sobota, 2 kwietnia 2016

O co tyle hałasu?: Chłodzący balsam po goleniu Nivea Men Sensitive

     Bywam ciekawska. Zwłaszcza jeśli temat dotyczy czegoś, co przedstawiane jest jako nowe, rewolucyjne, niecodzienne rozwiązanie, a jednocześnie wspaniała alternatywa dla tradycyjnych, często droższych produktów.




     Tak właśnie było w przypadku bohatera dzisiejszego wpisu, a jest nim chłodzący balsam po goleniu Nivea Men Sensitive. Jest to kosmetyk, o którym mówi się, że z racji swojego składu (gliceryna na drugim miejscu) jest idealnym zamiennikiem dla baz pod makijaż. Gliceryna ma jakoby wpływać pozytywnie na przyczepność makijażu nałożonego na balsam. Czy jest tak w istocie?

Dostępność
Produkt ogólnodostępny.




Cena
Od 20zł

Pojemność
100ml

Trwałość
12 miesięcy




Opakowanie
Prosta, dość ciężka buteleczka z białego matowego szkła. Zakręcana, z dużym wlotem, bez jakiegokolwiek dozownika. Ponieważ opakowanie nie jest przejrzyste, nie mamy bieżącej kontroli nad zużyciem.

Konsystencja
Rzadka, lejąca emulsja

Zapach
Intensywny zapach wyraźnie męskich perfum. Wyczuwalny jeszcze długo po nałożeniu.




Aplikacja i działanie
     Brak dozownika przekłada się na konieczność zachowania uwagi przy nakładaniu. Butelka ma swój ciężar, jest gładka, więc może ślizgać się w dłoniach - warto mieć to na uwadze. 
     Czy istotnie działa jak baza pod makijaż? Czy przedłuża jego trwałość? Tyle się nasłuchałam na ten temat, że czuję się w tej chwili tak, jakbym miała kosmiczną twarz - u mnie nie działa

     Robiłam wiele, wiele podejść do tego balsamu. W słońcu i w deszczu. Nakładałam go na całą twarz i nosiłam makijaż tak jak robię to zazwyczaj - nie zauważyłam żadnej różnicy. Wtedy w akcie desperacji nałożyłam balsam tylko na połowę twarzy, a całą resztę makijażu wykonałam jak zwykle. Na zakończenie dnia usiadłam przy lusterku powiększającym i zaczęłam studiować dokładnie obie strony mojej twarzy. Wyglądały identycznie. 
     Warto w tym miejscu przypomnieć, że mam mieszaną cerę, zatem mogłam porównać jak balsam radzi sobie na moim przetłuszczającym się czole i przesuszonych policzkach. 




     Zupełnie szczerze - nie widzę jakiejkolwiek różnicy. Jedyna nowość polega na tym, że moja twarz pachnie mężczyzną. Jakkolwiek lubię męskie zapachy, tak ten nie za bardzo mi odpowiada, poza tym nie przepadam za intensywnie perfumowanymi kosmetykami do twarzy. Nie zauważyłam by mój makijaż trzymał się dłużej / lepiej / mniej się rozwarstwiał etc.

Czy polecam
W tej sytuacji - nie bardzo. Oczywiście jeśli jesteście równie ciekawskimi istotami jak ja, pewnie będziecie chciały przekonać się osobiście co do tego, czy balsam będzie dla Was odpowiedni. Dla mnie niestety nie zrobił nic. Z ulgą zostawiam mężczyznom to, co męskie ;)


Pozdrawiam ciepło,
Katalina :*


28 komentarzy:

  1. Nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie, ale polecany w roli bazy pod makijaż jest produkt łagodzący (biało-granatowy z zielonymi elementami), nie chłodzący :). Chociaż oba są na bazie gliceryny, może inne składniki też robią swoje. Mam ochotę spróbować tego patentu z balsamem, ale nie wiem, czy spodoba się to mojej skórze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w tym cały szkopuł, chociaż opinie zbierałam z różnych stron i z tego co widziałam wszędzie zwracano uwagę właśnie na glicerynę. W każdym razie ten konkretny mam już przetestowany i zachwytu niestety nie będzie ;)

      Usuń
  2. Mnie to wydawało się dziwne gdy widziałam na filmikach dziewczyny
    zachwycające się tym produktem. No i tak jak myślałam jest to po prostu perfumowany nawilżająco łagodzący krem. Nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się w takich przypadkach lubię sama "rozmówić" z kosmetykiem, bo jestem niedowiarkiem ;) Nie raz się zdarzało, że coś, za czym szalały masy u mnie się nie sprawdzało, ale dzięki temu jest ciekawie ;)

      Usuń
  3. mnie się wydaje, że tam na jutubie kogoś poniosło a później poszła fala ;)
    nawet gdyby działał nie zamierzam smarować tym buzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było mniej-więcej tak jak piszesz. A że nie chcesz sprawdzić - myślę, że nic nie stracisz ;)

      Usuń
  4. Haha, cudowne zakończenie posta Kat :D Nie słyszałam o " makijażowych " walorach tego produktu, ale mężowi po goleniu doradzę, zwłaszcza że on lubi te produkty Nivei. A chłodzi? Chętnie wypróbuję po goleniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam się ;)
      Mnie nie chłodzi, ale myślę, że tu chodzi o chłodzenie podrażnień po goleniu, takie kojące chłodzenie.

