niedziela, 24 stycznia 2016

Nowości nowsze, nowości starsze, ulubieńcy i ciekawostki...

Hej Misiaki!

     Obserwując wysyp "ulubieńców" na kolejnych blogach i kanałach YT, zaczęłam się zastanawiać, czy również nie przygotować czegoś podobnego u siebie. Wahałam się jednak, ponieważ nie jestem osobą, która co rusz odkrywa coś nowego. Zazwyczaj jeśli trafię na coś, co wyjątkowo polubię, trzymam się tego niekiedy latami. I tak większość moich potencjalnych ulubieńców stanowią produkty, które poznałam daaawno temu. Wspomnę o nich mimochodem, jednak chciałabym skupić się głównie na względnie nowych rzeczach, które wpadły mi w ręce na przestrzeni ostatnich dwóch-trzech miesięcy.


1. Ogarnianie przestrzeni



     Zacznę od książki, po którą sięgnęłam nie tyle z potrzeby, co z ciekawości. Już jakieś dwa lata temu zaczęłam odczuwać konieczność oczyszczenia przestrzeni dookoła siebie. Największy kłopot stanowiły dla mnie ubrania, ponieważ byłam jedną z tych kobiet, które stając przed wypchaną po brzegi szafą nigdy nie mają co na siebie włożyć. Pamiętam jakim było dla mnie wówczas zaskoczeniem to, że pozbywszy się pięciu worków ubrań, miałam wrażenie że w mojej szafie nic się nie zmieniło i panuje w niej taki sam ścisk jak wcześniej. Zaczęłam wtedy organizować cykliczne czystki, w trakcie których pozbywałam się kolejnych rzeczy. Wciąż jednak miałam sporo ubrań, o których wiedziałam, że chociaż są w świetnym stanie i obiektywnie patrząc ładne, nie będę w nich chodziła. 

     Skracając opowieść, postawiłam sobie kilka kryteriów, o oparciu o które dokonałam wyboru co chcę zostawić, a z czym ostatecznie się rozstanę. Przeniosłam te same zasady na wszystkie posiadane przeze mnie rzeczy i w ten sposób pozbyłam się mnóstwa ubrań, dodatków, biżuterii,  kosmetyków i innych otaczających mnie przedmiotów. Gdzieś po drodze tej czystki natrafiłam na wzmianki o książce Marie Kondo "Magia Sprzątania". Byłam zaciekawiona, ale nie na tyle, by kupić wspomnianą książkę. Ostatecznie, jak widać zdecydowałam się jednak na zakup, przeczytałam i... niestety nie mogę powiedzieć, bym dostąpiła po tej lekturze jakiegoś dogłębnego oświecenia. 

     Jak dla mnie, jest to jedna z tym pozycji, które ciężko "kupić" w całości, ponieważ spory procent porad będzie dla wielu osób dość dyskusyjny. Owszem, było tam poruszonych kilka ciekawych kwestii, jednak w moim przypadku stanowiły raczej ostateczne potwierdzenie zasad i sposobów, o których słyszałam wcześniej z innych źródeł. 

     Dajcie znać, czy ciekawi Was sama książka i czy chcielibyście usłyszeć coś więcej na jej temat.


2. Wypuść stare, wpuść nowe

     Kontynuując niejako poprzednią myśl, przejdę płynnie na makijażowe podwórko. Nie tak dawno dzieliłam się z Wami swoimi przemyśleniami na temat palet Naked od Urban Decay (KLIK). Wspomniałam tam jak oceniam z perspektywy czasu obie zakupione palety. Jeśli zapoznaliście się z tamtym wpisem wiecie dlaczego nie byłam zadowolona. W tej sytuacji raczej nie będzie dla Was zaskoczeniem to, że... nie mam już obu tych palet. 

     Zamiast kolekcjonować coś, co się u mnie nie sprawdziło, postawiłam zrobić miejsce dla ekscytujących i upragnionych nowości, a są nimi dwie czekoladowe palety Too Faced: Semi Sweet i Chocolate Bon Bons.




