niedziela, 9 marca 2014

Rimmel Bublé

Cześć Wszystkim!

     Patrzę za okno, a tam wiosna w pełnym przed-rozkwicie ㋡ Radość moja nie zna granic, bo oto nadchodzi moja ulubiona pora roku! Ale żeby nie było tak optymistycznie, będzie o produkcie, którego użyłam jeden raz. JEDEN. I mimo to mam 100% pewność że nigdy więcej po niego nie sięgnę. Dlaczego? Bo nawalił na całej linii.




     Seria Scandaleyes marki Rimmel co chwila rozrasta się, prezentując kolejny produkt. Jedną z ostatnich nowości jest rzekomo świetny, rzekomo wodoodporny, rzekomo super wygodny eyeliner w pisaku. Scandaleyes Thick & Thin Eyeliner zapowiadał się ciekawie, bo kształt rysika z zasady zapewniać miał większą kontrolę nad linią, jej kształtem i grubością. No i obietnica wodoodporności. Dla mnie słowo-klucz w temacie eyelinerów jako takich.





Dostępność: 
Produkt ogólnodostępny.

Cena: 
W Rossmannie 23,99zł

Pojemność: 
0,0367fl oz / 1,1ml
Trwałość:
12 miesięcy
Opakowanie:
Typowe dla flamastrów do oczu. Czarny pisak, białe napisy. Nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Zapach:
Przypomina bardzo zwietrzałą wersję zapachu jaki towarzyszy grubym flamastrom szkolnym, które pamiętam z czasów podstawówki.





Aplikacja i działanie:
Co mogę powiedzieć? Końcówka w zasadzie jest dość wygodna. Może być początkowo kłopotliwa dla tych osób, które nie mają wprawy w robieniu kresek. Osoba choćby średnio-zaawansowana powinna poradzić sobie bez większych trudności. Czy rysowanie kresek jest w tym przypadku wygodniejsze niż przy użyciu pisaka o tradycyjnym rysiku? Nie sądzę. Mi osobiście wygodniej się korzysta z klasycznej końcówki.

Mój główny zarzut to trwałość tego czegoś. Na opakowaniu jest jak byk napisane "wodoodporny", tymczasem wystarczy podstawić rękę pod strumień bieżącej wody a krecha zaczyna spływać. Jaki jest efekt na oczach? Kleksy. Wielkie, czarne, ohydne kleksy! Użyłam tego linera pewnego dnia do pracy. W pewnym momencie poszłam do toalety, spojrzałam w lustro a tam... niespodzianka! Wkurzyłam się nieziemsko i z miejsca zaczęłam zmywać to cholerstwo z twarzy. Gorszy w moim przypadku okazał się chyba tylko liner z Marizy, który oprócz robienia kleksów w bonusie farbował skórę.

Nie wiem jak to coś zachowuje się u innych, jednak u mnie poległ. Jestem rozczarowana. Obietnicę wodoodporności można włożyć między bajki (by nie ująć tego dosadniej). Dobrze chociaż, że nie zbankrutowałam od tego zakupu.




Czy kupię ponownie:
Nie! Jak dla mnie ten produkt nie jest wart złamanego grosza.


     I w tym miejscu muszę zadać to pytanie: czy ktoś spośród Was zna naprawdę, ale to NAPRAWDĘ wodoodporny eyeliner? Bo sprawdziłam już niemal wszystko i każdy jeden dziad w mniejszym lub większym stopniu spływa mi z oczu. Nawet Inglot (podejrzewam, że ktoś majstrował przy formule, bo kiedyś był on nie do zdarcia), nawet Fluidline od MACa, czy Eyestudio Lasting Drama od Maybelline. Tracę nadzieję na znalezienie tego jednego jedynego wodoodpornego eyelinera...

Pozdrawiam serdecznie,
Kat :*


34 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Po komentarzu wnioskuję, że nie przeczytałaś ani słowa z powyższej notki.

      Usuń
  2. Nie nawiedzę tego bubla... Może nie jestem mistrzem w robieniu kresem, ale tym eyelinerem nie potrafiłam nic zmalować. I bardzo mnie denerwowało że kolor był bardzo blady...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze z kolorem aż tak tragicznie nie jest, za to cała reszta leży i kwiczy.

      Usuń
  3. Zgadzam się w 100% z Twoją recenzją, jeden wielki bubel, trwałość faktycznie tragiczna, oprócz tego bardzo szybko wysechł. Bubel!!!.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba szukać czegoś lepszego...

