niedziela, 20 lipca 2014

Miszmasz: Co było, gdy mnie nie było...

No hej, Misiaki!

     Jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa ;) Owszem, w czerwcu prawie mnie tu nie było, a i lipiec jak dotąd wygląda mizernie jeśli chodzi o moją blogerską aktywność. Wytłumaczenie, jak zwykle mogłabym sprowadzić w 90% do jednego słowa: praca.
     Daje mi masę satysfakcji, ale jest absorbująca. Przykładowo, ostatnie dwa tygodnie spędziłam kursując między Trójmiastem a Warszawą. Podróż ta wisiała mi nad głową od kilku miesięcy i bynajmniej nie cieszyła, ponieważ wiązała się ze sporym stresem, ale teraz kiedy jestem już "po", czuję się dumna i szczęśliwa.


Taki miałam widok z okna warszawskiego mieszkania:

Zacny był to widok :)


     Mieszkanie w centrum miało swoje plusy i minusy, choć i to zależało od konkretnej osoby. Moi współlokatorzy narzekali na hałas i bliskość cudzych okien, ale dla mieszczucha z krwi i kości jakim jestem, to norma. Mimo hałasu spałam jak suseł, kiedy już się kładłam o tej 01:00-02:00 nad ranem.

     90% czasu spędzałam w firmie u klienta, jednak trafiło się kilka luźniejszych chwil, kiedy to mogliśmy pokręcić się grupą po mieście.


Ogród Saski

Grób Nieznanego Żołnierza, czyli to co pozostało z imponującego Pałacu Saskiego.




Pałac prezydencki z obowiązkową ekipą rozmodlonych, cierpiących na nadmiar wolnego czasu.



Wieszcz

Zamek królewski



Serce Starówki

Jedna z malowniczych bocznych uliczek głównego rynku.



A ponieważ jestem również blogerką, po prostu nie mogłam nie wykorzystać takiej okazji!...


Dziewczyńsko do granic możliwości: kosmetyki i bielizna ;)


     Zostawiłam w MACu dużo ciężko zarobionych pieniędzy, ale jadąc do Wawy wiedziałam, że tak to się skończy. Zrobiłam zawczasu listę rzeczy, które chcę kupić, zatem byłam świadoma kwoty. Moim głównym założeniem było nie odczuwanie choćby grama wyrzutów sumienia i jak dotąd udaje mi się idealnie ㋡

     Co kupiłam? Dokładna lista prezentuje się tak:
- Paint Pot w kolorze Soft Ochre, który za mną chodził od bardzo, bardzo dawna;
- korektor Studio Finish, o którym słyszałam masę pozytywnych opinii;
- pięć cieni do powiek: Trax, Antiqued, Satin Taupe, Shale i Star Violet;
- paletkę typu quad;
- róż Well Dressed - kupiony zamiast Pink Swoon, którego niestety nie było.
     Postanowiłam również skorzystać z programu Back 2 MAC, zgodnie z którym za 6 opakowań (szklanych lub plastikowych) po kosmetykach MAC, można sobie wybrać dowolną pomadkę zupełnie za darmo. Zdecydowałam się na Syrup (wykończenie lustre), ponieważ z zasady niemal nie noszę ciemnych kolorów na ustach. W 9 na 10 przypadków wybieram odcienie z neutralnej gamy, a Syrup idealnie wpisuje się w moje preferencje.





     Tak to się pokrótce przedstawia. Wyjazd ten uświadomił mi, że bez względu na to jak bardzo mamy napięty harmonogram dnia, zawsze można znaleźć chwilkę na drobne przyjemności. Było zacnie! ... Co widać na załączonym obrazku ㋡




      Warszawa da się lubić, jak głosi stara piosenka. Ja Warszawę bardzo polubiłam, czego przyznam szczerze kompletnie się nie spodziewałam, tym bardziej, że jechałam tam dość uprzedzona. 

