sobota, 30 kwietnia 2016

Podsumowanie zakupowe: Sephora -40%

     Sezon kosmetycznych wyprzedaży trwa w najlepsze. Z dużym prawdopodobieństwem większość z Was skorzystała z upatrzonych zawczasu promocji. Sama z największym utęsknieniem wyczekiwałam słynnej akcji stare za nowe -40% w Sephorze.

     To prawdopodobnie moja ulubiona promocja, ponieważ umożliwia mi zrobienie zapasów wypróbowanych i ulubionych produktów, do których wracam od lat. Z drugiej strony, daje mi możliwość sprawdzenia nowości, które intrygują, jednak nie zawsze zachęcają ceną. 

     Również sama forma akcji promocyjnej jest dość ciekawa. Stwarza nam okazję do wymiany starych, lub nietrafionych kosmetyków na nowe, w dodatku mamy możliwość kupić do 5 nowych produktów za jeden "stary", a i to nie zawsze. Z moich doświadczeń wynika, że ekspedientki częściej niż rzadziej dopytują po wielokroć, czy może jednak wolałybyśmy zatrzymać przeznaczone do wymiany fanty.




     Tak przedstawiają się pokrótce moje tegoroczne zakupy w ramach wspomnianej promocji. 
Zdecydowałam się na:
✵ Podkład beztłuszczowy 10HR wear perfection foundation - produkt, który znam i lubię
✵ Podkład w kompacie 8HR wear mattifying compact foundation - kupiłam aż 3 sztuki, ponieważ wracam do tego pudru od wielu, wielu lat. To sprawdzony ulubieniec, którego ciężko zdetronizować
Beauty Amplifier, baza która w założeniu ma działać jak Porefessional Benefitu. Sprawdzę ;)
Wonderful Cushion natural glow face luminizer - nowość, która po naręcznych testach w sklepie bardzo mnie zainteresowała
24HR waterproof colorful eyeliner - fioletowy liner w płynie. Znam, lubię, wybrałam głęboki fiolet
Crayon Gel Intense Gel Pencil - wybrałam dwa kolory kredek żelowych z nowej linii. Generalnie uwielbiam żelowe kredki z Sephory, a po pierwszych testach mogę powiedzieć, że te są jednymi z najlepszych, jakie wypuściła Sephora. Z pewnością jeszcze o nich napiszę
Contour eye pencil 12HR wear Waterproof - kolejna kredka żelowa. Sprawdzona, lubiana, polecam
✵ Atramenty do ust z serii Rouge Infusion - bardzo dobre pomadki o przedłużonej trwałości, dostępne w szerokiej gamie kolorystycznej
Wonderful Cushion matte lip cream - kolejna nowość bazująca na "poduszce". Pigmentacja rzuca na kolana!


     Z pewnością w przyszłości będę pisała szerzej o wielu z tych kosmetyków. Jeśli któryś z nich wzbudził Wasze zainteresowanie, dajcie znać - wezmę to pod uwagę ustalając kolejność recenzji.


A czy Wy skorzystałyście z promocji w Sephorze? Na co się zdecydowaliście?

Pozdrawiam,
Katalina :*


niedziela, 24 kwietnia 2016

ZOYA Flora - idealnie wiosenna

     Poprzednim razem pokazałam Wam piękną czerwoną Blair o metalicznym wykończeniu. I jakkolwiek nie sposób odmówić jej uroku, tak czasami wiele kobiet ma ochotę na coś spokojniejszego, bardziej stonowanego. I wtedy do gry wchodzi kolor stereotypowo postrzegany jako najbardziej "dziewczyński", mianowicie róż.




Dostępność
Oficjalny sklep marki

Cena
43 zł

Pojemność
15 ml




Trwałość
Na moich paznokciach Flora trzymała się calutki tydzień, bez jakichkolwiek odprysków. Podejrzewam, że mogłabym ponosić ją dłużej, ale z zasady co weekend zmieniam lakier.

Opakowanie
Jak poprzednio, buteleczka jest prosta i zgrabna. Wygląda elegancko i nie zajmuje wiele miejsca.




Wykończenie i krycie
Klasyczne, kremowe wykończenie. Do pełnego krycia nakładałam dwie warstwy.

Wysychanie
Nie liczyłam dokładnie, jednak trwało to mniej niż 10 minut ;)

Aplikacja i zmywanie
Pod tym względem jest bardzo przyzwoicie. Nakładanie lakieru nie przysparza żadnych problemów. Nie zauważyłam smużenia, czy rozlewania się koloru na skórki. Pędzelek jest wygodny. Również zmywanie przebiega sprawnie, nie trzeba spędzać nad tą czynnością przesadnie długiego czasu, a sam lakier nie ma tendencji do brudzenia (jak to miało miejsce w przypadku Blair).




