sobota, 27 lutego 2016

White Flower's: Naturalny peeling solno-błotny z Morza Martwego

Hej Misiaki!

     Nie jest trudno znaleźć w sklepie peeling do ciała. Jest ich cała masa, w rozmaitych wersjach. Problem zaczyna się wówczas, gdy zaczynamy grymasić i stawiać wyższe wymagania. Przykładowo, nie chcemy aby nasz peeling był pełnym parafiny ulepkiem, który choć pięknie pachnie i ściera, to przy okazji zatyka pory naszej skóry. Oczywiście wszystko zależy od indywidualnych wymagań i tego co skóra danej osoby znosi lepiej, a co gorzej.
     Ja osobiście jakiś czas temu doszłam do wniosku, że nie odpowiada mi tłustawy film jaki pozostaje na ciele po zastosowaniu peelingu, a to dlatego, że w przypadku większości drogeryjnych marek wynika to z zastosowania w składzie jednego z wielu "zapychaczy". Zaczęłam zatem rozglądać się za kosmetykami, które mają naturalne składy i nie sieją spustoszenia w portfelu. Z radością informuję, że misja zakończyła się sukcesem, a zwycięzcą okazał się niepozorny produkt dostępny na półkach sklepowych od lat. Jest nim Naturalny Peeling Solno-Błotny z Morza Martwego firmy White Flower's.




Dostępność
Drogerie Rossmann

Cena
13,99zł

Pojemność
300g

Trwałość
3 miesiące




Opakowanie
Proste plastikowe pudełeczko w mało atrakcyjnym, brązowym kolorze, urozmaicone naklejkami, które niestety również nie dodają całości uroku, jednak zawierają wszystkie niezbędne informacje. Dodatkowo warto wspomnieć o tym, że zawartość jest zabezpieczona aluminiową membraną, dzięki której mamy pewność, że nikt niepowołany nie gmerał łapskami w kosmetyku.

Konsystencja
Prawdę powiedziawszy, peeling ten wygląda jak błotko zalane rzadką oliwką. Ziarenka piasku są wyraźnie widoczne.

Zapach
Ziemisto-cytrusowy. Przywodzi na myśl trawę cytrynową.




Obietnice producenta
Peeling ten ma usuwać martwy naskórek, poprawić krążenie i stymulować przemianę materii, sprzyjać nawilżeniu skóry, ułatwiając jednocześnie wchłanianie minerałów z Morza Martwego. Ma stanowić doskonały element kuracji antycellulitowej. Olej kokosowy, olej z pestek winogron i olej arganowy mają spowalniać starzenie skóry i opóźnić powstawanie zmarszczek. Efektem stosowania peelingu solno-błotnego ma być jedwabiście gładka, odżywiona skóra, o zredukowanych niedoskonałościach.

Aplikacja i działanie
     Producent zaleca stosowanie peelingu 1-2 razy w tygodniu, na wilgotną skórę. Ja wolę używać go na suchą, ponieważ w ten sposób nie osypuje się tak bardzo, jak w odwrotnym przypadku. 
     Jest to z pewnością produkt z gatunku brudzących, choć zdecydowanie nie w takim stopniu, jak przykładowo peelingi kawowe. Drobinki peelingu siłą rzeczy nie rozpuszczają się, co bardzo mi się podoba. Osypywanie jest kłopotliwe, ale można sobie z tym poradzić. Właściwości ścierające są bardzo dobre. 
     Jest to także jeden z niewielu przypadków, kiedy warstewka pozostająca na skórze po spłukaniu peelingu kompletnie mi nie przeszkadza. Po prostu w tym przypadku mam pewność, że da ona mojej skórze nawilżenie, zamiast ją zakleić. 
     Zapach nie jest może aż tak spektakularny jak w przypadku typowych drogeryjnych kosmetyków, jednak na tyle miły dla nosa, by sięgać po niego z przyjemnością. 
     Ciężko mi się odnieść do zapewnień o redukcji cellulitu i opóźnienia powstawania zmarszczek, bo cellulit jak był, tak jest, a zmarszczek jak dotąd na ciele nie uświadczyłam.




     Zasadniczo, jest to bardzo fajny produkt, który całkiem nieźle wstrzelił się w moje potrzeby. Owszem, wolałabym, żeby lepiej trzymał się skóry i nie osypywał aż tak. Miło byłoby również gdyby czarował zapachem, jednak koniec końców robi to co peeling robić powinien, to znaczy przyzwoicie wygładza skórę, zapewniając jej optymalne nawilżenie dzięki zawartości olejkowych wspomagaczy.

Skład
Maris Sal, Sodium Chloride, Maris Limus, Maris Aqua, Cocos Nucifera (Coconuit) Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Citrus Sinensis, Syzygium Aromaticum, Eugenol, D-Limonene, Linalol.


Pozdrawiam,
Katalina :*


14 komentarzy:

  1. huh. wiedziałam, że ta marka ma w ofercie błotko do twarzy, ale o tym peelingu czytam po raz pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają, mają i jest w ofercie od dawna :) Fajny peeling, dobrze robi to co robi, tylko sypie się dookoła ;)

      Usuń
  2. Bardzo go polubiłam :) Zdziera mocno, ładnie pachnie, nie ma świństw :) Kupię ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Totalnie nie znam marki, a do peelingu ciała już chyba raczej będę używać kawy. Chyba, że coś niesamowitego wpadnie mi w ręce. Może spróbuję ziarenek/nasionek z ZSK.. ale dobrze, że są takie opcje w drogerii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie nie rozglądasz się uważnie po Rossmannie ;)
      Kawa jest fajna, tylko że nie zawsze mi się chce kręcić peeling własnoręcznie i wtedy przydaje się ten.
      A z oferty ZSK nie korzystam, więc tym bardziej przydaje mi się ta drogeryjna opcja - szybki i łatwy dostęp, tanio, zdrowo - pasuje mi tak :)

      Usuń
  4. Uwielbiam peelingi solne, zaraz po cukrowych i tych z algami to jedne z moich ulubionych. Tego produktu jeszcze wprawdzie nie miałam, bo akurat peelingi najczęściej robię sama, ale to już kolejna pozytywna opinia na jego temat, którą czytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że to jeden z lepszych peelingów jakich używałam. Warto go wypróbować :)

      Usuń
  5. Ja też nie lubię tej tłustawej warstwy jaką pozostawia wiele sklepowych peelingów.Z tej marki miałam mydło, które bardzo przypadło mi do gustu. Dzięki za polecenie kosmetyku, z chęcią po niego sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Mam nadzieję, że peeling - jeśli zdecydujesz się go wypróbować - spodoba Ci się w równym stopniu co mydło.

      Usuń
  6. Brzmi dobrze no i skoro brudzi mniej niż kawowy to nie ma katastrofy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kupię. Daję słowo - zachęciłaś mnie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.