poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Wake Me Up before you GO! GO!

Hej Misiaki!

     Krótko i węzłowato: podkład Rimmel Wake Me Up nie jest dla mnie. Kupiłam go dość dawno, chcąc przerzucić się w okresie wiosenno-letnim na coś lżejszego. Okazało się jednak, że produkt ten kompletnie się z moją skórą nie dogaduje.

     Główna obietnica, jaką składa producent dotyczy efektu promiennej, wypoczętej skóry. Ma ona zyskać gładkość i wewnętrzny, zdrowy blask. Kolejną obietnicą jest zwiększenie elastyczności, nawilżenie, wzbogacenie witaminami, co w konsekwencji ma prowadzić do eliminacji oznak zmęczenia oraz wizualnego "odmłodzenia". W dodatku efekt ten ma utrzymywać się przez 10h od nałożenia.
     Brzmi fajnie, prawda? Dodajmy do tego masę pozytywnych opinii, jaką zebrał w internecie wspomniany podkład, a otrzymamy kosmetyk, który teoretycznie nie powinien rozczarować. A jednak.




Dostępność: 
Jest to produkt ogólnodostępny.
 
Cena: 
Stacjonarnie kosztuje około 39zł, ale w sieci można dostać go dużo taniej.

Pojemność: 
30ml

Trwałość:
24 miesiące

Opakowanie:
Moim zdaniem to jego główna zaleta. Potem jest już tylko gorzej. Opakowanie jest zarówno estetyczne jak i energetyzujące. Mamy tu szklany flakon z pompką i skuwką w żywym, pomarańczowym odcieniu. Wygodny i funkcjonalny.




Konsystencja:
Półpłynna emulsja.

Zapach:
Delikatny, niedrażniący.

Aplikacja i działanie:
Podkład nakłada się jak marzenie - szybko, łatwo, sprawnie i bez problemów. Mało tego, daje przyzwoite krycie, naturalne wykończenie, efektem którego jest piękna, zdrowo wyglądająca skóra. I byłoby cudownie, gdyby taki efekt utrzymywał się na twarzy, niestety...
Początkowy zachwyt bardzo szybko, bo już po jakichś 2h zmienia się diametralnie. Moja mieszana cera wygląda po tych 2+ godzinach jak plac boju i obraz nędzy i rozpaczy w jednym. Podkład jest niemiłosiernie sciastkowany, rozwarstwia się, ściera nierównomiernie, podkreśla wszelkie niedoskonałości. Słowem jest źle. Ilekroć nakładałam go i wychodziłam do ludzi, kończyło się to nerwem i irytacją. 
Druga rzecz to rozpiętość kolorystyczna. Mój numer: 100 - Ivory, przypominał mi wiele odcieni, lecz bynajmniej nie kość słoniową. Pod względem intensywności plasował się gdzieś pośrodku klasycznej palety dostępnej na polskim rynku. Jak dla mnie - zdecydowanie ciemniejszy niż powinien być.
Ostatecznie rozstałam się z tym paskudztwem, ponieważ kompletnie mi nie służyło. Miłości z tego nie będzie.

Czy polecam:
W życiu!



Pozdrawiam,
Kat :*

 

36 komentarzy:

  1. Dobrze, że przeczytałam, bo ostatnio wpadł mi w oko - ale się powstrzymałam i teraz nie żałuję.
    Dzięki! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Na cerach mieszanych ten gagatek może zachowywać się nieprzewidywalnie.

      Usuń
    2. co dopiero na mojej tłustej...

      Usuń
    3. Mogłoby być jeszcze gorzej niż u mnie...

      Usuń
  3. Ja używam tego podkładu i polubiłam go od pierwszego zastosowania. :) Ze zdziwieniem czytałam o tym, jak podkład u Ciebie zachowuje się po 2h. W moim przypadku po nałożeniu rano wytrzymuje do końca dnia, nie ściera się i wygląda bardzo naturalnie. :) Jedyną jego wadą jest to, że podkreśla zmarszczki i niedoskonałości. Z tym się zgodzę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki masz typ cery? Ja, tak jak napisałam wyżej mam mieszaną i niestety w moim przypadku ten podkład okazał się totalną pomyłką - wyglądałam jakbym nakładała go na skórę wysmarowaną masłem. Niewiele podkładów wyglądało u mnie tak źle jak ten właśnie. Jednak całkiem możliwe że mniej wymagający typ skóry odbierze Wake Me Up Rimmla inaczej.

      Usuń
    2. Tym bardziej moje zdziwienie rośnie, ponieważ również mam cerę mieszaną, z małą tendencją do `tłuszczenia` się na nosie. Może nałożyłaś go troszkę za dużo? Jest to podkład zdecydowanie dla osób z cerą, która nie potrzebuje dużego krycia i nie wymaga nałożenia dużej ilości produktu. Faktycznie gdy da się go za dużo, wygląda jak napaćkany.

