niedziela, 21 września 2014

Ashaar, czyli Poezja

Hej Misiaki!

     Czasami zdarza się, że ktoś jednym gestem sprawia, że nagle czujecie się wyjątkowo. Miałam okazję tak się poczuć w miniony poniedziałek, kiedy to do moich drzwi zapukał kurier i przyniósł mi pewną przesyłkę.
      Wyjątkowy prezent.




     Pani Justyna z Perfumerii Yasmeen ofiarowała mi flakon perfum Ashaar, które miałam okazję poznać mniej-więcej rok temu właśnie dzięki Yasmeen. Napisałam wówczas, że jest to jeden z tych zapachów, które najprawdopodobniej znajdą się na mojej "liście do kupienia". Zrobił na mnie wtedy naprawdę duże wrażenie. W tym czasie pamięć nieco mi zardzewiała, jednak teraz mam okazję odświeżyć ją z nawiązką.




     Pierwszą reakcją kiedy otworzyłam paczkę był mały szok. Ujrzałam duże, większe niż moja dłoń czarno-złote pudełko. Wyglądało ono tak luksusowo i ekskluzywnie, że przez chwilę nie byłam w stanie wydusić z siebie nic bardziej elokwentnego niż "o kurczę!". I tak siedziałam przez kilka minut oglądają to cudo ze wszystkich stron i powtarzając ostatnie zdanie jak jakąś mantrę.
     Ashaar oznacza poezję i czyniąc zadość swojej nazwie, wewnątrz opakowania znajduje się piękny tekst:




     Sam flakon wygląda szalenie elegancko. Zestawienie barw jest identyczne jak w przypadku kartonika. Pełne przepychu złote ornamenty i korek w zestawieniu z elegancką, klasyczną, matową czernią. To cacko zachwyciłoby zarówno wielbicielkę minimalizmu, jak i skrajnego zbytku. A zapach?




     Lektura nut nie zapowiadała wielkich uniesień: 
❇ Nuty głowy: mandarynka, bergamotka, czarna porzeczka
❇ Nuty serca: konwalia, brzoskwinia, jabłko, kwiat pomarańczy
❇ Nuty bazy: wanilia, piżmo, ambra, oud
     I jestem przekonana, że nie są to perfumy, które każdemu przypadną do gustu. Mają to do siebie, że rozwijają się inaczej w zależności od miejsca, w którym zostaną naniesione. Ja najczęściej aplikuję perfumy na nadgarstkach, za uszami, czasem również w zgięciach łokci, na karku i między piersiami. Z moich generalnych obserwacji wynika, że im cieplejsze miejsce, tym zapach nabiera więcej zwierzęcych tonów.  Z tego względu wiele osób może się z Ashaar nie polubić. 

     A jednak moim zdaniem warto dać szansę tym perfumom, ponieważ gdy minie już pierwsza dawka uderzeniowa zapachu - intensywna, trzeba przyznać, ciut zwierzęca by nie rzec, że niemal fizjologiczna - całość ociepla się, subtelnieje i łagodnie otula ciało szalenie kobiecym i zmysłowym zapachem. 

     W tym wypadku nie trzeba bać się zwierzaka, ponieważ choć jest dziki, daje się w pewnym stopniu oswoić. Kojarzycie z pewnością baśń o Pięknej i Bestii. Przypomnijcie sobie perypetie księcia Adama, kiedy po latach odosobnienia stara się ponownie nabrać ogłady. Tutaj mamy podobnie. Nasza bestia z każdą minutą staje się coraz bardziej wyrafinowana i elegancka, nie tracąc przy tym niczego ze swojej tajemniczości.
      Czuję w tym zapachu siłę, elegancję, ale i niesamowitą cielesną nieomal zmysłowość. I szalenie podoba mi się to, co czuję. Jeśli tak jak ja lubicie ciepłe, zmysłowe, bliskie ciału zapachy, koniecznie wypróbujcie Ashaar.


Pozdrawiam serdecznie!
Katalina


20 komentarzy:

  1. Piękny,oryginalny flakon.opis aromatu brzmi jak magiczna formuła ;) zachęca do spróbowania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki fantastyczny prezent! :-)

    Opis zapachu zresztą też. Muszę powąchać. Kiedyś w końcu odwiedzę tę perfumerię i powącham to wszystko! :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz możliwość się tam wybrać, to serdecznie Cie do tego zachęcam. Mają masę wspaniałych zapachów, tak różnych w odbiorze, że chyba każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie :)

      Usuń
  3. wspaniały prezent! zaintrygowałaś mnie opisem tego zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezent jest niesamowity :) A co do zapachu, to mam wrażenie, że uznałabyś go za zbyt ciężki. Ale jeśli chcesz mogę Ci trochę odlać na wypróbowanie :)

      Usuń
    2. nie, nie, po prostu psiknij się nim na nasze spotkanie :)

      Usuń
  4. nie wiem jak pachna ale zapakowano je mega <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny flakonik! Lubię zwierzęce zapachy, nie boję się go więc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam wypróbowanie :) Zapach jest nietuzinkowy :)

      Usuń
  6. Wspaniale przedstawiłaś opis zapachu :) Ja jestem w takich rzeczach totalnie do bani

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie jestem w tym najlepsza. Moje opisy są zdawkowe, lakoniczne i dość ogólnikowe, bo nie umiem rozbierać kompozycji na pojedyncze nuty ani rysować tego jak zmieniają się minuta po minucie. To pewnie byłoby lepsze z punktu widzenia osób znających się na temacie. Mnie pozostaje jedynie postarać się nazwać emocje i skojarzenia jakie mam w związku z danym zapachem :) W każdym razie cieszę się, że mój opis Ci się spodobał :)

      Usuń
  7. Taka dbałość o detale naprawdę urzeka. Zachęcona Twoją recenzją, chętnie poznałabym zapach, mimo że na pierwszy rzut oka nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem można w Yasmeen zamówić próbki zapachów zeby przekonać się czy perfumy nam odpowiadają czy nie :)

      Usuń
  8. Forma jest genialna, więc jeśli treść komuś przypadnie do gustu to mamy połączenie idealne. Mnie chyba jest trudno wyobrazić sobie ten zapach, ale bergamotka, piżmo i ambra dobrze wróżą. Jestem zaintrygowana, może kiedyś kliknę próbki jakichś nowych zapachów. Flakon i kartonik są naprawdę piękne, czemu wszystkie perfumy nie są tak pakowane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że gdyby resztę perfum pakowano podobnie, byłoby piękniej :)
      Zapach... nie wiem czy przypadłby CI do gustu, bo kojarzysz mi się z lżejszymi perfumami, ale może akurat. Kto wie :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.