Czy polecam
To jeden z tych lakierów, które nie przyśpieszają bicia serca i nie powodują niekontrolowanych westchnień. To typowy "zwyklaczek", jednak wyjątkowo ładny zwyklaczek, trzeba dodać. Sprawdzi się wtedy, kiedy chcemy by dłonie wyglądały ładnie, kobieco, ale bez szaleństw. Kupiłam go z myślą o wiośnie i sądzę, że idealnie wpasuje się w tę porę roku.


Nosicie różowe lakiery? A może, jak ja jeszcze niedawno, uważacie, że prędzej piekło zamarznie niż sięgniecie po podobny kolor?

Pozdrawiam,
Katalina :*



niedziela, 17 kwietnia 2016

ZOYA Blair - moja idealna czerwień!

     Od pewnego czasu jestem zafascynowana lakierami marki Zoya. Póki co mam pięć różnych kolorów i nie wykluczam, że w przyszłości zdecyduję się na kolejne. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam jeden z nich: przepiękną, głęboką ciemną czerwień o nazwie Blair. Podobno każda kobieta ma swój idealny odcień czerwieni - tak wygląda moja.




Dostępność
Sklep internetowy marki

Cena
43,00 zł

Pojemność
0.5 fl. oz. / 15 ml




Trwałość
To jeden z powodów, dla których tak bardzo lubię lakiery Zoya! Utrzymują się na paznokciach bardzo wiele dni. Ten konkretny wytrzymał 5 dni, przy czym odpryski zauważyłam tylko w miejscach mikro uszkodzeń paznokci. W pozostałych jedyne ślady zużycia odnotowałam na czubkach paznokci.




Opakowanie
Buteleczka jest w zasadzie bardzo prosta, ale przy tym urocza i przemyślana. Podoba mi się to, że jest względnie wąska, bo dzięki temu idealnie mieści się do przegródki lakierowej w szufladzie mojej toaletki. Opływowy kształt i czarna nakrętka nadają lakierowi elegancki wygląd. Pędzelek jest raczej klasyczny, optymalnej wielkości. Wygodnie się z niego korzysta.

Wysychanie
Dość szybkie - kilka minut.




Wykończenie i krycie
Jest to dobrze kryjący lakier o metalicznym wykończeniu. Na dużego upartego wystarczyłaby w jego przypadku jedna warstwa, mimo to polecam nałożyć dwie. Kolor wygląda pięknie, równo, nie tworzy smug, nie bąbelkuje. 

Aplikacja i zmywanie
Nakłada się bezproblemowo, natomiast nieco brudzi przy zmywaniu. To niestety problem w przypadku większości ciemnych lakierów, jednak kosztem zużycia jednego dodatkowego wacika można sobie z tym szybko i skutecznie poradzić.




Czy polecam
Zdecydowanie tak. Lakiery Zoya, z którymi miałam dotąd do czynienia spowodowały, że marka ta błyskawicznie wspięła się na szczyt mojej listy ulubieńców, pozostawiając większość innych marek w tyle. Jeśli szukacie lakieru, który poza pięknym kolorem zapewni Wam wysoki komfort noszenia, niesamowitą trwałość, a przy okazji całkiem estetyczne i wygodne opakowanie, wówczas serdecznie polecam Wam Zoyę.


Pozdrawiam ciepło,
Katalina

sobota, 9 kwietnia 2016

Zoeva Luxe Cream Lipstick "Faith & Love"

     Większość z Was nie wie, ale testowaniem zarabiam na życie, przy czym przedmiotem moich zawodowych testów jest oprogramowanie. 
     Tym, co pozostaje niezmienne niezależnie od przedmiotu testów jest krytyczne podejście do niego. Być może właśnie dlatego tak często jestem niezadowolona z kosmetyków, które wpadają mi w ręce - w większości przypadków jestem w stanie znaleźć w nich coś, co mi się nie podoba i w efekcie zniechęca do używania danego produktu.




     Po tym optymistycznym wstępie przejdę bezpośrednio do sedna: pomadka Luxe Cream Lipstick marki Zoeva w kolorze Faith & Love. Wpadła mi w oko jakiś czas temu. Przez dłuższy czas zastanawiałam się nad zakupem, aż wreszcie przełamałam się i...

Dostępność
Sklepy internetowe




Cena
44,90 zł

Pojemność
3,8 g / 0,13 us oz

Trwałość
36 miesięcy




Opakowanie
Zachwyciło mnie. Metalowe, stalowoszare, magnetycznie zamykane, z estetycznie zaprezentowanym logo. Naprawdę godne pochwały! 

Konsystencja
Produkt reklamowany jest jako kremowa, nawilżająca szminka. Roztarty na skórze dłoni ma przyjemną, masełkowatą konsystencję, jednak nałożony na usta nie wygląda najlepiej. W moim przypadku sprawia nieco "plastelinowate" wrażenie. 




Zapach
Niby kremowy, ale w odrobinę chemiczny sposób.

