poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Co kto lubi: L'Oreal Lumi Magique

Hej Misiaki!

     Ileż to razy zdarzało mi się w przeszłości dokonywać zakupu w oparciu o zasłyszane w sieci opinie! Blogi i kanały na Youtube każdego dnia zasypują nas informacjami na temat produktów, które "absolutnie i bezwarunkowo musimy mieć, bo są świetne!"...
     Tak samo było z bohaterem dzisiejszego wpisu, korektorem pod oczy z L'Oreal, Lumi Magique. Produkt ten zaskarbił sobie rzeszę fanek na całym świecie, a w konsekwencji zaczął pojawiać się w dziesiątkach 'ulubieńców miesiąca'. Nic dziwnego zatem, że kiedy nadarzyła się okazja, by kupić go w cenie promocyjnej, postanowiłam przetestować go na własnej skórze.




Dostępność: 
Drogerie większe i mniejsze, sklepy internetowe.

Cena: 
Tutaj panuje duża rozpiętość. Od 28zł w sieci, do 46zł w cenie regularnej w Rossmannie. Swoją sztukę kupiłam w trakcie trwania promocji -40% w Rossmannie właśnie.




Pojemność: 
5ml

Trwałość:
6 miesięcy




Opakowanie:
    Twórcy należą się brawa, bowiem spisał się na medal. Opakowanie wygląda szalenie ekskluzywnie i niewątpliwie stało się ono jednym z głównych czynników ceno-twórczych korektora. Mamy tu powiem powlekane metalizowaną emalią plastikowe pióro, w kolorze różowego złota. Piękne, estetyczne, trwałe.
     Z jednej strony mamy aplikator w formie pędzelka, z drugiej strony pokrętło, za pomocą którego wydobywamy kosmetyk na pędzelek. Mało higieniczne rozwiązanie, jednak do użytku osobistego powinno wystarczyć.




Konsystencja:
Ni to krem, ni to wodnista emulsja.

Zapach:
Nieco kremowy, kosmetyczny, lekki, przyjemny. Słabo wyczuwalny.

Aplikacja i działanie:
     Produkt nanosimy pędzelkiem. Najpierw musimy wykręcić nieco kosmetyku z tuby bezpośrednio na pędzelek i stamtąd to już my decydujemy - możemy albo aplikować korektor bezpośrednio na skórę, albo rozprowadzić go palcami, lub jakkolwiek inaczej nam się zamarzy.
       Korektor ten z zasady ma mieć działanie rozświetlające. Może dlatego początkowo byłam do niego negatywnie nastawiona. Przyznam, że pierwsze testy były pasmem rozczarowań. I nie będę Was czarować - jeszcze teraz, zabierając się do pisania tej recenzji, miałam ochotę pojechać po Lumi Magique jak po łysej kobyle. A jednak zmieniłam decyzję. Dlaczego?
     Zacznę od tego, że według mnie Lumi Magique jest fatalnym korektorem. Fatalnym. Po mojemu, korektor pod oczy powinien zapewniać jakieś krycie, tymczasem tutaj lwia część działania to rozświetlenie, zaś krycia jest jak na lekarstwo. Gdybym zatem chciała koniecznie stosować LM jako typowy korektor pod oczy, miałabym do wyboru:
a) pokochać swoje sine podkówki i pogodzić się z tym, że ze mną pozostaną
b) stosować pod LM inny korektor, który ukryłby to, z czym rozświetlający następca by sobie nie poradził.
     Obie opcje są jak dla mnie totalnie bez sensu. Poza tym mam wrażenie, że z racji lekko perłowego wykończenia produkt ten wykazuje tendencję do podkreślania zmarszczek mimicznych wokół oczu, a na to w żadnym razie nie mam ochoty.


Bez makijażu

Sam korektor LM

Korektor użyty na podkład

     Przyjęłam zatem inną strategię - odpuścić sobie bajki o korektorach i zacząć stosować LM jako rozświetlacz. I powiem tak: tyłka nie urywa, ale jest całkiem przyzwoicie. Zwłaszcza jeśli dążycie do subtelnego, lecz zauważalnego rozświetlenia i podkreślenia rysów twarzy.
     Lekka formuła sprawia, że w miarę bezkolizyjnie i bez efektu maski możemy nałożyć produkt na kości policzkowe, grzbiet nosa i wszędzie tam, gdzie jeszcze najdzie nas ochota.

Czy kupię ponownie:
      Nie. Zużyję to co mam i więcej nie wrócę do Lumi Magique. Jako korektor nie znajdzie u mnie zastosowania. W roli rozświetlacza też zbyt długo nie pociągnie, bo przebić Mary-Lou Manizer nie jest łatwo.