     W ten sposób mam wszystkie trzy czekolady. Jeśli dwie powyższe okażą się równie dobre co oryginalna, będę bardzo zadowolona! Pierwsza Chocolate Bar do tej pory stanowi jedną z moich ulubionych palet, ale o tym później.





3. Sprawdzone i ulubione

     Wróćmy do kosmetyków, które sprawdziły się u mnie i zagościły na stałe w mojej toaletce. Część z nich z pewnością jest Wam dobrze znana. 





Ulubieńcy:

❤ Paleta Too Faced Chocolate Bar - pierwsza czekolada, którą polubiło wiele osób na całym świecie. Świetna jakość, różnorodność kolorów i wykończeń, kuszący zapach - to tylko kilka zalet, jakimi się odznacza.

❤ Paleta Zoeva Cocoa Blend - choć mam ją dopiero od grudnia, zdążyłam bardzo ją polubić w tym czasie. Świetnie przemyślana pod względem kolorów i wykończeń cieni. Praktyczna, wszechstronna i w rozsądnej cenie.

❤ Tusz do rzęs Maybelline Lash Sensational - produkt znany i lubiany, posiadający rzeszę wielbicielek na całym świecie. Nadaje rzęsom objętości, wydłuża, ale i bardzo ładnie je rozdziela. Jedna z lepszych maskar, jakich używałam.

MAC Pro Longwear Paint Pot #Soft Ochre - moja baza idealna. Mam dwa paint poty, ale to Soft Ochre jest tym, po którego sięgam najczęściej. Wyrównuje delikatnie koloryt powieki, a makijaż oczu trzyma się na nim w niezmienionym stanie praktycznie przez cały dzień. Nie mam mu nic do zarzucenia.

Wodoodporny eyeliner 24HR Sephora #11 Dying for Shoes - płynny liner o pięknym, bordowym kolorze i imponującej trwałości. Ciężko mnie zadowolić jeśli chodzi o linery. Muszą być ekstremalnie trwałe inaczej ścierają się u mnie, lub odbijają nad okiem. Ten konkretny jest jednym z najlepszych, z jakimi miałam do czynienia i z pewnością będę do niego wracać.

❤ Ołówek do brwi Yves Rocher - używam go z przerwami już od kilku lat. Ma idealną konsystencję, odznacza się wysoką trwałością i dostępny jest w wielu odcieniach - chłodnych i ciepłych. Wcześniej używałam kredki popielatej, teraz odkąd jestem ruda sięgam po kasztanową. Jak dotąd nie znalazłam lepszej, a próbowałam już wielu.

❤ Puder wypiekany Sephora MicroSmooth - pudry marki Sephora są moimi ulubieńcami od lat! Innym, po którego lubię sięgać jest kompaktowy podkład matujący 8HR wear. Używam ich obu zamiennie oba lubię w równym stopniu. Ponieważ kosztują prawie 60zł kupuję po kilka sztuk przy okazji promocji.

❤  Korektor Collection Lasting Perfection - Nie wiem ile ich już zużyłam, ale będzie tego przynajmniej z 5 tubek. Produkt osiągalny u nas tylko drogą internetową, ale zdecydowanie wart wypróbowania!

❤ Róż Sleek Rose Gold - kosmetyk, którego używałam w minionym roku pasjami. Bardzo przypadł mi do gustu jego różowo-brzoskwiniowy kolor przetykany złotymi iskierkami. Z powodzeniem zastępuje rozświetlacz. Jeśli lubicie róże zachowujące się na twarzy podobnie do Orgasm marki Nars, polecam serdecznie wypróbowanie propozycji Sleeka.

❤ Sztyft ochronny Blistex - mam trzy sztuki, to najlepszy dowód na to jak bardzo przypadł mi do gustu. Uratował moje usta, gdy były w totalnej rozsypce po jakimś paskudnym uczuleniu. Wspaniale koi i nawilża, a przy tym ma cudowny słodkawy zapach i smak. Zdetronizował mojego dotychczasowego ulubieńca - Neutrogenę.


