niedziela, 12 listopada 2017

Urban Decay "Naked Ultimate Basics"

     Wierzcie lub nie, ale przerwy wybijają z rytmu bardziej niż można by przypuszczać. Nawet jeśli czujecie się w czymś pewnie, im dłuższą przerwę sobie zrobicie, tym trudniej przyjdzie Wam zebrać się w sobie i wejść w swoje dawne buty. Moja przerwa od blogowania trwała ponad rok i mimo że parokrotnie zastanawiałam się nad powrotem, ostatecznie zawsze rezygnowałam. Dzisiaj przerywam milczenie, jednak nie znaczy to, że zamierzam wrócić na stałe. Postanowiłam nie przywiązywać się do żadnej decyzji i po prostu płynąć z prądem tam, dokąd mnie zaniesie. 

     Także teraz, po tym przydługim wstępie, zapraszam Was na część właściwą wpisu, czyli recenzję palety, która jest obecna na rynku kosmetycznym od dawna i zdążyła pozyskać sobie spore grono wielbicielek. Mowa o Urban Decay Naked Ultimate Basics. Swoją dostałam w prezencie od kochanej Kingi niemal rok temu i prezent ów wywołał u mnie niemałą euforię ;)




Dostępność:
Paleta na szczęście jest produktem ogólnodostępnym, nielimitowanym. Można ją nabyć w wielu sklepach internetowych, jak również w sieci drogerii Sephora.

Cena:
Kiedy sprawdzałam ostatnio, aktualna cena palety w Sephorze wynosiła 249 zł.




Pojemność:
Naked Ultimate Basics to 12 cieni po 1,2 g każdy. Mają klasyczny kształt i rozmiar, do którego przyzwyczaiły nas jego siostry z pozostałych wersji Naked.

Trwałość:
24 miesiące





Opakowanie:
Kwadratowe, plastikowe, w kolorze różowego złota, z efektowną strukturą przywodzącą na myśl ni to rozbłysk, ni to pęd powietrza. Wygląda pięknie i wizualnie do złudzenia przypomina metal. Wewnątrz znajduje się świetnej jakości lustro, zajmujące całą powierzchnię klapki. Jest też niesamowicie funkcjonalny i uniwersalny dwustronny pędzelek, który ku mojemu zaskoczeniu stał się jednym z moich ulubieńców. Ogólnie patrząc, opakowanie jest estetyczne i jest bardzo dobrej jakości. Plus za coś, co mam nadzieję, stanie się standardem, czyli trwale wygrawerowane nazwy poszczególnych cieni na opakowaniu.
Jeśli miałabym się czepiać, to trochę żałuję, że firma Urban Decay nie zdecydowała się na takie same wymiary opakowania, co w przypadku pozostałych Naked. Byłoby wówczas dużo łatwiej przechowywać paletę z innymi.




Konsystencja i wykończenie:
Podstawowym założeniem Naked Ultimate Basics było zebranie w jednym miejscu spektrum uniwersalnych dla możliwie największego grona osób neutralnych, matowych cieni. Jedynym niezupełnie matowym cieniem w zestawie jest najjaśniejszy Blow. Reszta jest już zupełnie matowa. 

Aplikacja i działanie:
Wszystkie kolory są niezwykle gładkie i przyjemne w dotyku. Pigmentację mają zazwyczaj bardzo przyzwoitą, przy czym muszę wspomnieć o Lethal (ciemna, brązowawa śliwka), który nakłada się dość nierówno i wymaga od użytkownika większego nakładu pracy. Podobnie jest z teoretycznie czarnym Blackjackiem, któremu bliżej do ciemnej szarości niż prawdziwej głębokiej czerni. Moje generalne spostrzeżenie odnośnie tej palety jest takie, że im ciemniejszy kolor, tym należy się bardziej przyłożyć do równego nakładania i cieniowania. 

Cienie trochę się osypują przy aplikacji, jednak nie jest to bardzo uciążliwe.




Czy polecam:
Patrząc globalnie, jest to bardzo dobra opcja dla kogoś, kto z różnych przyczyn preferuje cienie neutralne, lub też cierpi na ich deficyt ;) 
Znajdziemy tu odcienie cieplejsze i chłodniejsze, więc każdy trafi na coś odpowiedniego dla siebie. Z drugiej strony, prawdopodobnie nie każdy z umieszczonych w palecie cieni znajdzie zastosowanie w Waszym makijażu, wszystko zależy - jak zawsze - od Waszego kolorytu i preferencji. Osobiście rzadko używam bardzo ciemnych kolorów cieni, zatem szarości i czernie zazwyczaj omijam. Przeważnie wybieram sobie jeden, dwa intensywniejsze kolory, których używam do cieniowania zagłębienia, a resztą dopełniam makijaż wedle mojego nastroju danego dnia. 

Neutralność kolorystyki wiąże się z tym, że Naked Ultimate Basics stosowana solo może się szybko znudzić. Można sobie z tym radzić na różne sposoby, jak choćby stosując kolorowe / opalizujące bazy pod cienie, kolorowe eyelinery, lub po prostu sięgać dodatkowo po kolorowe cienie z innych źródeł. 
Pomijając wszystko inne, jest to naprawdę wszechstronna paleta cieni, która niesamowicie ułatwia życie podczas szybkich poranków. Na dowód mogę Wam pokazać jak wygląda u mnie po niemal roku używania:




Od razu widać jakie odcienie idą u mnie w ruch najczęściej ;). Tempted i Commando mają tę zaletę, że nieźle się sprawdzają do... konturowania twarzy i w tym celu zazwyczaj je stosuję.

     Jak widzicie, nie próżnowałam. Z perspektywy czasu mogę zatem powiedzieć, że był to bardzo udany i praktyczny prezent, także pięknie dziękuję, Kingo :*
     Mam świadomość, że opisywana dziś przeze mnie paleta jest już od dawna w obiegu, stąd też podejrzewam, że wiele z Was miało okazję ją wypróbować. Jakie macie z nią doświadczenia?


Pozdrawiam serdecznie,
Katalina


8 komentarzy:

  1. Lubię brązy Urban Decay dobrze je robią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam doświadczenia z wieloma paletami UD i z nimi bywa różnie. Jakość zazwyczaj jest bardzo dobra, ale nawet im zdarzają się wpadki ;)

      Usuń
  2. Wróciłaś i to najważniejsze <3 A widziałaś nową paletę Heavy Metals? Jestem ciekawa co o niej sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tia, zobaczymy na jak długo wystarczy mi silnej woli ;) hahaha.
      Paletę Heavy Metals widziałam, ale raczej jej nie kupię, bo używałabym może połowę kolorów w niej zawartych. Pomysł mieli ciekawy, nie powiem. Wolałabym jednak, żeby lepiej przemyśleli opakowanie, bo mam wrażenie że na dłuższą metę okazałoby się nieporęczne.

      Usuń
  3. aaaaaaa!!!! nowy wpis!!!!! suuuper!

    cieszę się, że paleta tak dzielnie Ci służy. i wow - jakie imponujące denka w wypraskach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu zebrałam się w sobie ;) A palety używałam przez większą część roku, także siłą rzeczy tu i ówdzie przetarłam szlak ;)

      Usuń
  4. Witaj Katalinko, fajnie że jesteś :) Paleta rzeczywiście bardzo udana, pod względem kolorystycznym bardzo mi się podoba. Miłego wieczoru :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Taniko! Paleta bardzo udana, to fakt :) Sprawdza się wyśmienicie. Tobie również miłego wieczoru! :*

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.