niedziela, 1 kwietnia 2018

Jak zniszczyć dobre pierwsze wrażenie: Nabla Creme Shadow "Underpainting"

     Jakiś czas temu pisałam o kremowym cieniu z Nabli o nazwie Dusk (klik). Aby się nie powtarzać, napiszę tylko, że byłam z niego bardzo zadowolona i szczerze go polecałam. Był to jeden z powodów, dla których kiedy zaczęłam rozglądać się za cielistą bazą pod cienie, zdecydowałam się sięgnąć po Underpainting Nabli.




Dostępność:
Sklep internetowy Minti

Cena:
49,90 zł

Pojemność:
5 ml / 0,17 fl oz




Trwałość:
6 miesięcy

Opakowanie:
Plastikowy pojemniczek z bordową nakrętką. Proste i estetyczne rozwiązanie. Napisy nie ścierają się z upływem czasu, zaś kartonowe opakowanie zawiera wszystkie niezbędne informacje.




Konsystencja:
Kremowa, suchawa.




Aplikacja i działanie:
Jak wspomniałam, miałam wcześniej bardzo pozytywne wrażenia z używania bazy Dusk, dlatego po Underpainting spodziewałam się "wszystkiego najlepszego". Okazało się jednak, że Nabla zaprzepaściła dobre pierwsze wrażenie, jakie na mnie zrobiła. Underpainting nie tylko śmierdzi zjełczałą farbą, ale rozczarowuje konsystencją. Spodziewałam się nie wiedzieć czemu, że będzie gładko, równo i kryjąco, przy minimalnym wysiłku z mojej strony. Jest kryjąco, owszem, ale nierówno. Baza zasycha bardzo szybko, a przy tym źle znosi ewentualne budowanie koloru. W efekcie moja powieka nie przypomina dobrze zagruntowanego płótna. Zamiast tego powierzchnia jest poprzecierana, sucha, nierówna, plackowata...


Skład:


Czy polecam:
Niestety nie.



Pozdrawiam,
Katalina

21 komentarzy:

  1. hm, może to był jakiś stary egzemplarz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, ale nie spodziewam się podobnych numerów ze strony Minti. Nigdy dotąd nie zdarzyła im się wtopa z nieświeżymi kosmetykami.

      Usuń
  2. brzmi jak zepsuty stary produkt :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam wyżej Kindze, nie podejrzewam by Minti celowo wysłał mi przeterminowany produkt. Być może miałam pecha, ciężko powiedzieć.

      Usuń
  3. Dziwna sprawa... Może jest przeterminowana, abo była źle przechowywana, ze tak śmierdzi i jest sucha, szybko wysycha... Też bym się zraziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko stwierdzić, w każdym razie już się jej pozbyłam. Mam obecnie inną "bazę", która sprawdza się o niebo lepiej. Do Nabli raczej nie wrócę.

      Usuń
  4. Szkoda, że się nie sprawdziła. Niestety jeszcze w żadnej marce nie zdarzyło się tak, by każdy produkt był idealny :)

    Z chęcią dołączam do obserwatorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie ma chyba takiej marki, która miałaby wyłącznie hity.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Zgadzam się, nie wszystkie kosmetyki danej marki są idealne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to już ustaliłyśmy wyżej ;)

      Usuń
  6. Może problem tkwi w tym, że większość kremowych cieni o matowym wykończeniu jest po prostu słabsza od perłowych. Podobnie jest choćby w przypadku Color Tattoo od MNY. Z Nabli mam jeden cień z tej serii, ale właśnie jest błyszczący i bardzo go lubię :). Żadnych takich numerów nie robi na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perłowy, czy raczej duochrome był zachwycający! Uwielbiałam go i nie miałam mu nic do zarzucenia. Matowy za to okazał się jego kompletnym przeciwieństwem, ale było minęło. Pozbyłam się go i nie zamierzam wracać ;)

      Usuń
  7. Smuteczek! A ja mam ochotę zapoznać się z NABLA :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę bardzo ;) Przecież to, że coś nie spodobało się mi nie znaczy, że Ty nie będziesz zadowolona ;)

      Usuń
  8. Szkoda, że produkt się nie sprawdził :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka szkoda... Ale trudno, zawsze to jakieś doświadczenie.

      Usuń
  9. Uooo, a czemu to takie do dupy wyszło? To chyba nie ma statusu bazy, skoro napisali „creme shadow”? Mimo wszystko po zastygającym cieniu w kremie można się spodziewać, że będzie doskonałą bazą, więc nie dziwię się, że jesteś rozczarowana :(. Mam Morning Glory – matowy beż. Nie śmierdzi, daje radę jako baza. Wiem, że się zniechęciłaś, ale może jeszcze dasz im szansę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie wiem czemu. Wiadomo, że nie każdy cień nadaje się na bazę, ale już chyba śmierdzieć nie powinien mimo wszystko ;) No i fajnie by było, gdyby noszony w jakikolwiek sposób wyglądał na powiekach przyzwoicie ;) Poprzedni, perłowy egzemplarz był pod tym względem bez zarzutu i poleciłabym go każdemu. Ten tutaj mnie zawiódł. Czy dam im kolejną szansę to nie wiem, bo po perłowe bazy pod cienie / kremowe cienie już w zasadzie nie sięgam, a cielista matowa wersja nie dała rady jak widać.

      Usuń
  10. Tak, jak dziewczyny pomyślałam o przeterminowanym produkcie. Albo źle przechowywanym.

    Szkoda, bo kolor fajny...

    OdpowiedzUsuń
  11. A może skoro śmierdzi trafił Ci się jakiś starawy egzemplarz? :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze - współtworzycie klimat tego miejsca.
Jednocześnie proszę, nie reklamujcie swoich blogów w komentarzach. Chcecie, żebym Was odwiedziła - bywajcie, komentujcie, bądźcie kreatywni.

Reklamy, linki do blogów, nachalne zaproszenia, czy inne formy autopromocji będą usuwane. Szanujmy się.