* * * * *

     A po Warszawie przyszła pora na inne ciekawostki - kosmetyczne i nie tylko. Muszę wspomnieć o dwóch przesyłkach, które dostałam około-wyjazdów. 





     Pierwsza przywędrowała do mnie z perfumerii Yasmeen i zawierała zestaw 15 próbek oraz dwa flakony po perfumach (perfumeria wprowadziła do swojej oferty również możliwość zakupu pustych flakonów). Wyobraźcie sobie moją minę. Jako wielbicielka orientalnych wspaniałości, poczułam się niemal jak wschodnia księżniczka. Serdecznie dziękuję pani Justynie za niesamowite źródło inspiracji do tworzenia! 
     O co chodzi? spytacie. Otóż pani Justyna wyszła z niesamowitą inicjatywą i zaproponowała mi stworzenie cyklu makijaży inspirowanych orientalnymi perfumami. 
     Wiecie co to oznacza ㋡




     Drugą przesyłkę otrzymałam ze sklepu Mydlany Kredens, który z tego miejsca serdecznie Wam polecam, ponieważ oferuje naprawdę warte uwagi kosmetyki. 
     Jak widzicie, trafiło do mnie masło do ciała z mlekiem i miodem oraz kapitalne kozie mydełko, które jako zodiakalny koziorożec  doceniam w dwójnasób. Na pełną recenzję będziecie musieli trochę poczekać, jednak pierwsze testy wypadły nader pozytywnie! ㋡ A ten zapach... coś wspaniałego!


* * * * *


     Kupiłam sobie również dwa albumy o modzie. Tak, o modzie. Mimo, że nie należę do osób, które przywiązują przesadną uwagę do trendów. Kiedyś buszując w Empiku trafiłam na "100 idei, które zmieniły modę", jednak po przekartkowaniu, odłożyłam go na półkę. Później gdy sobie o nim przypomniałam, okazało się, że jest nieosiągalny stacjonarnie, postanowiłam zatem upolować go w sieci. A przy okazji znalazłam również "100 idei, które zmieniły modę uliczną", więc niewiele myśląc kliknęłam oba.




     Pojawiło się też u mnie kilka nowych lakierów do paznokci oraz kosmetyków do włosów, ale... o tym napiszę kiedy indziej. Póki co kończę, serdecznie Was pozdrawiając.

Katalina :*


21 komentarzy:

  1. Przez pomyłkę przeczytałem 'co by było, gdyby mnie nie było' i mentalnie przygotowałem się na jakiś post s cyklu filozoficznych rozważań :D
    Lubię Wawkę! Najważniejsze jest to, że praca daje Ci satysfakcję, blog powinien być takim samym miejscem.
    Sporo MACzków. Pochwal się, co kupiłaś w VS. Mają przepiękną bieliznę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja to samo :DDD

      Usuń
    2. Hahah, nie no zbyt wiele się nafilozofowałam w życiu i chyba mi wystarczy ;)
      A co do bielizny, to się zastanowię, choć akurat w tym przypadku chyba wolę zachować to dla siebie ;)

      Usuń
  2. nasza pracoholiczka :*

    ale fajne macowe zakupy! mam nadzieję, że i mnie uda się kiedyś odwiedzić salon i zobaczyć te kosmetyki na żywo :)

    juhu!!! będą makijaże!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, ta praca jest mi mężem, dzieckiem i całym światem... a to źle. Muszę wreszcie przywrócić właściwe proporcje swojemu życiu ;)
      Z zakupów bardzo się cieszę! Wciąż jednak nie tracę nadziei że i Trójmmiasto doczeka się własnego salonu MAC.
      Tak, będą makijaże :) Dużo!

      Usuń
    2. w takim razie mocno trzymam kciuki, żeby się udało z proporcjami :)

      Trójmiasto i Blackpool, ładnie prosimy ;)

      jupi, jupi!

