czwartek, 17 kwietnia 2014

Urban Decay Naked 3

Hej Misiaki!

     Kwiecień mnie nie rozpieszcza - kradnie czas, dając w zamian masę stresu. Zapowiada się, że w maju będzie podobnie, zatem póki mogę, korzystam z okazji by napisać do Was kilka słów. Jakiś czas temu wspominałam, że dzięki pomocy kochanych koleżanek blogerek udało mi się kupić paletę Naked 3, która marzyła mi się długi, długi czas. Jak tylko zobaczyłam ją po raz pierwszy wiedziałam, że prędzej czy później będę ją mieć, a odkąd ją mam wiem, że podjęłam słuszną decyzję.




     Naked 3 zawiera 12 cieni do powiek - wszystkie nowe, stworzone specjalnie na potrzeby wspomnianej palety. Tonacja trójki oscyluje wokół różu, co bardzo mi odpowiada. 

    Znajdziemy tu:
✯ trzy maty (STRANGE, LIMIT, NOONER), 
✯ jeden mat napakowany drobniutko zmielonym brokatem (BLACKHEART), 
✯ jedną wyjątkowo dziwnie zachowującą się brokato-perłę ( DUST) oraz 
✯ trzy przepiękne satyny (BURNOUT, FACTORY, DARKSIDE),
✯ cztery równie piękne perły (BUZZ, TRICK, LIAR, MUGSHOT).








     Najsłabszym ogniwem palety jest według mnie DUST, czyli wspomniana brokato-perła. Wykazuje pewne tendencje do lekkiego osypywania się, jest szalenie połyskliwy, co przy niewłaściwym użyciu grozi efektem kuli dyskotekowej. Jest też najmniej "spoisty" spośród wszystkich cieni w palecie.
     Również BLACKHEART wymaga ciut więcej wysiłku niż normalnie, ponieważ lubi się gubić przy rozcieraniu, jednak wystarczy użyć go na dobrej bazie, wklepując zamiast rozcierania, a odwdzięczy się wyjątkowo piękną bordową czernią.
     Cała reszta cieni jest szalenie prosta w obsłudze i za każdym razem wygląda fantastycznie naniesiona na powieki w dowolnej kombinacji. Wykonanie makijażu z ich użyciem staje się dziecinną igraszką.





          Fajnym "dodatkiem" do palety jest kartonik, w którym jest rozprowadzana, ponieważ jest on nie tylko estetyczny, ale ponadto zawiera sporo ciekawych informacji takich jak skład, pochodzenie, czy termin ważności cieni.





     Właściwe opakowanie jest metalowe, w nawiązującym do zawartości odcieniu różowego złota. Wyjątkowo estetyczne i przyjemne dla oka! Wewnątrz, na wieczku znajdziemy duże, wygodne lusterko oraz dwustronny syntetyczny pędzelek. Całkiem przyjemny w użyciu, choć przyznam, że nie sięgam po niego zbyt często. Tak czy inaczej, dobrze jest mieć go w zanadrzu, choćby na wyjazdy, bo jestem zdania że paleta tego typu wyjątkowo dobrze sprawdzi się podczas podróży - zarówno pod względem kolorystycznym, jak i z punktu widzenia trwałego i pewnego opakowania.


W świetle dziennym

W świetle sztucznym

Ponownie w świetle sztucznym


     Poniżej przedstawiam swatche cieni. Starałam się nie "pakować" koloru, a jedynie maznąć nim po skórze, abyście mogli zobaczyć w miarę realne zachowanie cieni bez użycia bazy. Góra - zdjęcie z fleszem, dół - światło dzienne, bez flesza. STRANGE jest słabo widoczny, ponieważ ma niemal identyczny odcień, jak moja skóra.




     W zestawie z paletą znalazły się próbki czterech baz pod cienie: ORIGINAL, EDEN, SIN, ANTI-AGING. 




