piątek, 10 października 2014

Małe podsumowanie

Hej Misiaki!

     I znów mniej mnie w blogosferze. Tym razem winowajcą jest brak motywacji. Postanowiłam jednak się zmobilizować i przerwać ciszę w sposób jaki bardzo lubię, to znaczy miksując to i owo. W ostatnim czasie wzbogaciłam się o kilka rzeczy, ale dla równowagi pozbyłam się jeszcze większej ich ilości. Ale po kolei.

     Na pierwszy ogień - rzut oka na moje Pandoro-podobne bransoletki. Mam dwie. Noszę głównie tę na czarnym pasku. Ostatnio dokupiłam sobie kilka koralików ze szkła weneckiego. Teraz jestem na etapie zastanawiania się czy podoba mi się efekt ;)




     Kupiłam też ostatnio kilka czasopism, co jest o tyle warte wspomnienia, że nie zdarza mi się zbyt często. Ale zrobiłam wyjątek m.in. dla Zwierciadła, ponieważ dołączono do niego kalendarzyk. Miałam już taki dwa lata temu i wówczas bardzo mi przypasował. Rok temu odpuściłam sobie z uwagi na marną szatę graficzną. Tegoroczna wersja wpadła mi w oko, zatem...




     Do wyboru była wybrana przeze mnie wersja błękitna, przywodząca na myśl bliskowschodnie klimaty oraz prosta i klasyczna czerń w białe kropki. Jako wielbicielka szeroko pojętego około-arabskiego wzornictwa sięgnęłam po tę pierwszą.

     Znowu miałam okazję spotkać się z Kingą i Słomką. Jak zwykle było świetnie! Dużo śmiechu, nadrabiania zaległości i rozmów o życiu ;) Znów zostałam obdarowana przez Kingę, tym razem moim najulubieńszym pod słońcem korektorem i dwoma lakierami do paznokci, które marzyły mi się od dawna.




     Z korektorem Collection mam przyjemność od dawna (z resztą poznałam go właśnie dzięki Kindze). Znam go jeszcze z czasów gdy marka nazywała się Collection 2000. Niestety wszystko kiedyś się kończy - mój poprzedni dogorywa. Wydrapuję jego resztki z opakowania, więc poprosiłam Kingę o kolejny. Tym razem zdecydowałam się na inny numer.





     Dotąd używałam 2 Light, który był odpowiednio jasny, jednak różowy w tonacji. Jako że z moją karnacją lepiej komponują się ciepłe tony, tym razem zdecydowałam się na 3 Warm Medium. Na oko jest minimalnie ciemniejszy, za to zdecydowanie cieplejszy, co bardzo mi odpowiada. Poniżej możecie zobaczyć jak wyglądają obie wersje obok siebie w świetle dziennym.




     Lakiery, o których wspomniałam pochodzą z kolekcji Revlon Parfumerie - jednej z moich ulubionych kolekcji ostatnich czasów. Z tego co się zorientowałam, ma ona tyleż zwolenniczek, co przeciwniczek. Ja bardzo je lubię i jak zaraz zobaczycie, skompletowałam całkiem sporą ich gromadkę. Kolory, o które wzbogacił się mój zbiór to czarny Espresso i miedziano-rudy Autumn Spice.





     Espresso ma kremowe wykończenie i wygląda obłędnie na paznokciach! Super elegancko i bardzo wyrafinowanie (przynajmniej moim zdaniem). Pachnie, jak nietrudno się domyślić, kawą.




     Autumn Spice czeka na swoją kolej do następnego malowania. Pachnie jak pierniki. Rewelacja! A tak wygląda cały mój perfumeryjny zbiór:





     Jak widzicie, mamy tutaj dość sprecyzowaną rodzinę kolorów. Do takich ciągnie mnie najbardziej. W ostatnim czasie dokupiłam sobie dwa kolejne piaski. Na przestrzeni minionych tygodni najczęściej sięgałam po lakiery o takim właśnie wykończeniu. Mam ich kilka na podorędziu, głównie w jasnych kolorach. Wybrałam znane mi i sprawdzone w boju BarryM. 




