niedziela, 30 listopada 2014

Podsumowanie listopada

Hej Misiaki!

     Kolejny miesiąc za nami. Im bardziej wariacko dzieje się na zewnątrz, tym bardziej człowiek docenia różne drobiazgi. Mogą one przybierać rozmaite formy. Dla blogerki urodowej mogą to być zakupy, ewentualnie denko... ewentualnie obie te rzeczy. Właśnie dlatego pomyślałam, że zbiorę kilka około-blogowych elementów ostatnich tygodni i podzielę się nimi z Wami.

Oto one:

 1. Świece
     Coś, co zawsze bardzo lubiłam - zwłaszcza w chłodniejsze miesiące. Nic tak nie ociepla pomieszczenia, jak łagodnie rozproszone światło. A jeśli przy okazji świeca roztacza przyjemny, kojarzący się ze świętami zapach, tym lepiej! Ostatnio natrafiłam w Empiku na bardzo fajne świece zapachowe: dekoracyjne, pięknie pachnące, a przy tym wydajne. Przez ostatni tydzień palę Pumpkin Maple Tart i nie zeszłam nawet do połowy.




2. Perfumy
     Ale w innym ujęciu. Próbki, całe morze próbek! Nazbierało się ich u mnie mnóstwo na przestrzeni ostatnich miesięcy. Ma to swoje dobre i złe strony. Zaletą niewątpliwie jest różnorodność. Można zapoznać się z wieloma zapachami bez konieczności kupowania całych flakonów. Jeśli natrafimy na taki, który nam się spodoba - fantastycznie, jeśli zaś któryś z nich okaże się niewypałem - próbka jest niewielka. Wykończę ją i przejdę do kolejnej. Minus jest taki, że kiedy przez dłuższy czas skaczemy z zapachu na zapach, spychamy na dalszy plan te, których używamy normalnie i w pewnym sensie tracimy naszą "wizytówkę". A teraz coś Wam pokażę:





     To są perfumy, które nosiłam na przestrzeni ostatnich... sześciu miesięcy? Niektóre nosiło mi się jak drugą skórę, jednak były i te nieco mniej komfortowe. Niezależnie od wszystkiego, teraz kiedy zużyłam już niemal wszystkie próbki jakie miałam (pozostały mi trzy wyjątkowe: Fleur et Fuille de Jasmin, Jasmin de Nuit i Classique Intensse. Oszczędzam je na specjalne okazje), czuję się podekscytowana na myśl o tym, że wrócę do perfum, które znam, uwielbiam i z którymi się identyfikuję.
     Przy okazji, ostatnimi czasy rozstałam się z dwoma flakonami z mojej kolekcji: Opium i Belle d'Opium YSL. Kupiłam je kiedyś myśląc że będę nosiła je na okrągło, czerpiąc z tego wielką radość. W praktyce okazało się, że oba te zapachy na dłuższą metę okazały się dla mnie nie do zniesienia. Trochę przykre, ale co zrobić.

3. Masło do ciała
     Zużyłam je na dniach. Pachniało jak sernik. Dobrze wywiązywało się ze swojej roli, choć momentami miałam wrażenie że akurat dla mojego rodzaju skóry było ciut za ciężkie i zbyt treściwe. W każdym razie jeśli lubicie masła, to konkretne zdecydowanie warte jest uwagi - zwłaszcza jeśli macie suchą skórę. I jeśli lubicie pachnieć jak ciacho. Ja lubię ;) Przeszkadzało mi w nim opakowanie, skądinąd estetyczne jednak dość niepraktyczne. Nie lubię wydrapywać kosmetyku ze słoiczka, wygodniej używa mi się emulsji i olejków. Pomijając tę niedogodność, masło ma gęstą, zbitą konsystencję, jednak łatwo się rozsmarowuje i dość dobrze wchłania.





4. Effaclar Duo
     Coś, co z początku wydawało mi się idealnym rozwiązaniem, jednak później... ździebko zwichrowało mi skórę. Zużyłam dwie tubki tego specyfiku, głównie na plecy i tam sprawdziło się lepiej niż dobrze. Niestety kiedy zachęcona efektem zaczęłam nakładać ED na twarz, krem wywołał u mnie rumień i podrażnienie, w konsekwencji zniechęcając mnie do dalszego użytkowania.




5. Kosmetyki z wyprzedaży
     Skorzystałam z ostatniej wyprzedaży w Rossmannie (1+1) i kupiłam sobie tusz i korektor. Słyszałam wiele dobrego o tuszu Clump Crusher marki Covergirl. Coś mi się mgliście kołatało po głowie, że naszym europejskim odpowiednikiem marki Covergirl jest MaxFactor, wiedziałam też, że ma w swojej ofercie tusz Clump Defy... Potrzebowałam również (bardzo!) dobrego korektora pod oczy. Przy okazji capnęłam dwa inne produkty, których byłam ciekawa.




