czwartek, 22 maja 2014

Recenzja: Violet CC krem od Deoproce



Hej Misiaki!


     Swoją przygodę z BB kremami zakończyłam dawno temu i od tamtej pory nie rwałam się ani razu do testów kolejnej tubki o jakoby magicznych właściwościach. Aż do teraz nie używałam natomiast żadnego CC kremu. Nadarzyła się jednak okazja by sprawdzić w akcji jeden z koreańskich kosmetyków tego typu i stwierdziłam, że chętnie zobaczę co w trawie piszczy – zawsze warto mieć własną opinię zamiast polegać ślepo na cudzej. W ten sposób w moje ręce trafił krem CC Violet marki Deoproce.




     Producent deklaruje, że krem posiada SPF 49/PA++, ma właściwości wybielające  i przeciwzmarszczkowe. Zawiera hydrolizowany kolagen i wyciąg z borówek. Nie zawiera oleju mineralnego, formaldehydu, sztucznych substancji zapachowych, parabenów… Słowem obiecuje wiele.

Dostępność:
Sklep KKcenterHK

Cena:
USD$21.80




Pojemność:
50g

Trwałość:
Data na opakowaniu




Opakowanie:
Tuba z miękkiego tworzywa, „stojąca nagłowie”. Ma pompkę, co jest w tym przypadku idealnym rozwiązaniem! Szata graficzna jest bardzo przyjemna i czyni zadość nazwie produktu. Minimalistyczna grafika dopełnia obrazu. Wszystkie przydatne informacje można znaleźć na kartoniku i ulotce dołączonej do kremu.

Konsystencja:
Dość gęsty, biały krem naszpikowany granulkami pigmentu. Granulki pękają w trakcie rozprowadzania na twarzy, sprawiając że krem na naszych oczach zmienia kolor z białego na cielisty.

Zapach:
Kremowy




Kolor:
Dostępne są dwa: 21 Natural Beige (który mam ja) i ciemniejszy 23 Sand Beige. Mój odcień określiłabym jako neutralny, bez przewagi czy to żółtych, czy różowych pigmentów.

Aplikacja i działanie:
     Najlepszy efekt uzyskamy rozprowadzając krem dłońmi, jednak pędzel również radzi sobie całkiem nieźle, trzeba się tylko przyłożyć do rozcierania.
     Krycie jest delikatne w kierunku średniego, jednak całkiem przyzwoicie ujednolica odcień cery. Jeśli chcecie zakryć jakieś bardziej znaczące niedoskonałości, nie obędzie się bez korektora. 




     Wykończenie jakie daje krem Violet jest, cóż, kremiste ;) Skóra lekko błyszczy, jak po większości BB i CC kremów, można ją jednak skutecznie zmatowić, jeśli takie mamy życzenie.
     Trwałość jest raczej przeciętna, choć to też zależy od typu naszej cery. Mimo, że produkt jakoby nadaje się dla wszystkich typów, poleciłabym go raczej dziewczynom o cerze suchej lub normalnej, ewentualnie mieszanej (jak moja), choć tu może być różnie. W moim przypadku pierwsze świecenie zaobserwowałam w strefie T po około 4h od nałożenia makijażu. Po 6h krem zniknął z nosa i przestrzeni dookoła niego. Na czole przetrwał mimo pogłębiającego się świecenia przez większą część dnia. W suchych partiach twarzy zachował się w stanie niemal nienaruszonym. Nie przesuszył mi skóry, nie podkreślił zmarszczek mimicznych i mimo podatności na świecenie, nie sciastkował się.




     Wiadomo, to nie typowy podkład i nie da na twarzy tak równego i dopracowanego efektu, co w przypadku osób, które tak jak ja nie mają idealnej cery będzie zauważalne. Mimo wszystko warto czasem sięgnąć po lżejszą alternatywę dla podkładów.

     W moich oczach, w skali 1-5 dałabym mu 4, jednak jak wspomniałam, wiele zależy od typu Waszej cery.

Skład:




Pozdrawiam,
Katalina



KKcenterhk125x125jpg banner 

4 komentarze:

  1. ładnie wygląda na Twojej twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Katalinko, to Ty nie masz idealnej cery??? Już z samym CC możesz śmiało śmigać na miasto :)
    No cóż, powiem, że zainteresowała mnie jego formuła, te pękające drobinki :) Efekt na skórze ładny i naturalny, co w przypadku BB, CC i t.d. jest idealnym efektem :)
    Tubka z dozownikiem - super pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mojej cerze można powiedzieć sporo, ale nie to że jest idealna :P
      Ale dzięki!
      Dozownik-pompka to coś co zawsze cieszy, bo ułatwia życie! Zwłaszcza rano.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.