      Usuń
    3. Niczego nie pragnę tak jak tych proporcji właśnie...
      Tak, Blackpool oczywiście również :)

      Usuń
  3. Zazdroszczę pracy, która daje satysfakcję. Ja się w swojej męczę, ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo :) Piękna Warszawa na Twoich zdjęciach. Magiczna niemal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracę która męczy też przerabiałam, więc wiem jak to jest i współczuję. Może warto pomyśleć o zmianie? To przeraża, ale czasem warto!
      A Warszawa ma wiele twarzy. Tutaj akurat spory udział w klimacie miała pora dnia i dzielnica ;)
      Warszawa wieczorem jest kompletnie inna w odbiorze niż za dnia :) W dzień to jak dla mnie zagłębie biznesu i mrowisko w jednym, co też ma swój urok.

      Usuń
  4. Ja też lubię Warszawę. Co prawda nie wiem czy umiałabym tam mieszkać, ale na takie wypady (zakupowe) jest super! :)
    Zakupy poczyniłaś świetne! Wyrzutów mieć nie powinnać, bo po co? :D hihi
    Czekam na inspirowane makijaże! Jestem pewna, że będzie bosko! :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pierwszym razem jak przemknęłam przejazdem przez Warszawę też zastanawiałam się czy bym była w stanie wytrwać w takim miejscu, ale teraz myślę, że gdybym miała wystarczający powód i odpowiednią motywację - jak najbardziej :)
      Choć w dalszym ciągu to nie to samo co moje ukochane Trójmiasto i bliskość morza.
      Zakupy cieszą, wyrzutów sumienia brak :)
      A makijaże będą niebawem :)

      Usuń
  5. Victoria's Secret to mój punkt obowiązkowy w Warszawie - uwielbiam ich mgiełki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, zapachów mają mnóstwo i każdy z nich jest piękny!

      Usuń
  6. Jestem ciekawa treści książek - jak już przeczytasz napisz coś więcej, plissss:)
    Zakupy bieliźniano - kosmetyczne to jest to...chociaż bielizną się nie pochwaliłaś;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wykluczam, że napisze coś więcej o książkach, natomiast bielizny nie pokazałam z premedytacją. Tym zakupem raczej nie będę się dzielić na blogu.

      Usuń
  7. no hej hej, byłaś tak blisko mnie... czyby okolice dw.gdańskiego??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkałam na Łuckiej :) Nieopodal Hiltona.

      Usuń
  8. wow, zakupy z MACA mnie oczarowały i mogę śmiało przyznać, że jestem teraz bardzo zazdrosna i także chcę troszkę :)
    ach ta Warszawa!wstyd się przyznać,ale jeszcze nigdy nie byłam w stolicy
    przerażają mnie takie duże miasta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dotąd bywałam w Warszawie tylko przejazdem. Odbierałam ją jako "zbyt dużą i zbyt hałaśliwą by ją polubić", stąd moje uprzedzenia. Ale kiedy już posiedziałam tam kilka dni i pokrążyłam po kilu miejscach zmieniłam zdanie.
      Zakupów w MACu też zawsze byłam ciekawa. Mam już kilka innych kosmetyków tej marki - bardziej i mniej udanych - ale cieni i różu nie miałam jeszcze okazji sprawdzić.

      Usuń
  9. Witam, mam dość nietypową prośbę. Czy mogłabym poprosić o zdjęcia lub skany opisów kilku stylów jakie mnie interesują? :) Są to: Ganguro, cosplay, kogal, decora oraz lolita. Byłabym bardzo wdzięczna gdyby Pani dała radę przesłać mi to na maila: aayagata@gmail.com
    jeśli to kłopot to bardzo przepraszam za zawracanie głowy ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Prośba faktycznie nietypowa, tym bardziej, że ma się nijak to treści tego konkretnego wpisu, jak również do tematyki mojego bloga. Wydaje mi się, że w tym przypadku najlepszym wyjściem będzie np. skorzystanie z wyszukiwarki grafik google ;)
      Pozdrawiam

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.