     Jak dotąd nie mogę powiedzieć zbyt wiele na ich temat, bo otworzyłam jedynie SIN - zaczęłam od tej, którą jak sądzę polubię najmniej. SIN daje perłowe, połyskujące wykończenie, a ja zazwyczaj unikam tego przy primerach, muszę jednak przyznać, że nawet ów perłowy SIN jest wyjątkowo dobrym produktem! Rozprowadza się gładko na powiece, bez grudek, smug, czy przetarć. Zastyga w krótkim czasie, a mimo to trzyma cienie calutki dzień w niemal niezmienionym kształcie. Jestem pod wrażeniem!






     Jest to wyjątkowo wydajna baza - wystarczy ilość równa łebkowi dużej szpilki, by pokryć powiekę.

     Słowem podsumowania mogę tylko raz jeszcze wyrazić swój wielki entuzjazm i radość z tego zakupu. Była to jedna z lepszych kosmetycznych decyzji jakie podjęłam. Z tym większą ochotą zapoznam się z innymi produktami Urban Decay, począwszy od palety Naked 2, na którą również mam ochotę i którą bez wątpienia kupię jak tylko nadarzy się sposobność.
     Przed zakupem zastanawiałam się, czy to ma jakikolwiek sens - paleta nudziaków, które na dobrą sprawę można dostać u większości innych firm kosmetycznych. W dodatku cena niemała, bo 37 funtów. A jednak wszelkie moje wątpliwości rozwiały się w trakcie jej używania, tak więc polecam ją spokojnie każdemu - nie pożałujecie!


Pozdrawiam serdecznie,

Katalina :*



33 komentarze:

  1. Ja swoją trójeczkę dostałam w ręce dwa dni temu! Jeszcze jej nawet nie zmacałam, bo chciałabym zrobić zdjęcia, ale coś czuję, że nie będzie na to czasu przed Świętami ;) Wcześniej miałam (i nadal mam) Naked 2 i choć miałam o niej różne opinie, to ostatecznie bardzo ją lubię i nie wahałam się sięgnąć po dwójkę. Mało tego, teraz ochotę uzupełnić "kolekcję" jeszcze o Naked 1 i Naked Basics. Na dobrą sprawę mogłabym się pozbyć niemal wszystkich innych cieni, bo te palety mają wszystkie odcienie, po które najczęściej i najchętniej sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kusi Naked 2. Jedynka i Basics już niekoniecznie, chociaż oczywiście nie wyrzuciłabym, gdybym miała :D Ale trzeba przyznać, że UD wie jak robić cienie!

      Usuń
  2. Mam ją i..., czy tylko ja jestem nią ttochę rozczarowana?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam jeszcze jedną dziewczynę, która nie polubiła tej palety, choć szczerze mówiąc nie rozumiem jej ;) Ale przecież nie każdy musi wszystko lubić.

      Usuń
  3. Naked też mi się marzy, ale 1 :) Ale wciąż wydaje mi się, ze jest mi niepotrzebna :))) wolałabym ją zmacać najpierw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To by było idealne - móc sprawdzić przed zakupem. Może kiedyś będzie taka możliwość, niestety póki co dorwanie tego stacjonarnie graniczy z cudem...

      Usuń
  4. o ja, o jaa, o jaaa. jest piękna!!! ale się ślinie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha, no i jak znajdziesz chwilkę czasu, może pokażesz jakiś makijaż z jej użyciem? ładnie proszę :)

      Usuń
    2. Jak będzie czas, to pewnie. Póki co nie za bardzo mam możliwości, bo mi to "codzienność" blokuje. Przed czerwcem raczej marne szanse, niestety :(

      Usuń
    3. poczekam. wiem, że są sprawy ważne i ważniejsze ;)

      Usuń
    4. Muszę tylko poukładać swoje zawodowe sprawy, bo w pracy mam szaleństwo póki co. Jak to ogarnę, będę malować :)