Aplikacja i działanie
     Bez owijania w bawełnę: nie jestem zadowolona. Pomijając kolor, który jak się okazało nie pasuje do mojej karnacji, formuła pomadki przywodzi mi na myśl drogeryjne szminki z lat 90tych. Podkreśla każdą niedoskonałość moich ust: wszelkie suche skórki, osadza się w bruzdach i zagłębieniach, przez co sam kolor wygląda nierówno. W dodatku po nałożeniu szminki, mam wrażenie, jakbym na ustach miała plastelinę. Wygląda w miarę akceptowalnie jeśli nałożę na usta minimalną jej ilość i użyję bardziej jak "cień koloru", dokładnie wcierając w skórę. Użyta w typowy sposób wygląda na mnie plastikowo, sztucznie i po prostu brzydko. 
     Jedyne co ją ratuje, to używanie jej w charakterze kremowego różu do policzków. W takiej wersji wygląda całkiem przyzwoicie. Jako szminka niestety nie znajdzie u mnie zastosowania.




Czy polecam
Nie wiem jak zachowują się na ustach pozostałe kolory, jednak ten konkretny odradzam.


Miałyście do czynienia z pomadkami Zoevy? Jesteście w stanie powiedzieć coś o pozostałych kolorach  kolekcji?





Pozdrawiam,
Kat :*


sobota, 2 kwietnia 2016

O co tyle hałasu?: Chłodzący balsam po goleniu Nivea Men Sensitive

     Bywam ciekawska. Zwłaszcza jeśli temat dotyczy czegoś, co przedstawiane jest jako nowe, rewolucyjne, niecodzienne rozwiązanie, a jednocześnie wspaniała alternatywa dla tradycyjnych, często droższych produktów.




     Tak właśnie było w przypadku bohatera dzisiejszego wpisu, a jest nim chłodzący balsam po goleniu Nivea Men Sensitive. Jest to kosmetyk, o którym mówi się, że z racji swojego składu (gliceryna na drugim miejscu) jest idealnym zamiennikiem dla baz pod makijaż. Gliceryna ma jakoby wpływać pozytywnie na przyczepność makijażu nałożonego na balsam. Czy jest tak w istocie?

Dostępność
Produkt ogólnodostępny.




Cena
Od 20zł

Pojemność
100ml

Trwałość
12 miesięcy




Opakowanie
Prosta, dość ciężka buteleczka z białego matowego szkła. Zakręcana, z dużym wlotem, bez jakiegokolwiek dozownika. Ponieważ opakowanie nie jest przejrzyste, nie mamy bieżącej kontroli nad zużyciem.

Konsystencja
Rzadka, lejąca emulsja

Zapach
Intensywny zapach wyraźnie męskich perfum. Wyczuwalny jeszcze długo po nałożeniu.




Aplikacja i działanie
     Brak dozownika przekłada się na konieczność zachowania uwagi przy nakładaniu. Butelka ma swój ciężar, jest gładka, więc może ślizgać się w dłoniach - warto mieć to na uwadze. 
     Czy istotnie działa jak baza pod makijaż? Czy przedłuża jego trwałość? Tyle się nasłuchałam na ten temat, że czuję się w tej chwili tak, jakbym miała kosmiczną twarz - u mnie nie działa

     Robiłam wiele, wiele podejść do tego balsamu. W słońcu i w deszczu. Nakładałam go na całą twarz i nosiłam makijaż tak jak robię to zazwyczaj - nie zauważyłam żadnej różnicy. Wtedy w akcie desperacji nałożyłam balsam tylko na połowę twarzy, a całą resztę makijażu wykonałam jak zwykle. Na zakończenie dnia usiadłam przy lusterku powiększającym i zaczęłam studiować dokładnie obie strony mojej twarzy. Wyglądały identycznie. 
     Warto w tym miejscu przypomnieć, że mam mieszaną cerę, zatem mogłam porównać jak balsam radzi sobie na moim przetłuszczającym się czole i przesuszonych policzkach. 




     Zupełnie szczerze - nie widzę jakiejkolwiek różnicy. Jedyna nowość polega na tym, że moja twarz pachnie mężczyzną. Jakkolwiek lubię męskie zapachy, tak ten nie za bardzo mi odpowiada, poza tym nie przepadam za intensywnie perfumowanymi kosmetykami do twarzy. Nie zauważyłam by mój makijaż trzymał się dłużej / lepiej / mniej się rozwarstwiał etc.

Czy polecam
W tej sytuacji - nie bardzo. Oczywiście jeśli jesteście równie ciekawskimi istotami jak ja, pewnie będziecie chciały przekonać się osobiście co do tego, czy balsam będzie dla Was odpowiedni. Dla mnie niestety nie zrobił nic. Z ulgą zostawiam mężczyznom to, co męskie ;)


Pozdrawiam ciepło,
Katalina :*