niedziela, 26 października 2014

Nowy nabytek: Maybelline Color Tattoo #87 Mauve Crush

Hej Misiaki!

     Moje uwielbienie dla Color Tattoo Maybelline nie jest niespodzianką dla nikogo, kto zagląda do mnie od dłuższego czasu. W przeszłości pokazywałam Wam dziewięć kolorów, które mam w swoich zbiorach - zainteresowanych odsyłam TUTAJ. Nie są to oczywiście wszystkie dostępne w sprzedaży kolory, jednak te co bardziej jaskrawe odpuszczałam sobie już na wstępie, ponieważ realnie patrząc wiedziałam, że nie będę z nich miała wiele pożytku. 
     Był jednak pewien odcień, który zainteresował mnie od pierwszej chwili - #87 Mauve Crush, czyli przepiękna opalizująca mieszanka lodowego błękitu z liliowym fioletem. Oczywiście jak większość interesujących kolorów MCT - niedostępna w Polsce inaczej niż za pośrednictwem internetu.





     Raz jeszcze z pomocą przyszedł serwis Allegro. Powyższego gagatka upolowałam za 23,99zł, plus koszty wysyłki. Łącznie wyszło mniej-więcej tyle ile musiałabym zapłacić w drogerii, gdybym miała możliwość zakupić Mauve Crush stacjonarnie. 
     To prawdopodobnie najbardziej unikalny kolor w mojej kolekcji i bardzo się cieszę, że udało mi się go wreszcie upolować.




     Czy zaspokoiłam swój apetyt? Hmmm... chyba wciąż nie. Jeśli w grę wchodzą MCT, jestem nienasycona, mimo że w swoim codziennym makijażu częściej sięgam po Paint Poty (głównie z powodu ich neutralnej kolorystyki). Niezależnie od wszystkiego, uważam że Color Tattoo w niczym nie ustępują kremowym cieniom MAC! Przeciwnie, jakościowo są fantastyczne, a niska cena czyni je bardzo konkurencyjnymi.




      Cieszę się niezmiernie z mojego nowego nabytku i wciąż mam nadzieję, że natrafię w sieci na kolejne perełki podobne do Mauve Crush. 
     Z tego co widziałam, najciekawsze odcienie w szeregach Maybelline pojawiają się przy okazji edycji limitowanych, co jest dość marną wiadomością, ponieważ oznacza, że prawdopodobieństwo ustrzelenia konkretnego wariantu jest ograniczone praktycznie do zera. Oczywiście zależy co kto uważa za ciekawy odcień. Ja zezuję zazwyczaj na opalizujące wersje, takie jak bohater dzisiejszego wpisu, albo na wszelkie nudziaki. Dlatego tak bardzo cieszę się z posiadania takich kolorów jak choćby #100 Barely Beige, #05 Eternal Gold, #65 Pink Gold, czy #35 On and on Bronze (u nas dostępny jest niestety tylko ten ostatni).
     Mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się reedycji dwóch limitek MCT. Pierwsza, Gilded in Gold, grupowała trzy całkowicie matowe odcienie, które - gdyby weszły na stałe do kolekcji - przyniosłyby firmie Maybelline krocie KLIK. Druga, Dare to go Nude KLIK, składała się głównie z kolorów ziemi i zawierała najpiękniejszą miodową miedź jaką widziałam - Caramel Cool.

     Na zakończenie pozostaje mi tylko polecić Wam zarówno Mauve Crush w szczególności, jak i ogólnie Color Tattoo jako takie - są zdecydowanie warte wypróbowania!

Pozdrawiam serdecznie,
Katalina


26 komentarzy:

  1. Zawsze ubolewam, że te ciekawsze kolory nie są u nas dostępne. Nie dotyczy to akurat cieni Color Tattoo, bo niestety u mnie się nie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też, tzn. jeden się nie sprawdził (biały). Kupiłam go na próbę i uznałąm, że to strata pieniędzy.

      Usuń
    2. Szkoda, że nie sprawdziły się u Ciebie, no ale tak to już jest z kosmetykami, prawda? U jednych działają, u innych nie.
      A patrząc ogólnie, czy to na kolory, czy marki, zdecydowanie pozostajemy w ogonie. Wiele smaczków nas omija, niestety.

