niedziela, 17 stycznia 2016

Pigmenty

Hej Misiaki!

     Nie zwykłam dzielić się "pierwszymi wrażeniami", ani zamieszczać regularnie wpisów ze zdobyczami, nie mniej jednak tym razem nabyłam coś, co podekscytowało mnie jak tylko to ujrzałam.

     Zacznę od tego, że nie przepadam za pigmentami, ani kosmetykami sypkimi jako takimi. Kojarzą mi się niemal wyłącznie z bałaganem, osypywaniem i kłopotliwą aplikacją. Kiedy jednak trafiam na coś, co mnie zaczaruje, opęta i nie chce wyjść z głowy tygodniami, jestem w stanie pójść na ustępstwa.

     Pewnego dnia obejrzawszy jakiś filmik, czy zdjęcie - przyznam, że już nie pamiętam - naszła mnie myśl, że wszelkie duochromy wypuszczane na rynek są w gruncie rzeczy podobne do siebie, przynajmniej pod względem kolorystycznym. Większość to brązo-zielenie, złoto-oliwki i złoto-róże, rzadziej wariacje na temat wyżej wymienionych. Zaczęłam się wtedy zastanawiać jakie kolory musiałby łączyć w sobie duochrome abym obwołała go swoim ulubionym i wymarzonym. Niewiele myśląc, zaczęłam wpisywać w przeglądarce rozmaite hasła uwzględniające moją "kombinację idealną" i tak natrafiłam na zdjęcie, które zmiotło mnie z nóg. Tak właśnie odnalazłam stronę Firennae.




     Jednakże, ponieważ Firennae znajduje się w Stanach, a ja do niedawna byłam kompletnym beztalenciem jeśli chodzi o zakupy międzynarodowe, spisałam sprawę na straty i zaczęłam rozglądać się za czymś podobnym na naszym podwórku. Wtedy z kolei, trafiłam na APC Cosmetics.




     Jak widzicie na zdjęciach, ostatecznie nabyłam przedstawicieli obu gatunków ;). 
Pierwsze w kolejności były dwa cienie sypkie z APC: 
25, czyli nieco chłodniejszą wersję pigmentu Blue Brown z MACa
16, czyli coś, co opisano jako głęboką czerwień złamaną fioletem

     Kupiłam skuszona opisem, ponieważ moja kombinacja idealna, to właśnie czerwień z fioletem. Takąż czerwień z fioletem znalazłam wcześniej na stronie Firennae pod postacią pigmentu Mephisto i miałam ogromną nadzieję, że #16 okaże się do niego podobny. Nie był.


#25

#16


     O ile #25 był taki jakim się go spodziewałam, o tyle #16 okazał się zwyczajnym, połyskującym bordo. Ładnym, ale podobnym do wielu innych które mam. Bardzo miłym gestem było za to dołączenie przez firmę do zamówienia czarnego płynnego linera w prezencie!

     Wróciłam zatem na stronę Firennae i przewertowałam dokładnie całą politykę sprzedaży i wysyłki. Upewniwszy się, że zasady mnie nie zjedzą, złożyłam zamówienie na dwa pigmenty:
Mephisto - obłędny fiolet opalizujący na czerwono
Fireside Interlude - ognisty rudo-złoty

     Po otrzymaniu przesyłki okazało się, że jako gratis dołączono mi próbkę pigmentu It Beautifies! 



Mephisto

Fireside Interlude

It Beautifies!


     Różnica między pigmentami obu marek jest przeogromna. APC mają lżejszą, formułę, są mniej kryjące i bardziej przypominają opalizujące pyłki, niż tradycyjne pigmenty, czy sypkie cienie. Firennae są napakowane pigmentem, niesamowicie kryjące, a ich konsystencja jest dużo bardziej zwarta i treściwa.





     Czuję się niemal nie fair umieszczając produkty obu marek w jednym wpisie, ponieważ mam wrażenie, że każdy pigment zestawiony z Firennae wypadnie blado, ale może zajrzą tu osoby zainteresowane podobnym porównaniem, także oto dodatkowe swatche prezentujące zachowanie wszystkich pigmentów na cielistej i czarnej bazie, w świetle sztucznym i dziennym:







Na zakończenie jeszcze małe porównanie:
❋ Pigmenty Firennae dostępne są w dwóch pojemnościach: regularnej (3 gramy) i mini (około 1/4 regularnej wielkości) i kosztują odpowiednio $6,75 i $2,75.
❋ Cienie sypkie APC Cosmetics również dostępne są w dwóch pojemnościach: 5ml za 15,50zł oraz 3ml za 8,50zł


     Podobają mi się wszystkie, każdy na swój sposób. Różnią się od siebie, jednak sypańce obu firm umożliwiają stworzenie pięknego makijażu oczu. Moim ulubieńcem jest jednak Mephisto, bo jest tym jedynym, wyczekanym, upragnionym :)


A jakie są Wasze ulubione połączenia kolorystyczne? Jak wyglądałby Wasz wymarzony duochrome?

Pozdrawiam,
Kat :*




11 komentarzy:

  1. ja ostatnio kolekcjonuję pigmenty robią dobrą robotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby jeszcze się nie osypywały, to w ogóle byłoby super ;)

      Usuń
  2. jakoś omijam pigmenty (mam zaledwie kilka małych pojemniczków z MACa), boję się osypywania i że sobie z temetem nie poradzę ;) wolę prasowańce lub kremy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, niestety nie znalazłam takiego cuda w wersji sprasowanej. Mam plan, żeby zrobić to samodzielnie w którymś momencie.

      Usuń
  3. wow, mephisto jest piękny! naprawdę robi wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mephisto gdzieś już widziałam u nas, ale skleroza mnie dopada coraz częciej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, no, odpręż się, może sobie przypomnisz gdzie to było ;)

      Usuń
  5. Cienie, a mianowicie pigmenty APC poznałam dzięki ShinyBox, nieraz w zawartości pudełka były te cienie, zarówno w kuleczkach jak i w formie sypkiej, świetna pigmentacja i łatwość aplikacji ( nawet dla mnie ) bardzo mnie przekonały do marki.
    Firennae nie znam, ale Mephisto wygląda rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obie marki mają naprawdę ogromną ofertę kolorystyczną :) Ale mam plan, żeby nabyć "tacki" do cieni i sprasować je, bo póki co ich używanie jest dość niewygodne - osypują się przy nakładaniu...

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.