niedziela, 18 maja 2014

Magia Orientu

Hej Misiaki!

     Nie raz wspominałam Wam, że od lat jestem zafascynowana Wschodem. Inspiruje mnie pod bardzo wieloma względami! Uwielbiam arabskie pachnidła - Rasha Rasasi to jeden z moich ukochanych zapachów. Nie inaczej jest w przypadku makijażu - arabic makeup stanowi jedną z moich absolutnie najulubieńszych technik! Właśnie dlatego nie wahałam się ani przez chwilę kiedy Perfumeria Yasmeen zaproponowała mi przetestowanie arabskich kohli.





     Kto z nas nie słyszał choć raz określenia „Magia Orientu”? Wywołuje ono masę skojarzeń i maluje w myślach niezwykle plastyczne, bogate w dźwięk, barwy i zapachy obrazy. I chociaż świat Wschodu zdecydowanie faworyzuje mężczyzn, mnie osobiście jako jedno z pierwszych skojarzeń podsuwa wizerunek kobiety. Kobiety pięknej, tajemniczej, skrytej, ale i zmysłowej. Niewątpliwie tym, co ma istotny wpływ na tajemniczy i pełen magii obraz kobiet Bliskiego Wschodu jest ich specyficzny makijaż – zwłaszcza obwiedzione kohlem oczy. 
 



Czym dokładnie jest kohl? 
     Jest to kosmetyk, który nie tylko podkreśla spojrzenie czyniąc je bardziej wyrazistym, ale dodatkowo zawiera naturalne, aktywnie pielęgnujące składniki chroniące oczy przed ostrym słońcem, pyłem, a nawet niektórymi chorobami. Otrzymujemy zatem produkt idealny, który nie tylko upiększa, ale również chroni dzięki zawartej w składzie mieszance ziół.
     Kolejną przypisywaną kohlowi właściwością jest obkurczanie naczynek krwionośnych w oczach, co powoduje że spojrzenie nabiera świeżości, a tęczówki zyskują na wyrazistości.

Jak stosować kohl w makijażu? 
     To zależy od efektu jaki chcemy osiągnąć, jak również od rodzaju używanego przez nas kosmetyku. Wiele osób wychodzi z założenia, że produkt tego typu daje zbyt intensywny efekt, by stosować go w makijażu codziennym, jednak tak naprawdę wszystko zależy od nałożonej ilości i zastosowanej techniki. Postaram się zaprezentować to na przykładzie trzech typów kohli: sproszkowanego, kremowego i sztyftu.







     Kohl w formie proszku jest moim zdaniem najbardziej wymagający. Zazwyczaj zamknięty jest w odkręcanej fiolce, a nanosi się go za pomocą aplikatura-patyczka. Sypka forma wymusza ostrożność – inaczej nadmiar osypie się tworząc na twarzy smugi. Aby tego uniknąć dobrze jest po odkręceniu pojemniczka postukać patyczkiem o brzeg opakowania. Dzięki temu na aplikatorze pozostanie ilość odpowiednia do podkreślenia oka, a niebezpieczeństwo osypania się kohla zostanie ograniczone do minimum. Teraz wystarczy przyłożyć aplikator do linii wodnej, zamknąć oko, po czym przesunąć patyczek w kierunku zewnętrznego kącika. W ten sposób przyciemnimy zarówno górną jak i dolną linię rzęs. Efekt można stopniować. Dla delikatniejszego efektu można natomiast zdecydować się na przyciemnienie tylko górnej lub tylko dolnej linii – wszystko zależy od prywatnych preferencji. 




     Może się zdarzyć, że trochę proszku dostanie się na gałkę oczną, jednak nie jest to w żadnym stopniu niekomfortowe, czy niebezpieczne – nawet dla osób noszących soczewki. Wystarczy zamrugać, rozprowadzając proszek na powierzchni oka.










     Kremowy kohl docenią osoby, którym zależy na intensywnym podkreśleniu oczu, jednak perspektywa potencjalnego osypywania się produktu studzi ich zapał. Kremowy kohl daje bowiem taki sam, a nawet bardziej wyrazisty efekt, a jednocześnie zapewnia wygodę aplikacji dzięki zwartej formule. Również w tym przypadku mamy do czynienia z aplikatorem w formie patyczka. Jest naprawdę bardzo szybki i wygodny w użyciu. Sprawdza się fenomenalnie zwłaszcza na górnej linii wodnej.