     Złocisty róż to #337 Princess, natomiast biel to #333 Lady. Oba noszą się rewelacyjnie. Generalnie jestem zdania, że piaski BarryM są jednymi z lepszych, jakie powstały, a miałam już okazję przetestować wersje rozmaitych firm. Na ten moment mam cztery lakiery z serii:





     A oto jak wygląda na paznokciach biały piasek. Jeszcze niedawno nie przyszłoby mi do głowy kupno białego lakieru. Tym bardziej piasku.




     Aby przełamać tę lakierową dominację, wspomnę o włosach. Przeprosiłam się z olejem. Kupiłam łopianowy z Green Pharmacy i używam co kilka dni. Ponadto kupiłam dwie wcierki, które weszły na stałe do mojej włosowej pielęgnacji.




     Wspomagam się również suplementami. Wróciłam do Skrzypo Vity. Tak szczerze to nie wiem czy to jakkolwiek pomaga, ale z drugiej strony - nie szkodzi. Tutaj otrzymałam zestaw z turbanem. Póki co go nie używam, ale nigdy nie wiadomo kiedy się przyda.




     Na zakończenie: rupieciarnia. Po raz kolejny przetrzepałam swoją szafę i tym razem zrobiłam w niej konkretną rewolucję. Ponieważ wcześniej pozbyłam się kilku innych worów ubrań/butów/torebek, to co pozostało było naprawdę w dobrym stanie - niekiedy nie noszone ani razu (!). Skąd zatem decyzja o rozstaniu? Po prostu zrobiłam dokładny rachunek sumienia. Co lubię, a czego nie. Co mam ochotę nosić, a na widok czego wykręca mnie na podszewkę. Co odpowiada mojemu stylowi a co podoba mi się na innych a niekoniecznie na sobie. 




     Przy okazji udało mi się dookreślić samej przed sobą swój styl. Zawsze wzbraniałam się przed wszelkimi próbami nazwania go twierdząc, że... nie mam żadnego, jednak po głębszym zastanowieniu wyodrębniłam kilka kluczowych dla mnie elementów i od teraz będę się ich trzymać przy kolejnych zakupach. Paradoksalnie to niesamowicie ułatwia życie, że nie wspomnę o ograniczeniu wydatków na nietrafione zakupy.

     Zrobiłam też porządki w kuferkach z biżuterią. Część rozdałam, część sprzedam. Zostawiłam sobie to co noszę i nosić będę. Reszta nie jest mi potrzebna do szczęścia. Dojrzewam też powoli do decyzji pozbycia się kilku par butów. Są śliczne, seksowne, kobiece, ale... niewygodne. Co mi po ślicznych, ale niewygodnych butach? Jak wreszcie przetrawię tę myśl pozbędę się kilku pudełek.

     Co jeszcze? Hmmm... w życiu czeka mnie kolejna nieprzyjemna rewolucja, ale o tym akurat nie mam ochoty nawet myśleć, a co dopiero pisać. 
     Z banalnych spraw - zapomniałam swojego hasła do panelu Discus, przez co przestałam udzielać się na kilku blogach. W sumie nie ma tego złego - zaprocentowało mi to wolnym czasem. Z resztą sam panel drażnił mnie od początku i nie bardzo widzę sens w jego dodawaniu na blogach. Tak czy inaczej w moim przypadku brak hasła jest równoznaczny z brakiem problemu. Nie przewiduję zakładania nowego konta.


To by było na tyle jeśli chodzi o moje małe podsumowanie.
Pozdrawiam Was serdecznie i do usłyszenia!

Katalina


22 komentarze:

  1. patrzę na ten biały piasek i podoba mi się. wygląda tak inaczej :) barry m ma genialne lakiery, potwierdzam

    revlonki niech się dobrze noszą. cieszę się, że odcień korektora jest trafiony :)

    sama regularnie przeglądam szafę i pozbywam się rzeczy, które mi z różnych względów już nie pasują. potem nic mi przynajmniej nie zalega nie noszone

    mam nadzieję, że uda nam się spotkać w grudniu, a nieprzyjemna rewolucja nie będzie tak nieprzyjemna :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, wygląda inaczej i co ciekawe bardzo przyjemnie się nosi. Nie sądziłam, że okaże się aż taki fajny :)
      Za Revlonki dziękuję jeszcze raz :*
      Z szafy wywaliłam MASĘ rzeczy. I to uzależnia - to pozbywanie się gratów. Niebawem rozstanę się z kilkoma parami butów i gdy o tym myślę - kompletnie mi tego nie szkoda.
      Też mam nadzieję, że uda nam się spotkać w grudniu :)
      A co do tej rewolucji... Nie mam złudzeń - będzie ciężko i boleśnie, ale takie są koleje losu.

