niedziela, 14 września 2014

Z górnej półki: Hourglass Ambient Lighting Powder

Hej Misiaki!

     Prawdopodobnie większość z Was już słyszała o marce Hourglass. Jeśli tak, z dużym prawdopodobieństwem miało to miejsce w kontekście pudrów i róży z kolekcji Ambient Lighting. To jedna z tych serii, która wzbudziła niemałe zamieszanie w sieci i - głównie za sprawą amerykańskich youtuberek - stała się obiektem westchnień połowy blogerek urodowych świata.
     W swoim czasie ciężko było uciec od kolejnych, pełnych entuzjazmu recenzji wspomnianych pudrów. Jednym z najczęściej powtarzających się stwierdzeń było to, że pudry te mają niesamowite właściwości rozpraszające światło i dzięki temu pozwalają noszącej je osobie uzyskać niemal photoshopowy efekt gładkiej i delikatnie rozświetlonej cery. 




     Przez dłuższy czas zastanawiałam się czy chcę wskoczyć na ten wóz i dać się porwać entuzjastycznym recenzjom. Początkowo rozsądek zwyciężał, jednak jak widać w końcu i ja skapitulowałam.

     Celem dzisiejszego wpisu jest podzielenie się z Wami moimi subiektywnymi spostrzeżeniami na temat rzeczonego pudru i jak sądzę dla wielu osób moja opinia będzie zaskoczeniem.





Dostępność: 
Tylko drogą internetową

Cena: 
Absurdalna - różni się w zależności od źródła, ale oscyluje wokół 250zł

Pojemność:
0,35 oz / 10g

Trwałość:
12 miesięcy





Opakowanie:
Dość luksusowe. Puderniczka wygląda elegancko. Ma jakby miedzianą, metalizowaną na różowo barwę. Wewnątrz znajdziemy wygodne, dobrej jakości lusterko. Zamknięcie trzyma pewnie, ale nie grozi połamaniem paznokci przy otwieraniu. Ogólnie patrząc widać, że było to dokładnie przemyślane rozwiązanie. Owszem, logo ściera się z puzderka po pewnym czasie, ale w tym konkretnym przypadku mi to nie przeszkadza.

Konsystencja:
Jest to wyjątkowo delikatny, drobno zmielony puder, o niemal jedwabistej konsystencji.

Zapach:
Brak.





Aplikacja i działanie:
Nanoszę go na całą twarz, dużym, puchatym pędzlem i stosuję jak typowy puder wykańczający. Da wówczas satynowe wykończenie makijażu. Nie będzie to połysk, ale i nie kompletny mat. Można też używać go w alternatywny sposób, to znaczy podkreślić nim tylko kości policzkowe i wszystkie te miejsca, które tradycyjnie wydobywa się rozświetlaczem. Da to wyjątkowo subtelny efekt, zatem zadowoli te osoby, które boją się efektu kuli dyskotekowej.




I teraz podstawowe pytanie brzmi: czy produkt wart jest swojej ceny? 
     Czy jest w nim cokolwiek aż tak wyjątkowego, co uzasadniałoby wydanie 250zł? Otóż nie. I niech sobie inni mówią co chcą, ale z mojej perspektywy puder Ambient Lightning jest przereklamowany. Owszem, ma przyjemną konsystencję, ładne opakowanie itd, ale na twarzy nie daje żadnego "efektu wow". Nie łudźmy się, to po prostu puder o satynowym wykończeniu, nie zrobi nam liftingu, ani nie uczyni w magiczny sposób naszej cery świeżą jak u nastolatki. Jest dobry, ale nie wybitny. Mogłabym wymienić co najmniej 3 inne pudry wykańczające, których cena jest parokrotnie niższa, a efekt na twarzy lepszy.
     Jeśli zatem macie za dużo pieniędzy, nie wiecie co z nimi zrobić a oferta drogerii jest dla Was zbyt mainstreamowa, możecie zaopatrzyć się w jeden z pudrów Hourglass. Ja już swoją ciekawość zaspokoiłam i utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że pozycja mojego dotychczasowego faworyta jest niezagrożona.