4. Jak na dłoni

     O lakierach w zasadzie nie wspominam już od dawna, a to dlatego, że po raz kolejny staram się drastycznie ograniczyć ilość posiadanych przeze mnie buteleczek. Nie jestem wielbicielką lakierowych trendów, nie odczuwam potrzeby ich śledzenia. Mam swoje ulubione kolory i wykończenia, mam też dość konkretne wymagania. Na tej podstawie decyduję co ze mną zostanie, a co przekazuję dalej. 

     Jakiś czas temu natrafiłam na informację o nowej serii limitowanej lakierów Color Club Oil Slick. Jako wielbicielka wszystkiego co opalizuje i mieni się milionem barw, nie mogłam przejść obojętnie obok tej serii. W sumie kupiłam dwa lakiery z kolekcji Oil Slick: We'll Never Be Royals i Burnt Out oraz jeden z kolekcji Halo Hues: Miss Bliss. Każdy z nich jest zachwycający na swój sposób.




     Ostatnio postanowiłam również wypróbować lakiery Zoya. Nigdy nie miałam żadnego, a ciekawiły mnie od dłuższego czasu. Zdecydowałam się na dwa nudziaki: kremową Chantal i piaskową Godivę




     Jestem ciekawa jak się u mnie sprawdzą. Jeśli mi się spodobają... będę w kropce, ponieważ wypatrzyłam już kilka innych, które bardzo mnie zainteresowały.


5. Aromaterapia

     Lubię świece zapachowe, jednak niekoniecznie mam ochotę płacić za nie 60-80zł. Ostatnio znalazłam przepiękne świece Inspiration marki Bispol. Proste, szklane, z pojedynczym ozdobnym ornamentem, wyglądają niezwykle elegancko i luksusowo. Również opakowania mają bardzo pomysłowe. Dostępne są w trzech wariantach zapachowych: Soft, Intensive i Love - mam dwie ostatnie. Palą się całkiem dobrze, nie kopcą, wypełniają pomieszczenie wyczuwalnym ale subtelnym aromatem. Bardzo przypadły mi do gustu!





     Ufff! Dobrnęliście do końca? Jeśli tak, zasługujecie na medal ;)
Tak przedstawia się lista moich nowości i ulubieńców z ostatnich tygodni i miesięcy. Ciekawi mnie, czy coś z zaprezentowanych przedmiotów wpadło Wam w oko?


Pozdrawiam ciepło,
Katalina :*


44 komentarze:

  1. Wpadło w oko, wpadło ; Zoeva i puderek z Sepho są na chciejliście :)
    Pozdrawiam w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Zniknęłaś na tak długo, że myślałam, że już nie wrócisz ;)
      Polecam serdecznie zarówno paletę, jak i puder. I również pozdrawiam serdecznie w Nowym Roku :)

      Usuń
    2. Jestem, ale jako czytelnik, do Ciebie zawsze zaglądam, ale nie zawsze się odzywam, codzienne zaganianie daje w kość,
      i na insta mam ten sam nick :)

      Usuń
    3. Fakt, że w dzisiejszych czasach o wolną chwilę coraz trudniej.

      Usuń
  2. nie mogę się napatrzeć na paletkę Bon Bon! śliczna jest, bardzo "moje" kolorki. jakoś nie przyglądałam jej się wcześniej. no i jeszcze to urocze opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, śliczna jest! A jak ją zeswatchowałam, to zachwytom nie było końca, a to u mnie zdarza się rzadko. Myślę, że polubię ją najbardziej ze wszystkich trzech. A opakowanie ma przeurocze :) Ciut za słodkie jak dla mnie, ale co tam, czasem wolno dopuścić do głosu swoją dziewczyńskość ;)

      Usuń
    2. wiesz może, czy ona jest w stałej sprzedaży, czy to limitka?

      Usuń
    3. Nie wiem niestety, ale wydaje mi się, że to po prostu kolejna edycja czekolady - taka Too Faced'owa wersja kolejnych Naked. Premiera paletki była 9 grudnia, a skoro pojawia się również w innych krajach (mimo niekiedy sporego opóźnienia), jest szansa że pozostanie z nami na dłużej :)

      Usuń
    4. Następna w kolejce jest paletka Paleach! :) widziałyście zapowiedzi?