      Usuń
  2. pięknie wygląda piasek na Twoich pazurach; z jesienią nabrałaś ochoty na porządki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Nie tyle z jesienią, co w ogóle - pozbywam się sukcesywnie zbędnych rzeczy od kilku miesięcy.

      Usuń
  3. Powinnam zrobić coś podobnego w swojej szafie, ale od lat nie mogę się do tego zabrać...

    Lakiery ładnie wyglądają. Szata graficzna kalendarzyka też mi się podoba, choć dla mnie byłby za mały. Musze mieć kalendarz-gigant do planowania i zapisywania wszystkiego, bo nie ogarnę. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z szafą to mnie nachodziło już od dawna. Zaczęłam chyba rok temu, tyle że wówczas była to selekcja na bardzo okrojonej zasadzie, to znaczy oparta o rozmiarówkę i toczy dana rzecz jest zniszczona. Później stopniowo dorastałam do pozbycia się rzeczy, które choć były obiektywnie ładne i pasowały, to jednak nie lubiłam ich nosić. Było też kilka rzeczy, które trzymałam "na wszelki wypadek". Myślę, że byłabym w stanie wyciągnąć z szafy jeszcze kilka zbędnych rzeczy, gdybym się postarała, ale na ten moment i tak jestem zadowolona.

      Lakiery uwielbiam :)
      Kalendarzyk jest mały, bo choć też planuję różne różności to mieszczę się spokojnie w takim formacie. A że moja torebka i bez tego jest ciężka, więc... ;)

      Usuń
  4. Ja się nie dziwię, że kalendarz przypadł Ci go gustu, bardzo ładny wzór :)
    A z tymi porządkami mam identycznie, ostatnio sprzedałam biżu której wcale nie używałam na all i wyciągnęłam 300 zł, kupiłam coś innego, co używam. I tak zrobię z moimi pozostałymi rzeczami, koniec chomikowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie sprzedawałam niczego na allegro. Muszę wreszcie rozpracować ten system, bo można na tym nieźle zarobić jak widzę ;)

      Usuń
  5. Lakier pachnący kawą to coś dla mnie - uwielbiam ten zapach:). Podobają mi się bardzo też bransoletki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas niestety go nie ma. Jeśli chcesz go ustrzelić, najlepszym źródłem będą znajomi zza granicy, ewentualnie jakiś sklep internetowy.
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  6. Przypomniałaś mi o moich modułowych bransoletkach, mam nawet koralik szklany taki jak Ty :) może jutro założę?

    OdpowiedzUsuń
  7. O lal jakie świetne są te buteleczki z lakierami <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buteleczki wyglądają uroczo i dekoracyjnie same z siebie - m.in. to sprawia że tak mi się spodobały. Ogólnie jest to bardzo fajna seria.

      Usuń
  8. Szkoda, że z góry skreśliłaś blogi z Disqus - można przecież komentować jako gość. A to chyba treść notek jest najważniejsza, nie sposób komentowania, prawda? (Od razu zaznaczam, że też mam ten system ;) )

    Piękna kolekcja lakierów Revlon. A biały piasek mam i ja, ale innej firmy - kojarzy mi się z płatkami śniegu, więc zostawiam go na zimową porę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie skreśliłam, bo wciąż na nie zaglądam, jeśli autorka pisze o czymś co mnie zainteresuje. Hasło sobie przypomniałam, więc to nie problem. Rzecz w tym, że irytuje mnie sam fakt, że ktoś dodając u siebie takie Disqus, czy inny podobny interfejs wymusza na mnie w taki bądź inny sposób konieczność logowania się - przy założeniu, że chcę aby było wiadomo, że komentuję ja, a nie ktoś podszywający się pode mnie. I zgadzam się, treść notek jest ważna. Problem w tym, że wiele typów wpisów mi się przejadła.