     To już kolejny górno-półkowy produkt, o którym słyszałam w zasadzie same pozytywy, a który mnie nie zachwycił. Ciekawa jestem czy i Wy macie na swoim koncie podobne zakupy. Czy zdarzyło się Wam kupić coś, co było hitem dla większości, ale u Was kompletnie się nie sprawdziło? 
     Dajcie znać w komentarzach.


Pozdrawiam serdecznie,
Katalina :*


34 komentarze:

  1. Akurat ich pudry lubię ale takim beznadzjejnym kosmetykiem okazało się brązer w żelu Chanel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, on też był w swoim czasie niemal obiektem kultu ;)

      Usuń
    2. a ja mam i lubię :]
      a z Hourglass marzę o różu :>

      Usuń
    3. Najważniejsze, że lubisz :) A co do Hourglass, to te róże z tego co wiem, są mieszanką pudrów rozświetlających z pigmentami. Wyglądają równie ładnie co pudry, ale powiem Ci szczerze, że patrząc po zdjęciach w sieci efekt na twarzy jak dla mnie nie jest wart ceny. Ja akurat wolę Instain z The Balm :)

      Usuń
    4. I jeszcze zależy na jaki egzemplarz się trafi, bo niektóre egzemplarze mają mniej 'zmieszanego' pigmentu, a więcej pudru ;)

      Usuń
    5. Zgadza się. One w ogóle z tego co widziałam zaliczają się raczej do tych delikatniejszych róży i bardziej dają taflę niż kolor.

      Usuń
  2. Tak, to jest jeden z tych produktów bardzo bardzo głośno reklamowanych przez blogerki i vlogerki i właściwie wiadomo - zawsze trzeba na sobie wypróbować, ale za tyle kasy to aż żal dupę ściska, że to nie działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tyle nie działa, co nie zachwyca. To jest po prostu puder i tyle. I byłoby spoko gdyby cena była o połowę (albo i więcej) niższa, bo ćwierć bańki za po-prostu-puder to dużo ;) Ale jak w każdym takim przypadku cieszę się, że sprawdziłam na sobie to cudo, bo przynajmniej się wyleczyłam i mnie więcej kusić nie będzie :)

      Usuń
  3. wow, aż 250 zł? szaleństwo, zwlaszcza, że kosmetyk nie wygenerował u Ciebie entuzjazmu...

    swojego czasu miałam odsypkę kulek Guerlain i też nie dostrzegłam, w czym ten cały szał i czemu meteoryty mają takie rzesze fanek :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety cena jest wysoka, a sam kosmetyk choć przyzwoity, nie uzasadnia moim zdaniem kosztów jakie trzeba ponieść. Ale nie ma tego złego - sprawdziłam, zaspokoiłam ciekawość i już mnie nie będzie kusić.
      A o kulkach z Guerlain słyszałam że albo się je uwielbia, albo się ich nie cierpi. Obiektywnie patrząc to w sumie podobna bajka - rozświetlacz, tylko z z odpowiednim logiem i w ładnym puzderku ;) Jak zabierzesz opakowanie, produkt musi sam się obronić i uzasadnić swoją cenę. Jeśli nie daje rady, warto zastanowić się, czy nie sięgnąć po coś innego :)

      Usuń
    2. ja jakkolwiek bardzo lubię ładne opakowania, nacisk kładę jednak na zawartość i czy kosmetyk spełnia moje oczekiwania :)

      Usuń
    3. Właśnie :) Też tak mam.

      Usuń
  4. do takiej półki nie dotarłam, więc trudno mi ocenić, ale chętnie przeczytałam Twoją opinie, bo w sumie myślę, co miałaby w nim być takiego, żeby mógł być warto te 250 zl...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj też wchodził koszt przesyłki, bo puder był sprowadzany ze Stanów, ale tak czy inaczej... Mój ulubiony puder kosztuje jakieś 50-60 zł i daje mi wszystko czego mi trzeba, więc nie przewiduję powtórki z rozrywki gdy już skończę używać ten ;)

      Usuń
  5. Hm, chętnie poznam Twoich ulubieńców w tej kwestii, lub polecane przez Ciebie produkty. Ja mam tylko mój biedny, ciągle używany rozświetlacz w kamieniu z Etude House i chciałabym coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli interesują Cię rozświetlacze? OK, w takim razie mogę polecić Ci albo Mary-Lou Manizer (daje intensywny efekt), albo cień z Bourjois o numerze 08 - daje na twarzy piękny efekt! Świetny by też rozświetlacz z Essence z serii Sun Club, ale wycofano go :(