      Usuń
  5. Coraz bardziej podoba mi się Naked3, choć początkowo uważałam, że wygląda gorzej od poprzedniczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie urzekła najbardziej z całej trójki :) Ale przecież właśnie dlatego firma wypuściła aż trzy tonacje nudziaków - bo wiedzieli, że nie każdy lubi się z ciepłymi/zimnymi tonami. Jest wybór :)

      Usuń
  6. Uwielbiam cienie zahaczające o róże i fiolety. Tak naprawdę pasują każdej kobiecie bez względu na kolor tęczówki. Ta 3 jest dla mnie chyba najładniejsza ze wszystkich wersji Naked. Posiadam 2 i codziennie chociaż jednego cienia używam :) ale ta...ajjj no coś wspaniałego. Od pierwszego wejrzenia się w niej zakochałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też - stąd zakup :) Ale dwójkę tez prędzej czy później kupię :)

      Usuń
  7. Swego czasu kusiły mnie te palety, zwłaszcza dwójka, ale w końcu odpuściłam i kupiłam tańszy 'zamiennik' czyli palety marki MUA. Podoba mi się kartonik, natomiast samo opakowanie palety już nie. Wygląda strasznie tandetnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie czy ja wiem czy "zamiennik"? Przyglądałam się cieniom MUA i ok, są podobne, ale to wciąż nie "to". Ja mimo wszystko skłaniam się ku paletom Naked. A w temacie opakowania Naked... cóż, moim zdaniem można o nim powiedzieć wiele ale z pewnością nie to, że wygląda tandetnie. Zwłaszcza w zestawieniu z MUA ;)

      Usuń
  8. Mnie żadna z Naked nie robi, bo ja wole kolor niż stonowanie, ale najważniejsze, że jesteś zadowlona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo zadowolona! :D
      Jeszcze nie tak dawno też przedkładałam kolory nad odcienie naturalne, których kompletnie nie czułam, ale to zmieniło się samo z siebie. Teraz jeśli sięgam po kolor to raczej w postaci akcentu albo kreski.

      Usuń
  9. Fajne są Nakedki, ale ja wolę MACowe cienie. Miałam Jedynkę i posłałam w świat. Za dużo błysku i osypywania jak dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak z osypywaniem, ale Naked1 nie chciałam właśnie przez przewagę nachalnych pereł. Inna sprawa, że cienie MAC też jako takie nie nęcą mnie przesadnie. Może kilka odcieni, ale generalnie za taką cenę to już wolę Inglota ;)

      Usuń
  10. Zgadzam się z Twoją opinią co do jakości cieni :) Fakt że brokatowe potrafią się trochę osypać, ale i tak praktycznie ich nie używam ;) Całość jest rewelacyjna, a baza pod cienie też jest warta swojej ceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja po te brokatowe prawie nie sięgam. Za to satynki są cudne! :)

      Usuń
  11. Mam i bardzo ją lubię :-) Bazy również przypadły mi do gustu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje się lubić :) Jestem ciekawa pozostałych baz, ale nie chcę otwierać wszystkich naraz :)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę Ci jego spełnienia ;)

      Usuń
  13. Mam Naked 2 i starczy, ale na początku zainteresowała mnie 3-ka :) Niech paleta dobrze Ci służy i zaprezentuj w wolnej chwili makijaże, bo z pewnością wyciągniesz wiele z tych kolorów.

    Życzę Ci spokojniejszego rytmu i wytchnienia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwójka to kolejne moje chciejstwo. Prędzej czy później kupię i ją :)
      Malunki będą, niech tylko mi się w życiu porobi spokojniej.
      Dziękuję pięknie, ściskam i życzę Wesołych Świąt :***

      Usuń
  14. Podoba mi się ta paletka, ale nie wiem, czy na nią zdecyduję się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic na siłę ;) Ale akurat ją spokojnie polecam :) Mimo ceny.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.