      Są dziewczyny, które piszą o kosmetykach do swoich typów cery - innych niż mój - więc ma sensu bym o nich czytała, skoro do niczego mi się nie przydadzą. Albo produkt jest absurdalnie drogi w porównaniu z jakością (typowy przypadek ceny motywowanej głównie marką). Podobnie, jeśli pisze o perfumach, których zapach mi nie odpowiada, albo o literaturze, w innym gatunku niż ten po który zazwyczaj sięgam.

      Jest kilka blogerek, które choć piszą ciekawie, są popularne i wkładają dużo serca w swoje blogowanie, to jednak tematycznie mało który ich wpis jest dla mnie prywatnie interesujący - m.in. z w.w. powodów.
      A sposób komentowania w mojej opinii jest również bardzo ważny. Jeśli biorąc pod uwagę to że treść obiektywnie dobrego bloga jest mi obojętna w mniejszym lub większym stopniu i komentuję raczej kurtuazyjnie niż z "potrzeby serca", wówczas nie mam ochoty tracić czasu na bawienie się w dodatkowe interfejsy, konta, logowania etc.
      To oczywiście tylko moja opinia, z którą nikt inny nie musi się zgadzać, czy utożsamiać.

      Co do lakierów, to nie patrzę na nie przez pryzmat pory roku, a raczej nastroju w danej chwili i tego co zamierzam nosić w danym tygodniu, albo wydarzeń mnie czekających.

      Usuń
    2. Wyczerpująca odpowiedź :) Miałam na myśli tylko sam panel Disqus, ale widzę, że "podchwyciłaś temat", więc odniosę się do dwóch środkowych akapitów Twojej odpowiedzi. W moim odczuciu nie ma nic gorszego niż takie kurtuazyjne odwiedzanie i komentowanie u innych. Masz 100% racji, że to strata czasu! I naszego i osoby odwiedzanej. Też na wiele takich blogów nie zaglądam, z powodów podobnych co Ty. Wbrew pozorom nie spowodowało to żadnych konfliktów, wręcz przeciwnie - nowe znajomości, na które nagle "zyskałam" czas. A skoro hasło przypominane, to mogę już swobodnie zaprosić do siebie (być może się mylę, ale zdaje się, że też jesteś z Trójmiejskich blogów?:) ).

      Usuń
    3. Dzięki, chętnie zajrzę. Tak, jestem z Trójmiejskich blogów ;)

      Usuń
  9. Twoje powroty po przerwach Kat, są zawsze takie ... ciekawe :) Ale żeby nie było, uwielbiam czytać wszystko co piszesz i oglądać twoje zdjęcia, ale te mixy są super :)
    Widzę, że wiele się u Ciebie działo, powiem szczerze, że za swoją szafę nawet boję się brać, ale mam tak samo jak ty, tyle ciuchów, a niektóre nigdy nie były noszone ... Z biżuterią sprawa wygląda podobnie, tyle że mi córy rosną, przyda się im, zwłaszcza, że gustuję w klasykach, na które moda nigdy nie przechodzi :)
    Kolekcja pachnących lakierów jest piękna - śliczne kolory wybrałaś i otrzymałaś od przyjaciółek :)
    Pamiętaj, że każda zmiana niesie za sobą coś dobrego, choć początkowo może się wydawać inaczej - to wychodzi z czasem... Będzie dobrze Kochana ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szafa to temat, który powraca od miesięcy, jak nie lat. Powiem Ci, że uporządkowanie tego wszystkiego niesamowicie mnie ucieszyło. Pozbycie się zbędnych rzeczy - przynajmniej u mnie - przynosi niesamowitą ulgę.
      Lakiery ucieszyły mnie szczerze! Mam teraz zbiorek, który w pełni mnie satysfakcjonuje - nie szukam już żadnego innego koloru, bo mam coś na każdą okazję :)
      A zmiany... póki co tę konkretną zmianę odbieram tak, jakby świat walił mi się na głowę. Ale powtarzam sobie, że świat nie stoi w miejscu. Każdy kolejny dzień będzie - mam nadzieję- lepszy, aż w końcu kiedyś może znów będę mogła szczerze powiedzieć, że jestem szczęśliwa z tego jak wygląda moja rzeczywistość.

      Usuń
  10. Trzymam kciuki za ginverę, mam nadzieje że sie sprawdzi, sama jestem ciekawa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa. Z pewnością coś robi, bo czuję to na całej głowie po wtarciu płynu w skórę ;) Zobaczymy :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.