niedziela, 18 stycznia 2015

Maybelline Color Tattoo Leather Effect

Hej Misiaki!

     Połowa stycznia już za nami, co mnie osobiście bardzo cieszy, ponieważ w konsekwencji wiąże się z tym, że koniec zimy jest coraz bliżej. Owszem, na to trzeba będzie jeszcze poczekać, nie mniej sama świadomość ma na mnie pozytywny wpływ. Cieszy mnie choćby fakt, że dni stają się dłuższe. Każda osoba polegająca na świetle dziennym przy robieniu zdjęć będzie wiedziała o czym mowa. Dzisiejszy wpis na przykład pewnie powstałby wcześniej, gdyby pogoda i światło lepiej ze mną współpracowały...





     Postaram się by było krótko i na temat, bo i na tym etapie nie za bardzo jest się o czym rozpisywać. O Color Tattoo od Maybelline wspominałam już parokrotnie w przeszłości, między innymi: TUTAJ, TU i TAM TEŻ, zatem dla nikogo nie stanowi tajemnicy to, że bardzo się ze wspomnianymi cieniami lubię.
     Ostatnio moja kolekcja tatuaży dzięki Kindze powiększyła się o dwa kolory z serii Leather Effect: #98 Creamy Beige oraz #97 Vintage Plum. Kiedy pisałam o tym poprzednio, pojawiły się prośby by pokazać kolory na oczach, jak również wyjaśnić o co chodzi z tym skórzanym efektem.




     Z mojej perspektywy, ów skórzany efekt jest po prostu zabiegiem marketingowym, ponieważ na powiekach cienie zachowują się podobnie jak znane mi wcześniej kolory o matowej formule. Nie dostrzegam między nimi większych różnic pod względem tekstury. Są odrobinę bardziej "suche" od tatuaży o perłowym wykończeniu, co ma również przełożenie na rozkładanie się koloru na powiece (zobaczycie to na kolejnych zdjęciach). 



     
     W moim przypadku, cienie nie zbierają się w zagłębieniach i załamaniach powieki, trzymają się skóry pewnie przez cały dzień. Kolory są świetne, ponieważ można je bez obaw nosić w ciągu dnia, nie narażając się na nieprzychylne spojrzenia otoczenia ㋡ 


#97 Vintage Plum

     #97 jest łudząco podobny do Permanent Taupe, z tą różnicą że zawiera więcej fioletowych tonów, przez co ma chłodniejszy odcień.




#98 Creamy Beige

     Kolor #98 natomiast jest jak dla mnie ucieleśnieniem barwy wielbłądziej wełny.




     Creamy Beige rozsmarowuje się na powiece nieco równiejszą warstwą, jednak równie dobrze może to być złudzenie optyczne - kolor jest nieco bliższy skórze aniżeli Vintage Plum. Niezależnie od wszystkiego, oba tatuaże stosuje się równie przyjemnie i bezproblemowo jak poprzednie, z którymi miałam do czynienia. Jestem z nich bardzo zadowolona, więc raz jeszcze polecam je wszystkim i każdemu z osobna.


Pozdrawiam ciepło,
Katalina



36 komentarzy:

  1. Zastanawiam się ostatnio co to za Leather Effect ;)
    Creamy Beige mi sie podoba, natomiast śliwka juz nie bardzo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śliwka jest bardziej wymagająca i lepiej wygląda jako kolor bazowy dla innego cienia o szarawym podbiciu, np. czegoś w stylu Satin Taupe. Ogólnie patrząc, jeśli komuś spodobał się Permanent Taupe, to i z Vintage Plum się polubi, ale Creamy Beige jest bardziej uniwersalny i łatwiejszy w noszeniu :)

      Usuń
    2. z Permanent Taupe to mam problem ;) czasem go lubię, innym znów razem denerwuje mnie jego dość hmm tłusta konsystencja, która nie zastyga ;) natomiast kocham On and On bronze <3

      Usuń
    3. Też w zestawieniu tych dwóch wolę On and On Bronze :) Permanent Taupe robi się u mnie z biegiem czasu coraz bardziej suchy. W ogóle wszystkie maty z Color Tattoo tak się u mnie zachowują, ale i tak wszystkie je uwielbiam, więc póki nie wysychają kompletnie i nie robią smug, to ich używam :)

      Usuń
  2. Czytałam o nich wiele dobrego,ale nigdy nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to jeśli nigdy nie używałaś żadnego Color Tattoo, to gorąco Ci je polecam! Na początek warto sięgnąć po 'On and On Bronze'. Sama ledwie wypróbowałam jeden, to przepadłam z kretesem :)

      Usuń
    2. Też nigdy nie używałam, ale kusisz mnie do zakupu ! ;)

      Usuń
    3. Warto się skusić :) Polecam!

