sobota, 23 sierpnia 2014

Kolorowy Miszmasz

Hej Misiaki!

     Usiadłam do pisania i zaczęłam się zastanawiać, o czym właściwie powinnam opowiedzieć w pierwszej kolejności. Jest o czym, bo tematów - zarówno urodowych, jak i kompletnie z urodą nie związanych - mam w zanadrzu całkiem sporo. Ale po namyśle doszłam do wniosku, że zanim przejdę do konkretniejszych spraw, usunę z drogi wszelkie drobniejsze, które zazwyczaj prezentowałam w ramach swoich MIX'ów.

     Tym razem, motywem przewodnim jest kolor, ponieważ zdominował wiele dziedzin mojego życia. Przez długi czas byłam zobojętniała na kolory jako takie. Skupiałam się na innych rzeczach. Aż tu pewnego dnia zaczęłam przeglądać na jednym z portali zdjęcia wnętrz - piękne, bogate, nasycone barwy i BUM! Złapałam się na tym, że przez moją głowę zaczęły przelatywać hurtem miliardy myśli i inspiracji. Coś, czego nie doświadczyłam od naprawdę bardzo dawna i szczerze mówiąc myślałam, że już nie doświadczę. 

     Inspiracja.
Zabawna sprawa, stracić inspirację, czy wenę jak kto woli - zwłaszcza kiedy całe życie coś się tworzyło. Ja swoją straciłam dawno temu. Tak dawno, że sądziłam, że już więcej nie wróci. Na szczęście myliłam się. Ale dosyć czczej gadaniny!




     Któregoś dnia weszłam z nudów na stronę Dove i zrobiłam sobie "test" kolorystyczny korzystając z ichniej aplikacji. Cudzysłowu użyłam dlatego, że jak dla mnie sama aplikacja analizuje indywidualną kolorystykę bardzo ogólnikowo, więc ciężko tu mówić o spersonalizowanym rezultacie. W każdym razie wszystko sprowadza się do wyboru na podstawie koloru włosów, cery i oczu trzech kolorów, które teoretycznie najbardziej do nas pasują. Spośród tych trzech internautka wybiera ten, który jest jej najbliższy. W moim przypadku to oczywiście czerwień - mój ukochany kolor!
     Na marginesie dodam, że ostatnie zdanie opisujące czerwień bardzo mnie rozbawiło. "Możesz wydać się zbyt seksowna". No i?... Od kiedy to stanowi problem?

     Pozostając przy czerwieni, wspomnę o zakupie popełnionym podczas jarmarku dominikańskiego:




     Tak się nieszczęśliwie złożyło, że potłukłam swój "pracowy" kubek z rączką w kształcie kota. A że uparłam się, że chcę mieć kubek spersonalizowany, to znaczy oddający w mniejszym lub większym stopniu moją osobowość, zaczęłam się rozglądać za godnym następcą kota. Kiedy znalazłam ten, wiedziałam że poszukiwania się skończyły. Jest czerwony i ma na sobie diabełki. Jesteśmy dla siebie stworzeni! To nie wymaga żadnych wyjaśnień ㋡

     Kubek kupiłam podczas urlopu - pierwszego normalnego urlopu od... roku? Czekałam na tych kilka dni z utęsknieniem, bo ostatnie miesiące solidnie dały mi się we znaki. Udało mi się w tym czasie ponadrabiać nieco zaległości, odpocząć, a nawet poopalać się (tak, nawet mnie się to czasem zdarza). Przy okazji miałam pretekst by sięgnąć po coś, co przeleżało w mojej szufladzie kawał czasu:





     Lubię takie naskórne świecidełka! Zwłaszcza latem. Sprawiają, że skóra pięknie lśni, a ten dodatkowo ma mieć jakoby właściwości łagodzące. Ciężko mi to ocenić, bo moja skóra nie jest podrażniona, jednak używa mi się owego świecia bardzo przyjemnie. Drobinek jest tu cała masa, lecz są one tak niewielkie, że migocząc na skórze, nijak nie przypominają tandetnego brokatu. Mówiąc krótko: lubię!

     Kolejna, wybitnie kolorowa rzecz to coś, co obiecałam pokazać jakiś czas temu, czyli nowe nabytki w mojej lakierowej kolekcji. Ostatnio moja sympatia waha się między lakierami o wykończeniu piaskowym, a najnowszą (choć już nie tak nową) kolekcją Revlon - Parfumerie.



#82 Ładne, dość neutralne złoto.

#69 Zaskakująco delikatnie wygląda na paznokciach! Bardzo go polubiłam.

Duchess. Kupiony na fali poszukiwań piasku w subtelnym kolorze. Mimo delikatnego odcienia bardzo zwraca na siebie uwagę z powodu brokatowych drobinek.