      Usuń
  4. Hm za tę cenę oczekiwałabym przyzwoitego chociaż produktu. Dobrze, że nie kupiłam uf uf.

    OdpowiedzUsuń
  5. Od Rimmel oczekuje lepszych produktów :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obecnych czasach nawet drogeryjne marki są w stanie wysilić się na coś lepszego, a eyeliner to klasyk. Przydałoby się coś prawdziwie niezawodnego. A jeśli się nie da, niech chociaż nie kłamią, że coś jest wodoodporne.

      Usuń
  6. wodoodpornych nie ma, leją wodę tylko w tych opisach hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no nie załamuj mnie :P COŚ GDZIEŚ musi być! Jak mnie desperacja dopadnie to zacznę gmerać pędzelkiem w tubkach tuszy wodoodpornych ;)

      Usuń
  7. też już dawno straciłam nadzieję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze da się ją przywrócić...

      Usuń
  8. Eyeliner w pisaku Essence z serii Cherry Blossom jest niezwykle trwały. Miałam problem, żeby zmyć go przy użyciu dwufazówki Vichy. Posiada dwie końcówki. Jedna z nich pozwala uzyskać cienką kreskę, druga zapewnia grubszą linię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Dzięki! Poszukam, mam tylko nadzieję, że to nie limitowana seria...

      Usuń
  9. a to feler... niestety nie mogę Ci nic polecić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, no nic, tak jak pisałam wyżej, może jeszcze wypróbuję patent z linerem z wodoodpornego tuszu do rzęs. Może akurat będzie hit ;)

      Usuń
  10. Nie tylko u Ciebie się nie sprawdził. Osobiście nie używałam, ale czytałam wiele recenzji i liner wypada w nich kiepsko.
    Moim faworytem jest Perfect Slim Liner z Loreal, ale nie jest typowym wodoodpornym kosmetykiem. W ciągu dnia się nie rozmazuje, a do tego robi bardzo precyzyjne kreski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z linerów najczęściej sięgam po wodoodporne, bo niestety mam bardzo łzawiące oczy i typowe linery zbyt łatwo mi spływają :( Dlatego zazwyczaj skłaniam się ku wersji żelowej, bo jest najtrwalsza.

      Usuń
  11. wygląda paskudnie! a ta końcówka koszmarna :/
    ja jestem fanką fluidków MACowych, ale skoro u Ciebie nie sprawdził, to chyba nie doradzę :I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fluidline nie rozmazuje mi się jakoś masakrycznie, ale niestety wypłukuje się w zewnętrznych kącikach i w efekcie mam tam często po kilku godzinach "gołe placki"...

      Usuń
  12. Wielka szkoda, bo końcówka rzeczywiście wydaje się być wygodna, choć mogę siebie zaliczyć do niezaawansowanych, miałabym chęć go poznać, lecz po przeczytaniu reszty... o nie, z pewnością nie dla mnie :) Z eyelinerów ostatnie lata korzystam bardzo rzadko, więc nie jestem w stanie Ci coś fajnego doradzić, ale jak znajdziesz tego idealnego, daj znać koniecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całą pewnością, jeśli tylko znajdę coś wartego uwagi, dam znać :)

      Usuń
  13. Zastanawiam się teraz, czy mogłabym Ci coś polecić i przyznam, że nie mam pojęcia. Kiedyś się tym tematem interesowałam, ale nie pamiętam nic co by było warte polecenia :/

    OdpowiedzUsuń
  14. No to faktycznie pojechali z tym "wodoodporny". Szkoda że tak słabo się spisał.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że się nie sprawdził, u mnie też wszystko się rozmazuje po czasie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak tu wierzyć w obietnice producentów?

      Usuń
  16. Jak dla mnie eyelinery w żelu Essence były nie do zdarcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były dobre, ale nie nie do zdarcia. Miałam jeden i był dość trwały, choć jego konsystencja momentami mnie denerwowała - był ciut zbyt "maślany". Ale i tak, teraz już są nieosiągalne :/

      Usuń
  17. o matko, ale nędza... dobrze wiedzieć, dzięki za ostrzeżenie. i nie wiem, po co producenci z takim entuzjazmem wszystko oznaczają jako wodoodporne, a tym samym strzelają sobie w kolano, bo często właśnie przez to produkty są mocno poniżej oczekiwań

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie o to chodzi :/ Cholery można dostać.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.