      Usuń
  3. mi też creamy beige przyjemnie się nosi :)

    jak tam w pracy? wszystko idzie po Twojej myśli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oba bardzo polubiłam :*
      A w pracy jest inaczej niż zakładałam - osoba, która miała mnie wdrożyć i ocenić jest od świąt chora i nieobecna, więc automatycznie całe wdrożenie stanęło na głowie... Ale radzę sobie i póki co jestem dobrej myśli. Mam wielką nadzieję, że wszystko rozwinie się pozytywnie - to się okaże za dwa tygodnie.

      Usuń
    2. trzymam mocno kciuki!i daj znać, jak się skończyło, ale ja też jestem dobrej myśli :)

      Usuń
    3. Oczywiście, jak tylko sprawa się wyjaśni dam Ci znać :)

      Usuń
  4. Nawet nie wiedziałam, że wyszły takie Leather Effect :) Mam w planie zakup tych zwykłych, ale ciągle ucieka mi to z głowy ;) Nie widzę zbytnio tego efektu leather, tak jak piszesz, ale kolor Creamy Beige jest super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszły, ale nie u nas - ta seria dostępna jest za granicą. A efekt skóry to jak dla mnie po prostu mat ;)

      Usuń
  5. Bardzo lubię takie neutralne odcienie:) Chyba dam jeszcze jedną szansę cieniom w kremie, chociaż wcześniej nie sprawdzały się u mnie najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie każdy cień w kremie zachowuje się tak samo. Ja też kiedyś traktowałam je bardzo nieufnie, ale właśnie color tattoo sprawiły, że zmieniłam zdanie :)

      Usuń
  6. Ja bardzo lubię te cienie, są doskonałe do kresek! Mimo konsystencji jak żelowy eyeliner te cienie się nie odbijają na powiece! Uwielbiam je, mam 2 ale to nie koniec ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam używać ich do kresek, ale mimo wszystko wolę stosować je jako bazy. W sumie w zależności od koloru ich zastosowanie może być rozmaite! Przykładowo jasnozłoty i jasnoróżowy mogą być używane jak rozświetlacze :) Tutaj tylko wyobraźnia jest granicą.

      Usuń
  7. muszę wyjąć wszystkie moje tatuaże bo je ostatnio zaniedbałam :O ehhh to światło dzisiaj fatalne ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety - światło skąpi ostatnio swoich promieni. Dlatego czekam na wiosnę :D

      Usuń
  8. Też się cieszę, że dzień już dłuższy. A cienie mają piękne kolory. Creamy Beige szczególnie mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Creamy Beige pewnie wiele osób chętnie by się połakomiło. Kolor jest wyjątkowo przyjemny i łatwy w noszeniu :)

      Usuń
  9. W somu czekają na mnie 3 kolorki z tej kolekcji, ale już nawet nie pamiętam które.
    Oprócz tego mam On ans On Bronze, Permanent Taupe i ten różowy, którego nazwy już nie pamiętam :)
    Bardzo lubię te cienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wiem, o którym mówisz, podejrzewam, że Pink Gold. Wszystkie są bardzo fajne i możliwe do stosowania na wiele sposobów :)

      Usuń
  10. Ale piękności Kat! Creamy Beige mnie zachwycił, to idealny odcień dla takiej " makijażystki " jak ja, fioletowy mógłby ujawnić wszystkie niedociągnięcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fioletowy nie jest aż tak bardzo fioletowy - kolorystycznie mocno przypomina Permanent Taupe. Ma konsystencję typową dla matów CT więc jeśli masz jakiś, to łatwo będziesz w stanie wyobrazić sobie jak mógłby zachować się w Twoim przypadku ten odcień. Jest fajny, choć lepiej wypada jako baza niż samodzielny cień.

      Usuń
  11. Nie spodziewałabym się, że śliwka będzie tak zgaszona i podobna do Permanent Taupe :). Beż bardzo ładny i na pewno uniwersalny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie oba są dość neutralne, choć łatwiejszy jest beż. Śliwkę poleciłabym podobnym do mnie zbieraczom CT lub osobom, które nie mają Permanent Taupe, bo nałożone na powiekę są do siebie bardzo podobne.

      Usuń
  12. Nie jestem fanką tych cieni. Mam dwa i leżą i się kurzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie lepiej puść je w świat. Po co mają się kurzyć, skoro ktoś inny może zrobić z nich użytek :P

      Usuń
  13. W beź chyba się zaopatrze, slicznie wyglada:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam nie poprzestawanie na samym patrzeniu. Warto go wypróbować.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.