      Usuń
    5. Nie miałam pojęcia! Aż poleciałam sprawdzić co i jak i masz rację! :D Masakra, zobaczyłam zdjęcie i już wiem, że jak tylko wyjdzie to ją kupię... Jestem beznadziejnym przypadkiem :D

      Usuń
  3. Cocoa Blend jest super, też mam od niedawna ale bardzo ją polubiłam ,kolory typowo moje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna jest :) Kolory ma przepiękne i jest bardzo praktyczna. Myślę, że spokojnie wystarczyłaby do stworzenia niemal każdego typu makijażu :)

      Usuń
  4. To ja poproszę o medal, bo bardzo lubię medale! Cieszę się, że Cocoa Blend znalazła się w gronie ulubionych kosmetyków. Ja sama pomalowałam dziś paznokcie We're Never Be Royals i muszę Ci powiedzieć, że będzie z tego miłość. Dziękuję!
    Naprawdę powinnam sprzedać swoje palety UD, ale na razie nie mam siły tego ogarnąć.
    Aha, jestem bardzo ciekawa, jak sprawdzą się nowe czekolady. Macałam kiedyś testery dwóch pierwszych w syforze, ale były takie wysuszone, że tylko się zraziłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OK - masz u mnie medal ;)
      Cocoa Blend jest zdecydowanym ulubieńcem, bardzo się z nią polubiłam!:)

      We're Never Be Royals pomalowałam paznokcie wczoraj, bo dawno nie nosiłam. Cieszę się że lakier Ci się spodobał. Miałam nadzieję, że się polubicie :)

      Co do palet UD, to jeśli jesteś zdecydowana, to polecam się przemóc - z tego co widzę jest popyt. Jeśli wystawiłabyś się na OLX, to pewnie w krótkim czasie pozbyłabyś się problemu ;) To nie jest aż tak masakryczne jak się wydaje. Największy problem jest z zasypem pytań o oryginalność i próbami potwierdzenia "rodowodu".

      Czekolady póki co wielbię - zwłaszcza Bon Bons. Coś czuję, że polubię ją najbardziej z trójki - kolorystyka, wykończenia - cacuszko! Semi Sweet obiektywnie patrząc chyba wypada najsłabiej, ale każda z nich ma coś w sobie.

      Usuń
  5. Ile perełek :) Paletki zoevy i too faced bardzo lubie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Inspiration marki Bispol właśnie sobie zamówiłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz :) Mam nadzieję, że spodobają ci się w równym stopniu co mi.

      Usuń
  7. Akurat mi palety UD bardzo odpowiadają, ale po 1 i 2 nie mam jakiegoś wielkiego ciśnienia na kolejne, bo i tak nie jestem wstanie zużyć tego co mam. Więc dokupuje na razie pojedyncze odcienie, które regularnie używam ostatnio zakupiłam matowe cienie pro. Jolanty Wagner i jestem w fazie testów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to że u nie przypadły mi do gustu palety UD, nie znaczy że są złe. Po prostu wcześniej myślałam, że będzie większy zachwyt, jakieś "wielkie wow", ale nie było niczego takiego. Mam inne palety, po które sięgam częściej i z większą przyjemnością a w tej sytuacji nie było sensu trzymać czegoś, co tylko zabierało miejsce i "straszyło" ;) Teraz ja mam spokój, a paletki cieszą inne oczy :) Cieni Jolanty Wagner nie używałam. Chętnie dowiem się więcej.

      Usuń
  8. Ostatnio zastanawiałam się nad zakupem tej książki bo wcześniej czytałam o niej wiele pozytywnych recenzji. Do dziś jednak nie zdecydowałam się na jej zakup, ale myślę, że w końcu i u mnie się pojawi :) Bardzo kusi mnie ta paletka Zoeva Cocoa Blend.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zdecydujesz się na zakup tej książki, przygotuj się na kilka nie do końca typowych porad. Tak jak wspomniałam, to jest raczej coś, co stosuje się wybiórczo niż całościowo. Przynajmniej z mojej perspektywy.
      Natomiast paletkę Zoevy zdecydowanie polecam :)

      Usuń
  9. te czekoladowe paletki są cudne! już same opakowania kuszą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie są marketingowym hitem :)

      Usuń
  10. Widziałam fragmenty tej książki i nie wierzę, że tyle osób to "kupuje"...