      Usuń
  6. Cena bardzo wysoka ;( ale czy my nie zasługujemy na odrobinę luksusu? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście, że zasługujemy, tyle tylko, że zasługujemy również na to, by za drogim produktem szła równie wysoka jego jakość ;)

      Usuń
  7. Po zapoznaniu się z wieloma przychylnymi opiniami nt. meteorytów Guerlain spodziewałam się efektu "wow". Niestety, ten nie nastąpił. Owszem, meteoryty mają wyjątkową oprawę, specyficzny zapach, ale na twarzy nie wyglądają rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natrafiłam na kilka właśnie takich opinii. W meteorytach chyba właśnie to opakowanie i zapach najbardziej rozbudzają wyobraźnię i kosmetycznego "smaka". Patrzę na nie jak na produkt niemal kolekcjonerski - nie tyle do używania co do eksponowania na toaletce w celach ozdobnych ;)

      Usuń
    2. co do zapachu meteorytów - jak dla mnie jest dużo za intensywny, a wiadomo,jak na takie rewelacje reaguje wrażliwa cera...

      Usuń
    3. Zapach w kosmetykach używanych na twarzy to sprawa dyskusyjna. Sama choć lubię kosmetyki perfumowane, to jednak na twarzy mogą zrobić więcej szkód niż pożytku, zwłaszcza przy wrażliwej cerze.

      Usuń
  8. Nie czytałam o nim zbyt wiele, ale z pewnością były to same pozytywne recenzje :) No wielka szkoda, że ciekawość musi aż tyle kosztować, za dobry produkt nie szkoda tyle zapłacić, ale jeśli w porównaniu wypada płasko, to po co płacić więcej :)
    U mnie podobna sytuacja była z Idealistem EL - bardzo kapryśny produkt, który dał mi nieźle popalić, od tej pory staram się nie ulegać ogólnemu szałowi, bo często bowiem jest tak, że produkty które u innych sprawdzają się, u nas nie muszą, i na odwrót :)
    Miłego tygodnia Kat :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chyba najlepszą receptą by uchronić się przed różnymi "wtopami" jest zachować trzeźwy osąd i nie dać się porwać szałowi. Szkoda, że nie zawsze się to udaje ;)
      Również miłego tygodnia, Taniko :*

      Usuń
  9. Naczytałam się już o nim negatywnych i pozytywnych recenzji, a mimo wszystko mam apetyt na ten puder. Jestem też ciekawa jak wypada przy kulkach Guerlain.
    btw chętnie poznam te trzy tańsze zamienniki i nie obrażę się za swatche :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swatchy nie obiecuję, bo ze wspomnianej trójki mam aktualnie tylko jeden, ewentualnie dwa ;)
      Po głowie chodzą mi:matujący podkład w pudrze z Sephory, Healthy Mix z Bourjois i One Heck of a Blot z Soap & Glory.
      A na pokusę najlepszym sposobem jest jej ulec. Choć biorąc pod uwagę cenę... cóż ;)

      Usuń
    2. Ja też chętnie poznam trójkę zamienników :)

      Usuń
    3. Dzięki :) Przy okazji przyjrzę się bliżej :)

      Usuń
    4. O, akurat dodałam komentarz w czasie, kiedy Ty odpisałaś, co za zbieg okoliczności :) Dziękuję :)

      Usuń
  10. Oj, u mnie wiele "hitów" się nie sprawdza, tyle że mówię tu o raczej niskopółkowych produktach (szczególnie do włosów!), bo te wysokopółkowe są dla mnie niedostępne finansowo :)

    O tej firmie nie słyszałam, nawet mimo tego że podobno było wokół niej zamieszanie, ale nic nie straciłam :) No i nie wydałabym tyle na puder z moimi możliwościami portfela :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co tu dużo mówić, im takie cudo droższe, tym bardziej boli gdy okaże się chybione. W tych okolicznościach może i lepiej że nie każdą zachciankę można spełnić ;)

      Usuń
  11. Jestem chyba jedną z nielicznych, której produkty tej firmy nie kręcą nic a nic. Wolę Tomka :D hyhy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomek mnie z kolei kompletnie nie nęci ;)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.