     Kohl lub kajal w sztyfcie najbardziej przypomina znane nam wszystkim kredki do oczu. Na pierwszy rzut oka wygląda jak czarna, stożkowato zakończona pomadka do ust, jest też bodaj najbardziej wszechstronny z zaprezentowanej trójki. Jego specyficzny kształt umożliwia podkreślenie linii wodnej, jak miało to miejsce w przypadku pozostałych dwóch kohli, a ponadto pozwala narysować precyzyjną linię wzdłuż rzęs. W ten sposób jesteśmy w stanie uzyskać piękne, egzotyczne kocie oko przy pomocy zaledwie jednego kosmetyku.







     Niezależnie od wybranej wersji, kohl jest kosmetykiem po który zdecydowanie warto sięgnąć. Zadowolone z niego będą zwłaszcza osoby preferujące naturalne składy, a także wszyscy ci, u których wspomagane chemią kosmetyki mogą wywołać uczulenie lub alergię. Serdecznie polecam!

     Wszystkie wymienione produkty dostępne są TUTAJ.


Miałyście okazję używać kiedyś prawdziwych arabskich kajali? Co sądzicie na ich temat?

Pozdrawiam i jednocześnie zapraszam Was do odwiedzenia strony i bloga Yasmeen.
Katalina


22 komentarze:

  1. Ten w tubce moim zdaniem najładniej wygląda na Twoim oku :)
    W ogóle masz piękne oczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Po ten w tubce sięgam najchętniej. Lubię go używać zwłaszcza na górnej linii wodnej, bo bardzo łatwy i szybki sposób przyciemnia i optycznie zagęszcza rzęsy.

      Usuń
  2. Bardzo mi się podoba czarny kohl na górnej linii wodnej, ale sama nie potrafię tego zrobić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się to zawsze podobało, ale rzadko to robiłam, bo rysowanie tradycyjną kredką jest dość kłopotliwe. Ten kremowy kajal nadaje się do tego idealnie :) I używa się go naprawdę ultra-prosto!

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Czemu dziwne? Po prostu inne niż te rozpowszechnione w naszych sklepach :)

      Usuń
  4. nie mogli wybrać lepszej testerki! bardzo udana prezentacja :)

    nigdy nie miałam prawdziwego khola i jeśli kiedykolwiek się skuszę, będzie to tylko forma w sztyfcie. wersja sypka zupełnie nie dla mnie, na pewno by mi się osypywała. poza tym, kiedy rysuję kreskę, chcę skupić się na jej kształcie, a nie myśleć, czy mi się produkt osypuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Słońce! :*
      Sztyft jest fajny i wygodny. No i można zrobić nim także tradycyjną kreskę przy rzęsach :) Ten, którego tutaj użyłam jest też o tyle ciekawy, że ma ziołowy skład i zapach. Ot taka ciekawostka przyrodnicza :)

      Usuń
    2. chyba zaczyna się we mnie budzić chciejstwo :P

      Usuń
    3. Spróbować zawsze warto :) Może akurat przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  5. Super to wygląda! Miałam kupić sobie taki specyfik parę dni temu i zrezygnowałam, chyba jednak muszę go zamówić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Może akurat polubisz go tak jak ja :)

      Usuń
  6. mi właśnie kojarzysz się z takimi wschodnimi klimatami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się zachowuję względną spójność :D

      Usuń
  7. Efekty są świetne! Nigdy nie miałam takiego tradycyjnego kajala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to było pierwsze spotkanie z oryginałami :) Bardzo udane. Jedyne co mi zostało to gorąco polecać, bo moim zdaniem są warte wypróbowania :)

      Usuń
  8. Muszę to kiedyś w końcu wypróbować :) bardzo mi się podoba efekt na Twoich oczach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wypróbuj! Myślę, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  9. Mam podobny kajal w kształcie kredki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też arabski? I jak wrażenia z używania?

      Usuń
  10. Efekt na oczach bardzo, ale to bardo ładny, trudno wybrać faworyta, ale ze sproszkowanym sobie z pewnością nie poradziłabym, pozostałe - jak najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.