    Ale paletki to inna historia - one bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest średnia a jej lektura raczej mnie irytowała niż inspirowała, ale może jestem w mniejszości.

      Natomiast paletki zdecydowanie polecam :)

      Usuń
  11. Same cudeńka u Ciebie :) O Too Faced marzę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta firma ma w ofercie wiele naprawdę fajnych kosmetyków. Osobiście miałam do czynienia tylko z cieniami, jednak mam ochotę wypróbować jeszcze inne. Słyszałam o nich wiele dobrego :)

      Usuń
  12. Hello dear,
    This is Elena, from Dresslink company. Dresslink is a fashion website to sell clothes.
    I am lucky to watch your blog page, and I like your style so much! :)
    I wanted to know if we could cooperate because I feel like you can help your fans to get the most affordable fashion products with an unbelievable low price.
    I would like to offer you a free order as sponsorship. :)
    Maybe you'd like to check our website:
    Home page: www.dresslink.com
    Sincerely invite you and looking forward to your early reply.
    If you have interests, please send an email to me, my email address is elena@dresslink.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Paletki Urban Decay Naked były wielkim wow, ponieważ były nowością i żadna marka nie miała nic podobnego :) z upływem czasu pojawiło się sporo innych marek, część z nich jest bardziej dopracowana i lepsza, więc Naked są pomalu wypierane :)
    Ja osobiście lubię paletki Naked Basic i Basic 2, po cichu liczę że pojawi się kiedyś Basic 3 w fioletowych tonach (jak Naked 3) :) skuszę sie na nią na pewno!
    Moje 3 paletki Naked również powędrowały w świat :)

    Czekoladki Too Faced kuszą niezmiernie, ale w każdej sa cienie, z których bym nie korzystała i to mnie powstrzymuje przed zakupem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z paletami zawsze jest ryzyko, że znajdą się cienie, po które nie będziemy sięgać i mam świadomość, że z Czekoladami też tak będzie, ale nawet wtedy ich zakup mi się opłaci, bo większość cieni mam w użyciu :) Naked Basics i Basics 2 wydają się najbardziej sensowne z całej serii palet Naked i rzeczywiście byłoby niegłupie, gdyby pojawił się nr 3 w innej tonacji. Miejmy nadzieję, że się doczekamy, choć prawdopodobnie poprzestanę na oglądaniu. Za to Peach, o której wspomniałaś wyżej błyskawicznie wpadła mi w oko :)

      Usuń
  14. Korektor Collection dopiero niedawno zakupiłam i pierwsze testy wyszły pozytywnie. Mam nadzieję, że będzie miłość :) Czytałam już o nim wiele pozytywnych recenzji i dlatego sama musiałam się przekonać czy jest wart zachodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie miałam i ja kiedy sięgnęłam po niego po raz pierwszy. Od tamtej pory przeszłam przez kilka tubek i teraz trudno mi wyobrazić sobie dla niego godnego zamiennika ;)

      Usuń
  15. Ja właśnie czaję się na paletkę serduszkową z Too Faced. Niestety w polskiej Sephorze dość trudno ją dorwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem, czy trudno? W mojej jest osiągalna bez żadnych problemów :) Ostatecznie możesz zamówić paletkę na stronie Sephory - zaoszczędzisz sobie szukania i pogoni :)

      Usuń
  16. Tę książkę mam, ale przyznam, że nawet do niej nie zaglądałam, jestem pedantką, więc staram się " czyścić " przestrzeń wokół siebie na bieżąco, ale po twoim opisie poczułam chęć zapoznania się z jej treścią, może jednak znajdę coś ciekawego :)
    Świece przepiękne, chce je ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee tam, książkę możesz sobie spokojnie odpuścić ;) Za to świece polecam.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.