niedziela, 4 maja 2014

Czaruję oczami po zmierzchu...

Hej Misiaki!

     Moje poszukiwania linera idealnego trwają. Po drodze wpadają mi w ręce rozmaici przedstawiciele gatunku - lepsi i gorsi. Dzisiaj będzie o jednym z tych zdecydowanie lepszych. Mowa o MAC Fluidline w kolorze Past Twilight. Z tego co mi wiadomo, nie jest to kolor pochodzący ze stałej kolekcji, jednak przypuszczam, że poza kolorem nie różni się właściwościami od innych żelowych linerów MAC.




Dostępność:
Salony MAC, sklep internetowy.

Cena:
Cena regularna linerów wynosi 74zł

Pojemność: 
3g


Światło dzienne

Z lampą błyskową

Trwałość:
Brak danych

Opakowanie:
Szklany słoiczek z czarną nakrętką. Opływowy kształt, klasyczna forma bez zbędnych ozdobników. Prosta elegancja.

Konsystencja:
Żelowo-maślana




Zapach:
Niewyczuwalny

Aplikacja i działanie:
     Jest to jeden z łatwiejszych w obsłudze linerów żelowych, z jakimi miałam do czynienia. Konsystencja bardzo ułatwia pracę - nabranie odpowiedniej ilości produktu na pędzelek i swobodne rozprowadzenie go na powiece. Kolor jest głęboki i kryjący, jednak na upartego można go budować. Nie przeciera się, nie osypuje, nie kseruje wokół oka. Czas "stygnięcia" linera na oku również określiłabym jako odpowiedni - na tyle wolny, by móc poprawić ewentualne pomyłki, jednak na tyle szybki by nie trzeba było się obawiać, że jedno nieopaczne mrugnięcie spowoduje odbicie się kreski nad okiem.
     I byłby liner z MAC ideałem, gdyby nie fakt, że gdy załzawią mi oczy, wypłukuje się nieco w zewnętrznym kąciku. To moje przekleństwo z praktycznie każdym eyelinerem. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie każda dziewczyna ma podobne problemy, a patrząc realnie, "puszczanie farby" w przypadku Fluidline'a nie jest aż tak intensywne i nieestetyczne jak w przypadku większości innych używanych przeze mnie linerów. Biorąc pod uwagę to wszystko, mogę powiedzieć, że jestem z niego zadowolona.



 

Czy polecam:
Jak najbardziej. Wolałabym jednak, żeby był tańszy...


Pozdrawiam na zakończenie majówki i życzę gładkiego wejścia w poweekendową rzeczywistość.
Kat :*


25 komentarzy:

  1. Lubię eyelinery w tej formie. Jednak ze względu na cenę pozostanę przy Maybelline :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena nie jest najfajniejsza, ale szczerze: Maybelline niestety wypada mizernie przy linerze MAC. Mówię to z żalem, ale taka jest prawda.

      Usuń
  2. Cześć Kociaku! Piękne czary-mary i kreska jaka zalotna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ladny odcien..niby brąz a wyglada jak zgaszona czern ..ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taka gorzka czekolada z odrobiną bakłażana.

      Usuń
  4. Bardzo ładny kolor :) Eyelinerów z Mac jeszcze nie miałam okazji próbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że spróbować warto. Cena nie zachwyca, ale jakość jest naprawdę warta uwagi.

      Usuń
  5. Miałam jakiś inny odcień i mnie rozczarował. Na początku był zbyt maślany, więc ciężko było zrobić równomierną kreskę. Później szybko wysechł i nie chciało mi się go reanimować Duralinem. Mi też znikał w wewnętrznym kąciku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój na szczęście póki co nie wysycha, a mam go już jakiś czas. Zobaczymy jak będzie później. Reanimacja Duralinem czasami wychodzi o tyle dobrze, że Duraline jako taki ma mieć jakoby właściwości czyniące mieszankę wodoodporną. Nie zawsze się to sprawdza, ale czasem warto sprawdzić.

      Usuń
  6. cena faktycznie trochę wysoka, ale nie żałowałabym na niego pieniędzy, mam już długo liner z MAP, póki co nie kończy się :D no i formuła wciąż taka sama :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli coś sprawdza się w swojej roli, czasem warto dać za to trochę więcej.

      Usuń
  7. Nie lubię lainerów w słoiczkach, ale może do tych MAC się przekonam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja takie lubię najbardziej, bo z moich doświadczeń wynika, że są najtrwalsze. A że nie mam problemów z machaniem pędzelkiem to chętnie po nie sięgam :)

      Usuń
  8. Cudowny! Widzę w nim nutkę fioletu *.* Kocham MACowe fluidki! Jedne z łatwijszych w obsłudze. Przy nich nauczyłam się malować jako takie kreski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może odrobinka. Ciężko dookreślić ten kolor, bo to taki niby brąz, ale ciut fioletowy, ciut bordowy. Generalnie bardzo fajny kolor, bo dość ciemny by sprawdzać się przy klasycznym smoky, ale wystarczająco unikalny, by stosować go i w lżejszej wersji :)

      Usuń
  9. ma cudny odcień i bardzo do Ciebie pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. piękna Czarodziejka z Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  11. Przekonuje mnie ta maślana konsystencja:). Uwielbiam proste w obsłudze eyelinery, które wręcz same malują kreski:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ten Cię zachwyci :) Gdyby był odrobinkę bardziej trwały, byłby ideałem.

      Usuń
  12. Piękna kreseczka Katalinko, oczy nabierają takiego zalotnego charakteru - bosko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie lubię kreski ;)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.