      Usuń
    3. Nic z tych rzeczy! Zawsze nakładam minimalną ilość podkładu. Poza tym miałam okazję używać naprawdę bardzo wielu podkładów o rozmaitych formułach i wykończeniach, zatem wiem co się sprawdza a co nie w ich przypadku. Po prostu ten konkretny produkt jest dla mnie nieodpowiedni. Wygląda u mnie fatalnie. Jeśli w Twoim przypadku jest inaczej - świetnie, nic tylko się cieszyć.

      Usuń
  4. I tak bym go nie kupiła. ;-)

    A co do odcienia "Ivory" - fascynuje mnie, co rozumieją pod tym pojęciem rozmaite marki. Widziałam wiele kosmetyków w odcieniu "Ivory", a ich skala kolorystyczna była "od Sasa do lasa". Podobnie zresztą jest z odcieniami o nazwie zawierającej słowo "Peach"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwy rządzą się, jak widać, własnymi prawami - nie zawsze zrozumiałymi dla konsumentów ;)

      Usuń
  5. Dawno temu Rimmel miał podkład Recover i po testerze mam wrażenie, że to to samo tylko w nowym opakowaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe, bo Wake Me Up reklamowane jest jako podkład idealny na ukrycie oznak zmęczenia i wszelakich szaleństw :)

      Usuń
  6. Ostatnio mnie kusił ale chyba sobie go odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością polecam Ci sprawdzić go przed zakupem, jeśli masz taką możliwość.

      Usuń
  7. Miałam go na uwadze, szczególnie po wielu zachwytach, które przeczytałam na jego temat. Ale później zaczęłam drążyć i poznałam recenzje podobne do Twoich. Dla mnie też nie jest stworzony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście jest masa innych, lepszych :) Mamy w czym wybierać :)

      Usuń
  8. Ja to samo miałam z podkładem z Rimmela z serii stay matte, rolował się, był ciężki, kolor się zmieniał, strasznie ciemniał w ciągu dnia ;/ ten podkład, o którym napisałaś jest jednym z ulubionych mojej Siostry :) Ona go sobie chwaliła ;) jak widać, nie każdemu wszystko pasuje :) dany kosmetyk zachowuje się inaczej na każdej z nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc właśnie - każda z nas ma inną skórę i u każdej dany produkt może zachować się inaczej.

      Usuń
  9. na dniach wybieram się po drogeryjny podkład i któryś raz zastanawiałam się właśnie nad tym. Ale kolejna mało przychylna opinia skutecznie stopuje, z resztą podejrzewam, że słusznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej byłoby móc dostać próbkę i sprawdzić na własnej skórze jak dany podkład się u nas sprawdzi. Może kiedyś się doczekamy :)

      Usuń
  10. Kiedyś mocno się na niego czaiłam (po wielu pozytywnych recenzjach) i byłam bliska zakupu. Niestety najjaśniejszy odcień byłby dla mnie za ciemny ;) Nawet kilka dni temu macałam tester w Rossmannie i zdecydowana ciemnica. Widzę, że niewiele straciłam :P Więc lepiej sobie odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się że Ivory jest właśnie najjaśniejszy, ale mimo to jest dość ciemny - pasował mi dopiero gdy się opaliłam.

      Usuń
  11. Ajć ajć, nie lubię takich brzydali! Miejmy nadzieję, że nowej właścicielce bardziej do gustu przypadł i lepiej służy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądząc po niektórych komentarzach są osoby, które się z tym podkładem polubiły ;)

      Usuń
  12. Faktycznie czytałam o nim same pozytywy, nawet zastanawiałam się nad zakupem, a po ile mam typ cery podobny do Twojego, to podsumowanie " plac boju i obraz nędzy i rozpaczy w jednym " postawiło wielki krzyż na tej buteleczce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehhe jeśli masz cerę podobną do mojej to faktycznie lepiej sięgnij po coś innego ;)

      Usuń
  13. Mi odpowiada, ale tylko w czasie lata ponieważ w zimie ma za ciemny odcień ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że chociaż latem. Ja nie mogę go używać wcale - kompletnie mi nie pasuje pod względem formuły.

      Usuń
  14. Mnie jakoś nigdy nie skusił. Nasłuchałam się wielu zachwytów, ale zawsze miałam wrażenie, że na mojej skórze jednak by się nie sprawdził;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też słyszałam wiele zachwytów na jego temat i nawet próbowałam go podkraść mojej mamie ale u mnie też się nie sprawdził, zostaję przy kremach BB :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto przetestować coś nowego, jednak to nie jest jeden z tych przypadków ;)

      Usuń
  16. Szkoda, że fluid Cie rozczarował aczkolwiek recenzja bardzo przydatna i wyczerpująca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że na coś się przyda ;)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.