Wild Violets. Na paznokciach ma głębszy kolor, niestety bez drobinek migoczących w buteleczce.


     Lakierów u mnie ostatnio coraz mniej - mój mały zbiorek zamiast rosnąć maleje. Jest to tendencja świadoma i zamierzona. A jednak kiedy widzę jakiś interesujący piasek w neutralnym kolorze, albo oglądam w sieci zdjęcia kolekcji Parfumerie mimowolnie włącza mi się chciejstwo. Wkurza mnie trochę to, że kolekcja Parfumerie licząca sobie bodajże 24 kolory, jest dostępna w naszych sklepach w ograniczonym zakresie, w dodatku ominęło nas kilka naprawdę fajnych kolorów. Gdyby na przykład zastąpiono te szkaradne zielenie (Wintermint i chyba Lime Basil?) absolutnie cudownymi Autumn Spice i Espresso, byłabym więcej niż zadowolona. Ale trudno, trzeba się cieszyć z tego co jest.


Ok, ponarzekałam sobie więc pora kończyć.
Mam nadzieję, że weekend mija Wam w przyjemnej atmosferze.
Pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia!

Katalina


22 komentarze:

  1. Już gdzieś o tym teście czytałam, wydaje mi się, że idealnie te kolory do Ciebie pasują;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reklamują się co jakiś czas w TV chociażby :)

      Usuń
  2. ja jestem dziwna, bo nie lubię mazideł do ciała z drobinkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha, ogromnie się cieszę, że inspiracja wróciła :* yay!

      Usuń
    2. Wcale nie dziwna, po prostu lubisz inne rzeczy :) Przecież nie każdy musi lubić balsamy z drobinkami.
      Inspiracja wróciła dzięki Unie i jej tablicy na Pinterest :) Czego Ona tam nie ma! *__*

      Usuń
    3. la la la, byłam dzisiaj na spacerku, zajrzałam do bootsa i dojrzałam promocję na lakiery revlon :] zgadnij, jakie dwa kolorki Ci przywiozę? :**********************

      Usuń
    4. No coś Ty! Dziękuję, szalona, kochana istoto :********** Niesamowita jesteś!

      Usuń
    5. aj bo ja wiem, jak to jest jak się czegoś chce, a tego nie ma...

      Usuń
    6. Hmmm... to powiem Ci w tajemnicy, że też coś będę dla Ciebie miała, ale nie powiem co :*** W każdym razie myślę, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  3. Trzeba przyznac ze czerwien jest seksowna bardzo: ) piekne kolory lakierow: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwień ma moc. Czerwień to miłość, siła, ogień, pasja, energia, agresja... Skojarzenia można mnożyć i chyba właśnie dlatego że kolor ten ma tak niejednoznaczny wydźwięk fascynuje mnie aż tak bardzo :)

      Usuń
  4. Kolorystyczny test to bardzo ciekawa propozycja, może i jest ogólnikowy, ale z pewnością przydatny :)
    Smarowidełka z drobinami bardzo lubię, nie tylko latem, a Twoje nowe nabytki lakierowe bardzo mi podobają się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po takie świecie sięgam nie tylko latem, ale patrząc obiektywnie, największy sens ich używania jest wtedy gdy można pokazać nieco więcej skóry ;)
      A co do lakierów, to np w odniesieniu do piasków, ich głównym atutem jest niesamowita wygoda! Schną błyskawicznie, są trwałe, dobrze wyglądają, no i nie widać na nich odgnieceń :D

      Usuń
  5. A gdzie ten kubek? Chcę zobaczyć kubek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę teraz! Boski! :)
      Ale jak bum cyk cyk nie wyświetlał mi się wcześniej :/

      Usuń
  6. muszę taką analizę kolorystyczną też sobie zrobić. ciągle ubieram się na szaro lub w niebieskości i brakuje mi żywszych kolorów :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta analiza z Dove jest dość uboga, ale jeśli będziesz miała okazję zrobić sobie taką prawdziwą to się nie zastanawiaj :)

      Usuń
  7. Ja tam w te analizy kolorystyczne nie wierzę :)
    A kubełek mimo iż są na nim diabełki, boski jest, oj boski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Same analizy jako takie - dobrze przeprowadzone - są świetną pomocą przy kreowaniu wizerunku. Można wierzyć w nie lub nie, ale jeśli analizuje ktoś kto się na tym zna, wówczas analizowana osoba zyska jasną i rzeczową odpowiedź na to, w jakich kolorach i odcieniach będzie wyglądać najkorzystniej - to się zawsze przydaje. Tylko, że jak powiedziałam, musi się za to zabrać ktoś, kto ma o tym jakieś pojęcie.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.