Są wśród Was osoby, które używały Lumi Magique?  Jakie są Wasze odczucia na jego temat?


Pozdrawiam serdecznie,
Katalina



30 komentarzy:

  1. no mówiłam, że magii nie będzie! krycie słabe a i rozświetlacze znam lepsze! :O

    OdpowiedzUsuń
  2. to chyba pierwsza negatywna opinia, jaką czytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od potrzeb użytkownika :) Moich nie spełnił.

      Usuń
  3. Dla mnie to wygląda jakby ktoś nałożył rozświetlający cień na dolną powiekę. Myślę, że to dobra decyzja aby stosować go jako rozświetlacz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku z pewnością lepsza niż używanie go jako korektora ;)

      Usuń
  4. Nie przepadam za rozświetlaczami w takiej formie, wolę te prasowane, w kamieniu. Mnie ten 'korektor' zupełnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby tylko sprawdzał się jako rozświetlacz tak jak np High Beam Benefitu, to taka forma byłaby bardzo wygodna, ale niestety nie ma tak dobrze ;)

      Usuń
  5. Nie znam go, ale pisakowe korektory / rozświetlacze uwielbiam! Na szczęście moja skóra pod oczami nie potrzebuje wielkiego krycia i to co one robią w zupełności jej wystarcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to masz szczęście. Niestety moim potrzebom ów korektor nie wychodzi naprzeciw.

      Usuń
  6. Ja go polubiłam właśnie za rozświetlenie i lekką konsystencję. Nie mam nic do ukrycia pod oczami, więc okazał się idealny do moich potrzeb i jestem z niego bardzo zadowolona. Szczególnie, że podczas promocji płacę za niego 25 zł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stąd tytuł - co kto lubi. Wiem, że większość osób wychwala ten produkt, niestety dla mnie to kompletna pomyłka.

      Usuń
  7. Ja go nie miałam, mam tańszy ale dobry:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam tańszy i lepszy. Mam kilka i każdy z nich przewyższa ten pod wieloma względami ;)

      Usuń
  8. Hehe, a niedawno czytałam o nim bardzo pozytywną recenzję, wiadomo - każdy ma inne potrzeby, trzeba testować na sobie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie :) Co człowiek to potrzeby i opinie :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Sam pędzelek to nie wszystko. Liczy się formuła i właściwości kosmetyku.

      Usuń
  10. Nie miałam, ale miałam na niego ochotę, mam korektor - rozświetlający z TBS, ale też krycie marne, rozświetlenie delikatne - ale jednak po zastosowaniu pod oczy i strategiczne miejsca twarz wygląda korzystnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wygląda to u Ciebie korzystnie, to świetnie :) U mnie niestety taki efekt się nie sprawdza.

      Usuń
  11. Bardzo dużo o nim czytałam, zainwestowałam w lepsze kremy pod oczy niż korektor, wiec mogę zaryzykować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli taka formuła i efekt Ci odpowiada - śmiało.

      Usuń
  12. No rzeczywiście, na zdjęciach widać, ze szału nie robi, jedynie lekko rozświetla, ale nie kryje nawet drobnych mankamentów... A tyle o nim dobrego czytałam, z racji tego, że sińce i zmarszczki mimiczne są też moim utrapieniem, po niego nie sięgnę zdecydowanie. Opakowanie rzeczywiście świetne, i stąd pewnie ta cena ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To produkt dla tych szczęściar, które są gładkie, o świeżutkiej i nieproblematycznej cerze. U mnie niestety nie ma mowy o niczym takim. A cena... cóż, niska nie jest.

      Usuń
  13. Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził :( ja nie mam problemów z cieniami pod oczami, szukam czegoś z małym kryciem co rozświetli spojrzenie. Czekam tylko na promocje w drogeriach i będzie mój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno promocja ma niedługo się pojawić - takie plotki krążą w sieci.

      Usuń
  14. Dopiero na takich zdjęciach widać jak piękną masz cerę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, tylko że a tych zdjęciach prawie jej nie widać ;)

      Usuń
  15. Jakimś cudem nie przypominam sobie żadnej recenzji na jego temat, Twoją czytam chyba jako pierwszą. Mam podobne oczekiwania względem korektorów, toteż nawet nie spróbuję go zmacać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się trochę nasłuchałam pozytywnych opinii na jego temat, ale jak się okazało, nie jest to produkt odpowiedni dla mnie.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.