      Usuń
    3. @ bezczegoś, bieli akurat nie mam, bo wątpię bym miała z niej użytek. Myślę, że mogłabyś zmienić zdanie po wypróbowaniu "On and on Bronze" albo "Permanent Taupe" - to są dwa najpopularniejsze u nas kolory.

      Usuń
  2. Ale fajny kolor! Bardzo podobają mi się limitki MCT, aczkolwiek w Polsce są niedostępne. Kiedyś planowałam zamówić złoty na Allegro, ale się rozmyśliłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami coś limitowanego się pojawi, ale tylko w internecie, niestety. Ale sprawdzać warto. Wiem, że nie każdy lubi się z MCT ale ja bardzo je sobie chwalę :)

      Usuń
  3. Za każdym razem kiedy przeglądam odcienie CT, żałuję że tak mały wybór jest dostępny w Polsce i żadne limitowane serie do nas nie trafiają :(. Szczególnie żal mi tych wszystkich opalizujących i cielistych odcieni ;/. Mauve Crush akurat nie mam, zastanawiałam się czy go nie wziąć przy zakupie innych kolorów, ale ostatecznie tak zimne kolory rzadko noszę na oczach, więc sobie darowałam:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, mnie zastanawia to, że te kolory, które zazwyczaj wystawione są w drogeriach, w większości są mało "noszalne". Sama nie widzę się np w tym turkusie. Czerń wzięłam w zasadzie z myślą o innym przeznaczeniu. Bardzo żałuję, że limitki nie trafiają do naszych sklepów :(

      Usuń
  4. przyjemny, ale nut mauve w nim nie widzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, widać - na żywo. Ciężko jest oddać prawdziwy kolor tego cienia na zdjęciu, ponieważ zmienia barwę w zależności od tego jak pada na niego światło. Najwięcej w nim lodowego błękitu, ale jest też liliowy fiolet.

      Usuń
  5. Mam kilka cieni z tej serii, ale używam ich głównie jako linerów. Sprawdzają się w tej roli doskonale. Ten kolor jest śliczny, subtelny, delikatny, nietuzinkowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarny kupiłam właśnie w tym celu - myślałam, żeby używać go jako liner, ale nałożony w ten sposób nie chce schnąć... Ale niezależnie od wszystkiego uwielbiam color tattoo :)

      Usuń
  6. nie mam żadnego cienia jeszcze z tej serii. cena w drogeriach mnie odstrasza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porównując z innymi cieniami w kremie, zastygającymi na powiekach, cena Color Tattoo jest bardzo przyzwoita. Poza tym w internecie można je kupić dużo taniej - ceny zaczynają się już od 9zł, więc to nie jest dla mnie argument ;)

      Usuń
  7. Zawsze w Polsce ilość kolorów jest Ograniczona. Nie rozumiem tego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej nie jesteśmy odpowiednio atrakcyjnym rynkiem dla tej firmy, niestety...

      Usuń
  8. cienie te lubię, ale ten kolor nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam inne kolory ;)

      Usuń
  9. O tak, uwielbiam te cienie. Właśnie piszę notkę o ulubieńcach zeszłego miesiąca i odcień 60 Timeless Black zagościł na mojej liście. Maybeline odwaliło kawał dobrej roboty wypuszczając te kosmetyki. ;)
    Kolorek fajny, aczkolwiek nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był strzał w dziesiątkę - mam na myśli wypuszczenie tych cieni na rynek. Mam nadzieję że doczekamy się cielistych odcieni w stałej kolekcji.

      Usuń
  10. Nie mam jeszcze żadnego cienia Color Tattoo, ale ilekroć czytam o nich u Ciebie, to apetyt mi się wzmaga :) Na razie nie trafiłam na nie, ale gdy to się zmieni - z pewnością kupię ;)
    Piękny kolor!

    OdpowiedzUsuń
  11. nie wpadł jeszcze w moje ręce ale może się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Color Tattoo warte są wypróbowania, polecam :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.