6. Kolejne pędzle
     Niedawno pisałam Wam o tym jak dobre wrażenie wywarły na mnie pędzle marki Zoeva. Wrażenie było tak dobre, że kupiłam kolejne cztery pędzle.





7. Mieszkanie dla pędzli
     Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem zmiany sposobu przechowywania pędzli, ponieważ dotychczasowe nie sprawdzało się najlepiej. Chcąc ochronić je przed kurzem i innymi zanieczyszczeniami, zainwestowałam w zamykane słoje. 




     Z tym większym miałam niezłą przeprawę. Zamawiałam go przez internet i za pierwszym razem przyszedł pęknięty, w dodatku z nierównym dnem. Złożyłam reklamację u sprzedawcy, który na szczęście okazał się wyrozumiały i przesłał mi drugi dzban - tym razem równy i cały ;)

8. Kalendarz
     Co prawda miałam już jeden kalendarz, jednak... od mniej-więcej dwóch lat chodził za mną ten konkretny marki Paperblanks. Natrafiłam na kalendarze tej marki kilka lat temu i jak tylko je zobaczyłam, byłam oczarowana. Do tej pory odstraszała mnie stosunkowo wysoka cena, jednak tym razem stwierdziłam, że trudno - zapłacę więcej, ale będę miała dokładnie taki kalendarz, jaki chcę mieć. I tak właśnie zrobiłam.





     To by było na tyle. Kilka nowości, kilka zużyć, kilka fragmentów minionego miesiąca. A co zadziało się u Was w ciągu listopada?

Pozdrawiam,
Katalina :*



16 komentarzy:

  1. mój highlight lstopada to pierwsze urodzinki Małej. była rodzina, spędziliśmy ten czas szalenie miło :)

    pięknie się pędzle Zoevy prezentują. niech Ci dobrze służą!

    jestem ciekawa tych świec. wolę je duuużo bardziej niż woski :)

    a kalendarz wygląda super. strasznie fajnie mieć takie cacuszko w torebce ;)

    mimo iż zapachów Ci u mnie dostatek, kupiłam dziś kolejny flakon. Rihanna Nude EDP, 100 ml w promocji kosztowało tylko 18 funtów, a to taki idealny zapach na co dzień na chłodniejsze dni, jest przyjemnie otulający :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze urodziny to nie lada wydarzenie! Wcale nie jestem zaskoczona, że zdominowało cały miesiąc :)
      Świece kupiłam głównie z powodu ładnego szkła, ale okazały się naprawdę warte uwagi - również wolę je od wosków. Za woskami w zasadzie nie przepadam.
      Kalendarz traktuję jako jeden ze środków własnego wyrazu - lubię kiedy jest spersonalizowany i coś o mnie mówi, pokazuje co lubię, jaka jestem :)

      Kupiłaś perfumy? Super :) Niech się dobrze noszą! Właściwie dobrany zapach potrafi podnieść na duchu w najgorszy dzień :)

      Ściskam :***

      Usuń
  2. Masło do ciała o takim zapachu na pewno by mi się spodobało! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam, jest bardzo fajne :)

      Usuń
  3. Te kalendarze są piękne, moja Sis miała, dla mnie tak jak piszesz, za drogi...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezxu jaki cudowny secik Zoevy, ja odkładam fundusze na Nie, co do Effalcer jakoś zawiódł mnie, napaliłam się i jakoś zachwycona to ja nie jestem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wykosztować się na pędzle Zoeva - są wspaniałe! A Effaclar Duo choć ma wiele zwolenników niestety nie dał mi tego, czego oczekiwałam.

      Usuń
  5. Zazdroszczę pędzelków, od dawna mam ochotę na te z Zoevy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie czekaj, tylko idź za ciosem :)

      Usuń
  6. Joj! Te słoje są urocze, szczególnie olbrzym :) Jak kupię sobie pędzle Zoevy, to sprawię też taki słoik, na razie nie mam co w nim trzymać :)
    Próbki perfum są fajną sprawą, gdy chcemy znaleźć nowy zapach dla siebie, ja też magazynuję, czasami sięgam po nie, ale głownie posługuję się flakonami :)
    Kalendarz bardzo ładny, i świece mnie zaciekawiły, wyglądają bardzo ładnie, a jak cenowo Kat?
    Masełko zapisuję w pamięci - chętnie wypróbuję, a Effaclar zużyłam w zeszłym miesiącu aż do dna - świetnie mi służył do samego końca, szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za tymi słojami to się sporo nalatałam, ale warto mieć coś zamykanego, bo łatwiej utrzymać pędzle w czystości.
      Świece kosztują około 35zł od sztuki. Dostępne są jeszcze w innych rozmiarach.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.