nie miewam kłopotów - na szczęście! - w tym polu, a jeśli już, to tylko wtedy gdy mi inne kobitki wykupią rozmiarówkę ;)
      A do Venezii warto zaglądać. A już w ogóle warto ustrzelić ich w outlecie - wtedy to już w ogóle bajka.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.