      Usuń
  5. mnie od samego początku ten patent jakoś nie przekonywał :) i nie przepadam za męskimi zapachami na sobie - zdarzyło się, że musiałam pożyczyć męski dezodorant i strasznie się z tym zapachem męczyłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zasadniczo zapachy męskie się podobają, tyle że nie w kosmetykach pielęgnacyjnych. Dziwnie się czułam mając na twarzy mazidło intensywnie pachnące mężczyzną ;)

      Usuń
  6. niezły patent hehe ja jednak pozostanę przy tradycyjnych bazach a balsam po goleniu niech używa sobie mój facet :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie. W ten sposób wszystko zostanie na swoim miejscu ;)

      Usuń
  7. Nie wiem o co chodzi z tym całym zamieszaniem też widywałam to parę razy na różnych stronach i jakoś perspektywa podkradania niemalże czegoś swojemu TŻ nie jest dla mnie ciekawa. Zapachy męskie pozostawiam jemu jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szał na to zapoczątkowała jedna z Youtuberek. Po niej podchwyciło to mnóstwo innych dziewczyn i zdecydowana większość z nich zarzeka się że ta emulsja działa fantastycznie. Tak czy inaczej w moim przypadku niestety się nie sprawdziła.

      Usuń
  8. Słyszałam o tym fenomenie, ale odpuściłam testowanie. Głównie ze względu na skład oraz zapach - nie lubię intensywnie pachnących kosmetyków do twarzy. Skoro u Ciebie się nei sprawdził, to sądzę że u mnie byłoby podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co jak co, ale zapach ta emulsja ma bardzo intensywny! W dodatku czuć go bardzo długo, także jeśli Ci to przeszkadza, to odradzam.

      Usuń
  9. O tym fenomenie jeszcze nie słyszałam i muszę przyznać, że na początku posta z ekscytacją pomyślałam o zakupieniu produktu dla siebie... A tu proszę, nie wypał, w tej sytuacja nie wiem czy warto ryzykować, niby majątku nie kosztuje, ale zawsze można wybrać sobie coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może u Ciebie by się sprawdził, tym bardziej że o ile wiem większość testujących tę metodę dziewczyn bardzo ją sobie chwali.

      Usuń
  10. Klika razy już spotkałam się z tym, że produkt ten jest stosowany przez dziewczyny aby przedłużyć trwałość makijażu. Zawsze wydawało mi się to dość kontrowersyjnym pomysłem i nigdy nie zdecydowałam się na eksperymenty. Widzę, że w sumie niewiele straciłam bo ja również mam mieszaną cerę więc pewnie i w moim wypadku eksperyment zakończyłby się niepowodzeniem. Myślę, że i męski zapach na mojej twarzy by mi przeszkadzał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest mocno wyczuwalny - nawet po jakichś dwóch godzinach wciąż mi towarzyszył. Wydaje mi się, że jednym z powodów, dla których ten trend zyskał aż taką popularność, jest to jaki jest niestandardowy. Mało kto spodziewałby się, że podobny trik by zadziałał, ale podobno w wielu przypadkach zdaje egzamin śpiewająco ;)

      Usuń
  11. hmm gliceryna wystepuje w większości kremów więc również nie wiem o co tyle hałasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiem, ale pół youtube'a o tym trąbi ;)

      Usuń
  12. Czytam o tym ostatnio na wielu blogach, ale nawet się nie zastanowiłam nad wypróbowaniem, bo podkładów używam mineralnych i one się na mnie dobrze trzymają.

    Ale jeśli chodzi tylko o glicerynę wysoko w składzie, to przyszło mi do głowy, że może prościej zrobić sobie samemu jaką wodę z gliceryną, unikając niektórych innych składników i, jakby nie było, "męskiego" zapachu na twarzy, który nie każdemu musi odpowiadać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście to mógłby być całkiem fajny sposób! Inna sprawa, że większość dziewczyn, które wychwalały w sieci Nivea Men jako zamiennik bazy pod makijaż z tego co wiem nie praktykuje samodzielnego wytwarzania kosmetyków, czy też używania półproduktów.

      Usuń
  13. Taka rzecz do której zrobiono ideologię, po prostu :)
    Jestem odporna na ochy i achy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak jak napisałam jestem ciekawska i chciałam sprawdzić o co chodzi, ale to zdecydowanie nie dla mnie ;)

      Usuń
  14. U mnie też się nie sprawdziło, co więcej mam wrażenie, że skóra zaczęła mieć po tym problemu. Ja polecam np bazę Ingrid i podkład też tej marki, super współpracują ze sobą i twarz wygląda naturalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama przeważnie nie stosuję baz. Miałam do czynienia z kilkoma i dobrze wspominam tę z Clinique.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.