niedziela, 1 maja 2016

Co rozświetlaczem być miało... Makeup Academy Undress Your Skin Illuminating Liquid Glow

     Postaram się, by tym razem było krótko i zwięźle... Od dłuższego czasu polowałam na rozświetlacz w płynie. W przeszłości marka Benefit miała w swojej ofercie Moon Beam, który był równie jasny jak High Beam i równie ciepły jak Sun Beam. Idealnie uzupełniał kolekcję, niestety marka przestała go produkować. Jako że High Beam kojarzy mi się z perłową świnką, a Sun Beam jest dla mnie zbyt ciemny i za mało rozświetlający, szukałam alternatywy. 
     W trakcie poszukiwań trafiłam na bohatera dzisiejszego wpisu, czyli Makeup Academy Undress Your Skin Illuminating Liquid Glow. Kupiłam, bo miał odpowiedni odcień, obiecywał rozświetlenie i był na tyle tani, że ewentualne rozczarowanie nie byłoby dotkliwe dla mojej kieszeni.




Dostępność
Sklep internetowy Cocolita

Cena
19,90 zł

Pojemność
20 ml




Trwałość
12 miesięcy

Opakowanie
Miękka, zakręcana tubka, z wygodnym dozownikiem - dzióbkiem. Ogólnie bez zastrzeżeń, choć szału nie robi.




Konsystencja
Lekki krem

Zapach
Delikatny, kosmetyczny




Aplikacja i działanie
     Bez niepotrzebnych wstępów, bo już kilka wpisów wcześniej "spaliłam" niespodziankę - nie tego się spodziewałam. Zależało mi na zakupie rozświetlacza, a dostałam beżową emulsję naszpikowaną brokatem. Dostępny jest w kilku wersjach kolorystycznych, ja wybrałam beżowy Champagne.




     Próbowałam używać go jak klasycznego rozświetlacza i nałożyć na szczyty kości policzkowych po podkładzie - nie zadziałało. Efekt był kompletnie niewidoczny. Próbowałam zmieszać go z podkładem - wyszło perłowate, brokatowe brzydactwo. Solo na ciało - brokat. Nie chcę pastwić się nad tym kosmetykiem, więc po prostu powtórzę, że nie o to mi chodziło.

Czy polecam
Nie. Chyba, że szukacie beżowego kremu z brokatem.


Pozdrawiam majówkowo,
Kat :*


8 komentarzy:

  1. a nasz polski Inglot nie ma rozświetlaczy w płynie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ma. Kupiłam jeden jakiś czas temu - po tym gdy ten tutaj okazał się niewypałem. O Inglocie też będę pisała :)

      Usuń
  2. Miałam kiedyś rozświetlacz w płynie z Inglota - okropnie się świecił, ale nie miał w sobie brokatu, tylko mnóstwo drobno zmielonej miki. Wówczas zależało mi na takiej lśniącej tafli i nawet byłam z niego zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem tego określenia "okropnie". Taka rola rozświetlacza, żeby rozświetlał. Mam Inglota, owszem daje wyraźny efekt tafli, ale nie uważam, by była to wada. Tym bardziej, że nakłada się go na twarz odrobinę, a nie hurtem. Daje wówczas zauważalny, ale delikatny efekt.

      Usuń
  3. Jestem bardzo wyczulona na punkcie widocznych drobinek - wiele rozświetlaczy, słynących z rzekomej tafli, ma dla mnie za duże drobinki. Uwielbiam, gdy są mega drobniuteńko zmielone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też i zazwyczaj unikam kosmetyków z brokatem. W przeszłości zdarzały się wyjątki, gdy sięgałam po jakiś produkt z drobinkami, ale było jak piszesz - musiały być drobniutkie. Tutaj może nie jest tragicznie, ale zdecydowanie nie tego oczekiwałam kupując rozświetlacz do twarzy.

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.